– Dzisiaj, kiedy patrzymy na Europę i na to, co się dzieje, musimy pamiętać, że historia lubi zataczać koło – mówił wicewojewoda małopolski Ryszard Śmiałek.
Dyrektor krakowskiego oddziału IPN Filip Musiał podkreślał znaczenie edukacji i pielęgnowania pamięci historycznej.
– Po 1989 roku, dzięki edukacji, upamiętnieniom, ale także takim symbolicznym uroczystościom jak dzisiejsza, jesteśmy w stanie upomnieć się o pamięć i o prawdziwy los naszych przodków – podkreślał.
Premier: Lekcja z 17 września 1939 roku nie pójdzie na marne
Lekcja z 17 września 1939 roku nie pójdzie na marne. Jeśli ktokolwiek odważy się nas zaatakować, spotka się ze stanowczą odpowiedzią. Naszą i naszych sojuszników - napisał na platformie X premier Donald Tusk w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę.
Do wpisu premier dołączył odwołujący się do rocznicy film. Donald Tusk przypomniał, że „87 lat temu, 17 września 1939 roku o świcie, gdy polscy żołnierze od dwóch tygodni bronili ojczyzny przed niemieckim najeźdźcą, ze wschodu uderzyła Armia Czerwona. Stalin zadał nam cios w plecy, łamiąc pakt o nieagresji”.
17 września 1939 r., Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Napaść na Polskę była konsekwencją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministrów spraw zagranicznych Niemiec i ZSRR, który do historii przeszedł jako pakt Ribbentrop-Mołotow.
- Pamiętamy obrońców Grodna, Lwowa, żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza, harcerzy, partyzantów i cywilów, którzy stanęli naprzeciw przeważającej siły. Pamiętamy ofiary Katynia, Miednoje i Charkowa. Pamiętamy setki tysięcy rodzin wywiezionych na Syberię, dzieci które nigdy nie zobaczyły swoich ojców i matki które do końca życia czekały na wieść, jakąkolwiek, o swoich bliskich - powiedział premier.
Jak dodał, „jako historyk doskonale wie, że metody rosyjskich działań od stuleci pozostają bez zmian. Napaść na sąsiadów pod pretekstem wyzwolenia”. - W dniu takim jak ten wolałbym mówić tylko o bohaterskich czynach zapisanych na kartach historii. Niestety, eskalująca agresja ze strony Rosji nie pozwala mi na to (...) W niedzielę w Dorohusku zawyły syreny, a szyby drżały od wybuchów w oknach. Kilkaset metrów od przejścia granicznego z Polską rosyjski dron uderzył w stację benzynową, inny trafił w lokomotywę ukraińskiego pociągu, dwa kilometry od naszej granicy. Noc wcześniej rosyjskie drony uszkodziły fabrykę polskiej firmy na Ukrainie. W lipcu uzbrojona rosyjska rakieta spadła na pole na Lubelszczyźnie - przypomniał Tusk.
- To nie były przypadki i dziś mówię z całą mocą: nie damy się zastraszyć. Rosja wcale nie musi przekraczać naszej granicy, ona już prowadzi z nami wojnę hybrydową za pomocą dronów, aktów sabotażu i dezinformacji w internecie. Od naszych sojuszników wiemy, że najbliższe miesiące mogą przynieść kolejne prowokacje. Ale nie boimy się. Nie jesteśmy też naiwni (...) W 1939 r. sojuszników mieliśmy właściwie tylko na papierze. Zostaliśmy sami. Dziś jesteśmy w NATO i w Unii Europejskiej. Wydajemy na obronę prawie 5 proc. PKB, to niemal dwa razy więcej niż Niemcy i ponad dwa razy więcej niż Francja. Budujemy jedną z najsilniejszych armii w Europie. Z unijnego programu SAFE pozyskaliśmy 44 mld euro, najwięcej ze wszystkich państw Unii, a polskie granice są dzisiaj najlepiej strzeżonymi granicami na całym kontynencie - podkreślił Tusk.
Szef polskiego rządu przyznał, że „jesteśmy świadomi, że nawet największa armia nie wystarczy, jeśli naród nie będzie gotowy”. - Nie szukamy wojny, ale jeśli ktokolwiek odważy się nas zaatakować, spotka się ze stanowczą odpowiedzią naszą i naszych sojuszników - zaznaczył.
Prezydent: Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia
Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia – podkreślił prezydent Karol Nawrocki odnosząc się do czwartkowego incydentu z udziałem rosyjskiego drona niedaleko polskiej granicy. Dodał, że „każda rosyjska prowokacja jest zadaniem dla prezydenta Polski”.
Podczas spotkania z mieszkańcami Włodawy (woj. lubelskie) w 87. rocznicę agresji ZSRR na Polskę, Nawrocki odniósł się do czwartkowego ataku Rosji w zachodniej Ukrainie. Premier Donald Tusk informował, że „bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko ukraińskiego Jagodzina koło Dorohuska, znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową; była bardzo masywna eksplozja”.
W swoim wystąpieniu Nawrocki podkreślił, że „Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia”. Jak podkreślił, „każda kolejna rosyjska prowokacja jest zadaniem dla prezydenta Polski”. Poinformował też, że pozostaje w stałym kontakcie z generałami Wojska Polskiego, także za sprawą Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Przed godz. 13 wojskowe lotnictwo zakończyło operowanie w polskiej przestrzeni powietrznej, a RCB odwołało alerty dla objętych nimi wcześniej województw lubelskiego i podkarpackiego.
87 lat temu, 17 września 1939 r., Armia Czerwona przekroczyła granice Polski
Pomimo skoncentrowania większości sił do walki z Wehrmachtem i rozkazu Naczelnego Wodza, by z agresorem nie walczyć, Wojsko Polskie stawiło zacięty opór. Napaść na Polskę była konsekwencją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministrów spraw zagranicznych Niemiec i ZSRR, który do historii przeszedł jako pakt Ribbentrop-Mołotow.
Porozumienie zakładało podział Europy na dwie strefy wpływów. Władze ZSRR dały Hitlerowi wolną rękę na Zachodzie, a w zamian dostały zgodę na anektowanie ponad połowy terytorium Polski oraz części lub całości tych krajów, które kiedyś należały do imperium rosyjskiego.
Z polskiego punktu widzenia kluczowe znaczenie miał tajny protokół dodatkowego paktu. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco: „W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRR przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia”.