Sala Posiedzeń w Sejmie. Fot. Autorstwa Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47077419
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych. „Nazwa ma znaczenie drugoplanowe”
Rozpocznijmy od kwestii transkrypcji małżeństw jednopłciowych. Dziś rano w Radiu Kraków przedstawicielka PSL przekonywała, że taka transkrypcja jest niedopuszczalna i niezgodna z konstytucją. Czy rzeczywiście tak jest?
Piotr Rachwał: Transkrypcja związku małżeńskiego zawartego w innym państwie Unii Europejskiej może zostać dokonana w Polsce i jest legalna. Natomiast w mojej ocenie nie może być określana mianem małżeństwa. Akty stanu cywilnego służą przecież potwierdzaniu określonych faktów prawnych – podobnie jak księgi wieczyste czy KRS.
Ktoś zawarł związek małżeński za granicą, a Polska jako państwo członkowskie Unii Europejskiej musi respektować prawo międzynarodowe oraz prawo unijne. Jednocześnie polska konstytucja wskazuje, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Dlatego można mówić o związku wywołującym określone skutki prawne, ale nie o małżeństwie w rozumieniu konstytucyjnym.
Dr Maciej Pach: Często zgadzam się z Piotrem Rachwałem, ale akurat w tej sprawie mam inne zdanie. Nie jestem przekonany, że artykuł 18 konstytucji zawiera definicję legalną małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Oczywiście pojawia się tam takie sformułowanie, ale moim zdaniem nie ma ono charakteru definicji.
Zresztą konstytucja w ogóle nie posługuje się definicjami legalnymi w ścisłym sensie. Można wręcz argumentować, że z tego przepisu wynika możliwość istnienia innych form małżeństwa, tyle że nie muszą one korzystać z konstytucyjnej ochrony państwa.
Co zatem zrobić w sytuacji tak dużych rozbieżności interpretacyjnych?
Piotr Rachwał: Dokonać transkrypcji, zapewnić tym ludziom prawa wynikające z ich związku i umożliwić im normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Nie upierałbym się jednak przy samej nazwie „małżeństwo”. Czasem język potrafi nas tak podzielić, że tracimy z pola widzenia najważniejszą wartość – dobro konkretnych ludzi.
A dla pana doktora nazwa ma znaczenie?
Dr Maciej Pach: Z mojej perspektywy ma znaczenie drugoplanowe. Domyślam się, że dla osób bezpośrednio zainteresowanych może być bardzo istotna, ale kluczowe jest to, aby uzyskiwały one takie same uprawnienia jak małżeństwa.
Prof. Fryderyk Zoll mówił ostatnio w Radiu Kraków o problemie prawa kolizyjnego i obchodzenia prawa. Czy takie działanie może być prawnie sankcjonowane?
Piotr Rachwał: Obchodzenie prawa zawsze powinno spotykać się z reakcją. Artykuł 58 kodeksu cywilnego wyraźnie stanowi, że nieważna jest czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu jej obejście. Problem polega jednak na tym, że w Polsce bardzo często spieramy się nie tyle o samo prawo, ile o jego interpretację.
Dr Maciej Pach: Musiałbym dokładniej zapoznać się z wypowiedzią profesora Zolla, żeby odnieść się do niej bardziej szczegółowo.
Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. „Nie stać nas na dysfunkcyjne państwo”
Przejdźmy do Trybunału Konstytucyjnego. Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają zawiadomienie do prokuratury w sprawie rzekomej presji na prezesa TK dotyczącej dopuszczenia do orzekania czwórki sędziów. Czy dopuszczenie ich do orzekania byłoby złamaniem prawa?
Dr Maciej Pach: Moim zdaniem wręcz przeciwnie – byłoby wykonaniem ustawowego obowiązku. Chodzi o przepisy ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Te osoby złożyły ślubowanie. Ustawa mówi o ślubowaniu „wobec” prezydenta, a nie „w obecności” prezydenta, co jest bardzo istotną różnicą językową.
Analizowałem nawet znaczenie tego sformułowania słownikowo. „Wobec” oznacza przede wszystkim „w stosunku do”, a niekoniecznie fizyczną obecność. Prezydent został poinformowany o ślubowaniu, więc trudno twierdzić, że ono nie nastąpiło.
Piotr Rachwał: Dziś problem polega na tym, że jedni prawnicy powiedzą, że doszło do złamania prawa, a inni – że nie. Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji, bo nie mamy już autorytetów, które byłyby w stanie przekonać wszystkich do jednej interpretacji.
