Dorosły człowiek często ma poczucie, że na przyjemność trzeba sobie najpierw zasłużyć. Najlepiej, żeby odpoczynek był produktywny, hobby rozwijało jakąś umiejętność, a wolny czas przynosił wymierne korzyści. Tymczasem można przecież biegać bez celu. Układać puzzle, choć gotowy obraz nie zawiśnie na ścianie. Malować, nawet jeśli efekt końcowy trafi do kosza. Budować zamek z piasku, wiedząc, że za kilka godzin zmyje go morze. Sens takich aktywności nie tkwi w rezultacie. Jest nim samo doświadczenie. Puzzle mogą pozwolić odpocząć od natłoku myśli. Malowanie może pomóc na chwilę oderwać się od listy obowiązków. Budowanie zamku z piasku może dać zwyczajną, dziecięcą radość tworzenia. Nie wszystko musi zostać sfotografowane, opublikowane, zachowane albo zamienione w pamiątkę. Czasem wystarczy, że przez chwilę było nam dobrze.
To jest właśnie to, żeby odrzucić napięcie, by na chwilę zająć się czymś innym, a nie myśleniem o tym, co jeszcze zrobić – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Dziecko nie zawsze potrzebuje odpowiedzi na pytanie, jaki jest cel jego działania. Potrafi zanurzyć się w zabawie i uznać ją za wystarczający powód. Współczesne dzieci mają coraz mniej okazji do zwyczajnej nudy. Zajęcia dodatkowe, zabawki, ekrany, atrakcje i starannie zaplanowany harmonogram sprawiają, że niemal każda wolna chwila zostaje czymś wypełniona. A przecież właśnie z nudy może narodzić się pomysł. Kiedy dziecko nie dostaje gotowego scenariusza, musi samo coś wymyślić. Patyk może stać się mieczem, piasek – budowlą, kilka kamieni – całym miasteczkiem. Zabawa nie musi mieć instrukcji ani określonego zakończenia. Dziecko niekoniecznie buduje zamek po to, żeby powstał zamek. Buduje go, bo chce budować. Nie zawsze rysuje po to, żeby stworzyć piękny obraz. Rysuje, bo samo rysowanie jest doświadczeniem.