Urzędnicy zapewniają, że żaden wniosek o wycięcie drzewa się nie pojawił. Inwestor prosił - jak na razie - jedynie o przycięcie gałęzi znajdujących się na jego działce. "Był wniosek dotyczący przycięcia gałęzi, które w jakiś sposób niebezpiecznie przechodziły na stronę sąsiada. Zdaje się, że to zostało wykonane" - mówi Ewa Olszowska - Dej, zastępca dyrektora Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa.
Mimo to mieszkańcy boją się, że ostatecznie skończy się na całkowitym usunięciu wierzby. "Im wszystko przeszkadza. Jesteśmy przeciwni. Walka trwa. Każde drzewo jest na wagę złota. Wycinać? Te drzewa są tak piękne, zadbane. Absolutnie, żadne wycinanie drzew. Czy oni powariowali? Nie można na to pozwolić. Niech rośnie" - podkreślają.
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Czyżyny", na terenie której znajduje się drzewo, złożyła wniosek o objęcie go specjalną ochroną. Zleciła też badanie wierzby dendrologowi, który potwierdził w ekspertyzie jej wyjątkowość. "Z jednej strony wskazano, że to drzewo o wyjątkowych walorach w tej okolicy. Z drugiej, że jest to drzewo w doskonałym stanie zdrowotnym. Nie ma śladu posuszu, owadów, uszkodzeń. W ekspertyzie zaznaczono, że drzewo nie wymaga żadnych zabiegów pielęgnacyjnych" - tłumaczy Mariusz Waszkiewicz z Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody.
Jeśli stara wierzba stałaby się pomnikiem, zapewniłoby jej to całkowitą ochronę, również systemu korzeniowego, który jest na działce inwestora. "Nie będzie takiej sytuacji, że deweloper sobie przytnie korzenie. Dla ochrony tego drzewa to fundamentalna sprawa, żeby było pomnikiem przyrody" - dodaje Waszkiewicz.