-
Dr Łukasz Stach uważa, że dymisje i zmiany mogą zostać odebrane zarówno jako próba opanowania kryzysu, jak i sygnał słabości prezydenta.
-
Jego zdaniem referendum nie dotyczy wyłącznie strefy czystego transportu – to raczej hasło, które uruchomiło szersze niezadowolenie.
-
Politolog wskazuje na problem niespójnego wizerunku i ryzyko „memizacji” polityka w mediach społecznościowych.
-
Jeśli referendum dojdzie do skutku, „koalicja byle nie Miszalski” może się rozpaść, a zacznie się walka o przyszłą władzę w Krakowie.
- A
- A
- A
„Wielka korekta” czy gaszenie pożaru? Politolog o ostatnich decyzjach prezydenta Miszalskiego
– „Zdarza się od starożytności praktyka znajdywania kozła ofiarnego, żeby podeprzeć chwiejący się tron” – mówi w Radiu Kraków dr Łukasz Stach z UJ. Politolog komentuje kryzys wokół strefy czystego transportu i to, jak może się rozwinąć inicjatywa referendalna w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, której organizatorzy chwalą się zebraniem 40 tysięcy podpisów.Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zapowiada korekty w strefie czystego transportu, a jednocześnie odwołuje wieloletniego dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka. Wszystko dzieje się w cieniu inicjatywy referendalnej – jej organizatorzy mówią o 40 tysiącach zebranych podpisów. Prezydent nazwał to „wielką korektą”. Politycznie to dobry ruch – biorąc pod uwagę SCT i referendum – czy raczej działanie, które może przynieść efekt odwrotny?
Dr Łukasz Stach:
Odpowiem przewrotnie: pożyjemy, zobaczymy. Od starożytności znana jest praktyka szukania kozła ofiarnego, żeby podeprzeć chwiejący się tron. Dymisja podwładnego i przerzucenie na niego odpowiedzialności bywa odbierane jako ruch taktyczny. Ale równie dobrze przeciwnicy polityczni mogą odczytać to jako sygnał słabości prezydenta i jeszcze mocniej przyspieszyć działania referendalne. Widać, że prezydent próbuje ograniczać straty – pytanie, czy to wystarczy. Jeszcze kilka tygodni temu referendum było raczej hasłem krążącym po mieście, a teraz nabrało realnych kształtów.
Właśnie – podpisy są zbierane dopiero od dwóch tygodni, a już mówi się o 40 tysiącach.
I to robi wrażenie. Organizatorzy potrzebują ok. 58 tysięcy ważnych podpisów – od uprawnionych wyborców w Krakowie, zebranych w terminie. Oni sami zapowiadają nawet 100 tysięcy, bo trzeba się liczyć z odrzuceniem części podpisów. Perspektywa spełnienia progu wydaje się dziś realna, a to oznacza, że referendum przestaje być teorią.
Referendum to nie tylko strefa czystego transportu
Czy to referendum jest właściwie o strefie czystego transportu? Magistrat podkreśla, że SCT nie dotyka mieszkańców, a organizatorzy też nie mówią tylko o niej – choć miasto łączy te dwie sprawy.
Sprowadzenie referendum wyłącznie do SCT byłoby uproszczeniem. Strefa stała się katalizatorem – nośnym hasłem, które pozwoliło uruchomić zbieranie podpisów i skupić emocje. Ale niezadowolenie istniało wcześniej: z kierunku miasta, z tego, co część osób nazywa „układem” w Krakowie. Warto pamiętać, jak dobry wynik w ostatnich wyborach osiągnął Łukasz Gibała – niewiele zabrakło do zmiany. To niezadowolenie nie zniknęło, teraz przybiera formę referendalną. Poza SCT pojawiają się też argumenty o zadłużeniu, o wstrzymaniu części inwestycji i – jak to często w polityce – hasło „kolesiostwa”, choć takim słowem da się obrzucić wielu.
