To kolejna odsłona dyskusji o zapowiadanym montażu nowych fotoradarów w Krakowie. Pod koniec sierpnia, tuż po śmiertelnym wypadku na ulicy Solnej, pełniący funkcję prezydenta Stanisław Kracik mówił, że na razie nie ma zgody na ustawienie żadnego nowego urządzenia. Jak tłumaczył, miasto wciąż czeka na odpowiednie pozwolenia.
Tymczasem Główny Inspektorat Transportu Drogowego przekonuje, że rozmowy z krakowskimi urzędnikami w tej sprawie trwają od około roku, a dalsze działania zależą teraz od magistratu.
– Wstępnie ustalono, że dwa fotoradary zostaną ustawione na ulicy Marii Konopnickiej, w rejonie skrzyżowania z Ludwinowską, oraz na ulicy Wielickiej, w rejonie skrzyżowania z ulicą Rydygiera. Projekt przeniesienia jednego z tych urządzeń przekazaliśmy do Urzędu Miasta Krakowa w październiku ubiegłego roku. Do dziś nie otrzymaliśmy w tej sprawie odpowiedzi – mówi Radiu Kraków Wojciech Król, rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Oba urządzenia miałyby zostać przeniesione do Krakowa z innych lokalizacji na Pomorzu i nadal pozostawałyby własnością GITD.
"Dzięki temu koszt ustawienia urządzenia jest dla miasta mniejszy. Całą tę operację oczywiście finansuje miasto.Taka była od początku umowa z Inspekcją Transportu Drogowego" - dodaje Krzysztof Wojdowski z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Krakowski magistrat nie odnosi się do informacji o piśmie, na które – według Inspektoratu – miasto nie odpowiedziało od października. Urząd przekazał jedynie, że „robi wszystko, by zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców Krakowa”.
Po wypadku na moście Dębnickim zapowiadano 13 fotoradarów
Historia planów dotyczących nowych fotoradarów w Krakowie sięga co najmniej 2024 roku. Wówczas władze miasta zapowiadały możliwość ustawienia nawet 13 nowych urządzeń. Dyskusja rozpoczęła się szczególnie po tragicznym wypadku na moście Dębnickim w 2023 roku, w którym zginęły cztery osoby. Jednym z problemów, na które po tej tragedii zwracały uwagę władze miasta, były nadmierna prędkość i nielegalne wyścigi.
Wśród rozważanych wówczas lokalizacji wymieniano między innymi ulice Zakopiańską i Grota-Roweckiego. W marcu 2024 roku ówczesny zastępca prezydenta Krakowa Andrzej Kulig mówił, że przygotowanie sprzętu może potrwać od dwóch do czterech miesięcy i zakładał, że urządzenia zaczną działać jeszcze w tym samym roku.
Później magistrat informował o zmianie koncepcji. Fotoradary miały trafiać nie tylko tam, gdzie dochodzi do znacznego przekraczania prędkości, ale również w miejsca, w których nawet niewielkie przekroczenia limitu powodują uciążliwości dla mieszkańców, między innymi hałas. Miasto deklarowało wówczas, że urządzenia zostaną zamontowane „bezzwłocznie”, ale nie podawało konkretnego terminu.
Ostatecznie zdecydowano się na dwa fotoradary. GITD przyznaje, że obecnie nie dysponuje wystarczającymi zasobami, by na bieżąco analizować materiał z większej liczby urządzeń.