Wczoraj w porannej rozmowie Radia Kraków pani koalicyjna koleżanka z PSL-u, Urszula Nowogórska, powiedziała: „To nie jest czas, żeby Polska realizowała wyroki TSUE” – w kontekście orzeczenia nakazującego uznawanie małżeństw jednopłciowych zawartych w innych krajach UE. Czy to stanowisko całej koalicji? Czy Polska rzeczywiście nie powinna wykonywać wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej?
Powinna wykonywać wyroki. Po to zdecydowaliśmy się na członkostwo w Unii Europejskiej, żeby doprecyzowywać wspólne zasady i współpracować, zwłaszcza w zakresie ochrony praw człowieka.
Rozumiem jednak, że wśród koalicjantów są różnice zdań i trzeba je spokojnie docierać, doprecyzowywać, tak abyśmy mówili jednym językiem i przede wszystkim przestrzegali praw człowieka.
Czy rząd przygotuje rozwiązania systemowe, aby pary jednopłciowe nie musiały walczyć w sądach?
Myślę, że ta ustawa wreszcie zostanie położona na stole. Prace prowadzone między Lewicą a PSL-em są zaawansowane i – z tego, co wiem – praktycznie zakończone.
Jeżeli trwają już tylko ostatnie poprawki, to mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli rozmawiać o niej w Sejmie i ją przyjąć.
Czy ta ustawa rzeczywiście coś zmieni, skoro nie wprowadza pełnej równości małżeńskiej?
To jest krok w dobrą stronę. Jeśli możemy poprawiać sytuację choćby stopniowo, to trzeba to robić.
Jeżeli nie da się wszystkiego zrobić od razu, to trzeba działać krok po kroku. Taki mandat otrzymaliśmy od wyborców i w ramach obecnego układu parlamentarnego musimy podejmować decyzje.
Czy koalicja przetrwa głosowania nad wotum nieufności wobec ministrów?
Mam taką nadzieję. Pewność będziemy mieć dopiero po głosowaniu.
Mam jednak nadzieję, że wszyscy członkowie koalicji rozumieją, o jaką stawkę toczy się gra i podejdą do tego odpowiedzialnie. Różnice zdań i emocje zawsze będą, zwłaszcza w tak szerokiej koalicji, ale odpowiedzialność za państwo jest wspólna.
W koalicji widać napięcia, także w mediach społecznościowych. To poważny problem?
Emocje są naturalne i zawsze były obecne w relacjach międzyludzkich. Nie należy ich nadmiernie podsycać. Ważniejsze jest to, że potrafimy się porozumiewać – jak pokazało spotkanie ministry klimatu z jej dawnym klubem. To dowód, że dialog jest możliwy.
Sytuacja w ochronie zdrowia jest trudna – rosną kolejki, brakuje pieniędzy. Co dalej?
To problem narastający od wielu lat. Gdybyśmy odziedziczyli system w dobrej kondycji, dziś byłoby łatwiej.
Rząd zwiększa nakłady na ochronę zdrowia, ale oprócz pieniędzy potrzebna jest racjonalizacja wydatków i lepsze zarządzanie.
Przykłady z Małopolski pokazują, że odważne decyzje mogą przynosić efekty – jak współpraca szpitali w Brzesku i Bochni, gdzie zmieniono strukturę oddziałów, dostosowując je do realnych potrzeb pacjentów. Są też placówki dobrze zarządzane, jak szpital w Tarnowie, który jest często wskazywany jako pozytywny przykład.
Czy mieszkańcy Tarnowa powinni obawiać się rosyjskich gróźb dotyczących zakładów zbrojeniowych?
Zagrożenie jest takie samo jak w całej Polsce. Jesteśmy krajem graniczącym z regionem objętym wojną i musimy mieć tego świadomość.
Nie możemy się zastraszyć, ale musimy się przygotowywać – zbroić, szkolić i wzmacniać nasze zdolności obronne. Im lepiej będziemy przygotowani, tym mniejsze będzie ryzyko realnego zagrożenia.