W mediach społecznościowych krąży też film przygotowany przez opozycję, ośmieszający prezydenta – i co ciekawe, zmontowany głównie z ujęć publikowanych na oficjalnych profilach samego prezydenta. Co to mówi o komunikacji?
To jest problem komunikacyjny. Żyjemy w świecie „tiktokizacji” polityki: takie treści mają ocieplać wizerunek i pokazywać polityka jako „normalnego gościa”. Tyle że granica między byciem wyluzowanym a byciem śmiesznym jest bardzo płynna. Jedni odbiorą to sympatycznie, inni uznają za niepoważne. A polityk bardzo łatwo może stać się memem – i to bywa dla niego niebezpieczne, bo memy żyją własnym życiem.
Czy ten problem komunikacyjny to – pana zdaniem – główny kłopot tej prezydentury?
Komunikacja może łagodzić niedostatki albo je wzmacniać, więc ma znaczenie. Ale tempo zbierania podpisów pokazuje, że pod spodem jest realne niezadowolenie, które zostało dobrze wykorzystane przez organizatorów. Dobra komunikacja mogłaby napięcia ograniczać, tymczasem wizerunek prezydenta jest mało spójny – a być może w ogóle go brakuje. W praktyce wielu osobom Miszalski kojarzy się dziś głównie ze strefą czystego transportu. O innych działaniach albo się nie mówi, albo nie potrafi się o nich opowiedzieć w przekonujący sposób.
Co dalej z referendum i „walka o tron”
Widziałem też komentarze, że broniąc SCT, prezydent „wreszcie dorósł”, bo stoi za nim jakaś idea. To nie może działać na jego korzyść?
Pytanie, jaka to idea i czy przekłada się na codzienne życie. Sama strefa czystego transportu nie jest hasłem, które porywa miasto. Gdyby to było na przykład hasło świetnej, taniej komunikacji publicznej, tanich mieszkań czy wyraźnej poprawy jakości życia – to mogłoby budować szersze poparcie. A tu mamy SCT, a za chwilę podwyżki biletów MPK. To się po prostu wielu osobom nie klei.
Co – poza SCT i podwyżkami – zasila dziś inicjatywę referendalną?
Zadłużenie miasta i wynik ostatnich wyborów, który pokazał, że spora grupa oczekuje korekty kursu. Zmienił się prezydent, ale wiele osób ma poczucie, że podstawowy kierunek został utrzymany. Nie zniknęły też spory wokół turystyki czy presji deweloperskiej. Do tego dochodzą obawy o rynek pracy – to już widać w danych i może budować niepokój.
Część zwolenników prezydenta krytykuje jego korekty w SCT nawet ostrzej niż przeciwnicy. Czy to ryzyko, że nie przekona oponentów, a zrazi część własnego zaplecza?
Może tak być. W polityce zawsze coś się „sprzedaje” i „kupuje”, tu padło na czyste powietrze. Natomiast pytanie, czy ruchy antysmogowe i ekologiczne są masą, która przesądza o układzie sił w Krakowie – moim zdaniem nie. Prezydent próbuje gasić pożar, ale głosy w internecie są często najbardziej ostre i krytyczne. Ostatecznie liczy się to, jak odbiorą to mieszkańcy. Przeciwnicy prezydenta na pewno widzą tu okazję, bo czują jego słabość.
Gdyby miał pan doradzić prezydentowi – co robić w tym kryzysie? Da się pogodzić wszystkie strony?