Mamy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, mamy zabezpieczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ale w praktyce sytuacja pozostaje nierozwiązana. Dlatego uważam, że musimy wyjść z tego sporu prawnego, który w istocie stał się przede wszystkim sporem politycznym między dwoma obozami władzy.
Dr Maciej Pach: Zgadzam się częściowo. To rzeczywiście spór polityczny, ale jednocześnie prawno-polityczny. Strony posługują się argumentacją konstytucyjną i prawną, choć często bywa ona – mówiąc delikatnie – bardzo wątpliwa.
Problem polega na tym, że ten konflikt prowadzi nas donikąd. Obawiam się, że możemy dojść do sytuacji, w której przyszły prezydent będzie próbował politycznie rozgrywać kwestię ślubowania sędziów.
Jak wyjść z tego kryzysu?
Piotr Rachwał: Potrzebna jest inicjatywa oddolna. Obywatele muszą zacząć wymagać od polityków postawy koncyliacyjnej. Nie możemy pozwolić, by państwo było paraliżowane przez niekończący się konflikt.
Żyjemy w bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej. Skoro premier mówi o konieczności przygotowań do wojny, to tym bardziej nie możemy sobie pozwolić na dysfunkcyjne instytucje państwowe. Trybunał Konstytucyjny stał się instytucją dysfunkcyjną i odpowiedzialność za to ponoszą obie strony sporu politycznego.
Dr Maciej Pach: Niestety muszę się z tym zgodzić. Kryzys został zapoczątkowany jeszcze w 2015 roku, kiedy koalicja PO-PSL wybrała dwóch sędziów „na zapas”, co było działaniem niekonstytucyjnym. Ale jednocześnie trzeba pamiętać, że Prawo i Sprawiedliwość od dawna dążyło do ograniczenia niezależności Trybunału.
Wystarczy przypomnieć projekt zmian w ustawie o TK z 2007 roku, bardzo podobny do późniejszej noweli grudniowej z 2015 roku. To pokazuje, że konflikt miał głębsze polityczne podłoże.
Jednocześnie nie widzę żadnych podstaw prawnych do niepublikowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego – podobnie jak wcześniej nie było podstaw do blokowania publikacji wyroków przez rządy Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego.
Czy możliwy jest kompromis? „Potrzebny model koncyliacyjny”
Piotr Rachwał: Warto pamiętać o jednej zasadniczej różnicy. W 2015 roku, gdy doszło do wyboru sędziów „na zapas”, Trybunał Konstytucyjny jeszcze działał jako realny bezpiecznik systemu i potrafił powiedzieć: „To zostało zrobione nieprawidłowo”.
Dziś wielu obywateli ma poczucie, że Trybunał jedynie potwierdza stanowisko jednej strony politycznego sporu. I właśnie dlatego trzeba postawić pytanie, czy obecny model funkcjonowania TK ma jeszcze sens.
Być może potrzebujemy zmian konstytucyjnych dotyczących zarówno Trybunału Konstytucyjnego, jak i Trybunału Stanu. Potrzebujemy nowych rozwiązań wypracowanych w porozumieniu między wszystkimi najważniejszymi uczestnikami życia politycznego.
Dr Maciej Pach: Dotąd nie było widać politycznej gotowości do kompromisu, ale społeczeństwo powinno wymuszać odejście od konfrontacyjnego modelu polityki.
Bardzo interesującą propozycję zmian konstytucyjnych przedstawił ostatnio senator profesor Kazimierz Michał Ujazdowski. Jednym z pomysłów jest wpisanie do konstytucji zasady, że to prezes Trybunału Konstytucyjnego – a nie premier – odpowiada za publikację orzeczeń.
Pojawiła się też propozycja bardziej równomiernego podziału wpływu na wybór sędziów TK między Sejm, Senat i prezydenta. Każdy z tych organów miałby wskazywać po pięciu sędziów. To mogłoby stać się próbą wyjścia z obecnego pata.
Piotr Rachwał: Pozostaje jeszcze kwestia sądownictwa powszechnego, wakatów sędziowskich i funkcjonowania KRS. Mam nadzieję, że nowa KRS nie będzie blokowana przez prezydenta, bo ostatecznie to właśnie głowa państwa powołuje sędziów.
Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której za chwilę znów zaczniemy mówić, że kolejna KRS „nie jest prawdziwą KRS”, tylko dlatego, że zmienił się układ polityczny.