W projekcie uchwały krakowski radny zwrócił uwagę, że w wielu przypadkach na budynkach z lat 70. i 80. widać już upływ czasu. Na ścianach bloków pojawiają się pęknięcia i wyrwy w miejscu łączenia płyt. Wielu ekspertów szacuje trwałość takich budowli na 50 lat, a to oznacza, że okres ważności powoli mija i pojawiają się problemy. "Chodzi głównie o rozszczelnienia płyt. Sama technologia jest dobrze opracowana i zapewnia trwałość. Natomiast nie zawsze do tej technologii się stosowano, nie zawsze stosowano materiały najlepszej jakości. Są pewne niedoróbki. Warto to sprawdzić" - mówi radny Łukasz Sęk.
Radny proponuje, aby magistrat we współpracy ze spółdzielniami i zespołem ekspertów przeprowadził takie kontrole. Raport z wynikami przeprowadzonych badań miałby trafić do Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. Po zeszłorocznych kontrolach 300 takich budynków w całej Polsce przeprowadzonych przez Instytut Techniki Budowlanej - resort udziela wsparcia na konieczne naprawy. "Przy okazji termomodernizacji warto rozważyć wzmocnienie połączeń tych warstw, by mieć gwarancję, że te budynki będą służyć jeszcze kolejnym pokoleniom" - tłumaczył na początku tego roku Artur Soboń - minister Inwestycji i Rozwoju.
Władze Krakowa analizują pomysł radnego Sęka. Przedstawiciele Zarządu Budynków Komunalnych podkreślają jednak, że miasto nie ma wpływu na działania spółdzieli, które zarządzają większością budynków z tak zwanej wielkiej płyty.
Sprawa trwałości bloków z prefabrykatów nie dotyczy tylko Krakowa. Wielkie osiedla tego typu wybudowano również między innymi w Tarnowie i Nowym Sączu. Jak mówi Zbigniew Sipiora z Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zarządzającej między innymi 11-piętrowymi budynkami na Falklandach, z upływem czasu konstrukcje zaczęły ujawniać swoje wady. "Płyta nośna, wewnętrzna, żelbetowa. Wewnątrz był styropian, a na zewnątrz była płyta taka ozdobna, osłonowa. I ta właśnie zewnętrzna płyta, ważąca nawet tonę, osunęło się na okno mieszkania znajdującego się poniżej. Na szczęście szybko zareagowali mieszkańcy" - opisuje Sipiora. Po tym zdarzeniu z 2010 roku spółdzielnia zaczęła lepiej zabezpieczać konstrukcje.
Z kolei Ryszard Jasiński - prezes Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu wyjaśnia, że kluczem do trwałości budynków jest bieżąca konserwacja. "Ważne są systematyczne kontrole, poprawianie, reagowanie. Zgodnie z prawem musimy robić te przeglądy techniczne co roku, a raz na 5 lat przeglądy o dużym zakresie. I wszystkie zalecenia, jakie się pojawiają muszą być realizowane" - podkreśla Jasiński.
W blokach Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu mieszka 30 tysięcy osób. W blisko 60 tysiącach budynków w całym kraju mieszka 12 milionów osób. To oznacza, że jedna trzecia naszej populacji mieszka w blokach z wielkiej płyty.
(Joanna Orszulak/ew)