Nie da się obsłużyć wszystkich interesów. Trzeba wybrać priorytety, zadbać o emocje własnych zwolenników, ale uwzględnić też głosy krytyczne. Nawet przeciwnicy SCT pytali, czemu strefa ma obejmować całe miasto, a nie np. centrum. Można myśleć o ułatwieniach dla przedsiębiorców, o realnym wzmocnieniu komunikacji publicznej. Bo dziś przekaz jest sprzeczny: mówimy o walce ze smogiem, a jednocześnie podnosimy ceny biletów. Doradziłbym spokój, uporządkowanie priorytetów i konsekwentną komunikację. Samymi filmikami w mediach społecznościowych nie da się uspokoić nastrojów, które już się pojawiły i są wykorzystywane w kampanii referendalnej.
Zbieranie podpisów ma potrwać jeszcze około 45 dni. Zakładając, że próg ważnych podpisów zostanie osiągnięty – co dalej? Jakie są scenariusze?
Jeśli co najmniej ok. 58 tysięcy podpisów będzie ważnych, referendum jest bardzo prawdopodobne – i wtedy dopiero zacznie się prawdziwa gra. Na razie działa nieformalna koalicja „byle nie Miszalski”, od lewa do prawa: środowiska tak różne jak Kraków dla Mieszkańców, Konfederacja czy PiS.
A gdy referendum ruszy, zacznie się „walka o tron”?
Dokładnie. Taka koalicja się rozpada, bo zaczyna się rywalizacja o to, kto przejmie władzę. Widać, że Łukasz Gibała liczy na sukces, ale pytanie, czy PiS i Konfederacja oddadzą pole. Koalicja Obywatelska też będzie musiała walczyć o Kraków, bo porażka w jednym z największych i politycznie ważnych miast byłaby dla niej poważnym ciosem w skali kraju.
Komentarze (3)
Najnowsze
-
22:05
Kiedy koń stanie się wyłącznie zwierzęciem towarzyszącym?
-
19:55
Synod w archidiecezji krakowskiej. Kard. Ryś mówi o swoim „największym marzeniu”
-
19:44
Azoty dostaną zastrzyk gotówki. W tle problematyczna inwestycja
-
18:27
Weto prezydenta rozpaliło internet. Analiza 200 tys. wpisów pokazuje wyraźny trend
-
17:34
Nie powstanie krakowska komisja ds. wykorzystania seksualnego małoletnich w Kościele
-
17:16
Małopolskie drużyny w roli głównej RELACJA MINUTA PO MINUCIE
-
16:31
Mariusz Graniczka chce znów kierować XLIV LO. Mimo postępowania dyscyplinarnego stanie do konkursu
-
16:18
Piotr Sosin zwycięzca licytacji WOŚP, jako współprowadzący Muzyczną Zmianę
-
16:06
Poważny wypadek w miejscowości Zabrzeż. Lądował śmigłowiec LPR
-
15:42
Liczyli na na duże zamówienia, ale weto prezydenta może wiele zmienić. Co z "potworem z Tarnowa"?
-
15:23
Uff, na basenie w Parku Wodnym w Tarnowie nie ma legionelli. Pływalnia już otwarta
-
15:18
Telefony w sprawie krokusów dzwonią bez przerwy. Na fioletowe dywany w Tatrach trzeba jeszcze poczekać
-
14:53
Miłość, fantazja czy obsesja? Serial "Vladimir"
-
14:21
Tydzień bez tramwajów na odcinku między Mistrzejowicami a rondem Piastowskim. Mieszkańcom zostają autobusy
-
14:03
Beata Malczewska o aktorstwie, które rodzi się z emocji
-
13:41
Wisła Kraków ukarana walkowerem za nierozegrany mecz 1. ligi piłkarskiej ze Śląskiem Wrocław. Komentarz prezesa Wisły
-
12:59
„Nie dla S7”. Mieszkańcy protestowali w Krakowie, chcą mieć wpływ na projektowanie trasy
-
12:10
Weto prezydenta w sprawie SAFE. Politolodzy: spór dotyczy raczej „jak”, a nie „czy” wzmacniać armię
-
22:00
„Ogłosiłam moje ciało dziełem sztuki”. Tak rodziła się sztuka feministyczna w Polsce