Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy?
- Fryderyk Zoll uważa, że kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego może wymagać zdecydowanej reakcji państwa po decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
- Jego zdaniem Polska, pozostając w systemie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, musi respektować wyroki ETPCz.
- Profesor podkreśla, że wyrok dotyczący małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą dotyczy nie tylko transkrypcji aktów, ale także skutków prawnych takich związków.
- Krytycznie ocenia propozycję referendum klimatycznego, uznając ją za polityczne pytanie bez realnych skutków prawnych.
- Według Zolla Polska potrzebuje dyskusji o zmianach konstytucyjnych, ale obecny prezydent utracił zdolność do pełnienia roli arbitra i budowania wspólnoty.
Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z prof. Fryderykiem Zollem.
Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. „Państwo może być zmuszone do działania siłą”
Prof. Zoll zwraca uwagę, że obecny kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego jest konsekwencją wieloletniego osłabiania tej instytucji. Jego zdaniem problem polega dziś nie tylko na sporze personalnym, ale także na fundamentalnym pytaniu o status samego Trybunału i skuteczność jego działania.
Dodaje, że sytuację dodatkowo komplikuje decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który zobowiązał Polskę do dopuszczenia wybranych sędziów do orzekania:
Od pewnego czasu było już zupełnie jasne, że ten Trybunał nie pełni funkcji trybunału i nie spełnia standardu konstytucyjnego. Były osoby nieuprawnione do orzekania, orzeczenia nie były publikowane, pojawiały się pytania, czy ta instytucja w ogóle jeszcze istnieje. Tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał niezwykle rzadkie zarządzenie tymczasowe i nakazał państwu polskiemu dopuszczenie tych sędziów do orzekania. To oznacza, że z punktu widzenia europejskiego systemu praw człowieka ten organ jednak istnieje i powinien działać zgodnie z prawem. Jeżeli państwo polskie się temu nie podporządkuje, pojawią się konsekwencje prawne i finansowe. W pewnym momencie państwo może być nawet zmuszone do działania siłą, bo albo działamy bardzo miękko i godzimy się na erozję prawa, albo wykorzystujemy pełną siłę państwa.
Europejski Trybunał Praw Człowieka a polskie organy konstytucyjne
Profesor odnosi się również do argumentów podnoszonych przez obecnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który kwestionuje kompetencje Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do ingerowania w sprawy polskich organów konstytucyjnych.
Zdaniem rozmówcy Radia Kraków Polska, jako państwo należące do europejskiego systemu ochrony praw człowieka, jest związana standardami wynikającymi z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka"
Prawo do sądu jest jednym z podstawowych praw człowieka i zostało zagwarantowane w artykule szóstym Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Polska sama podporządkowała się temu systemowi. Dlatego Europejski Trybunał Praw Człowieka ma kompetencje do oceny sytuacji, w której dochodzi do naruszenia prawa do sądu. Oczywiście można próbować się od tego systemu uwolnić, ale wtedy pozostaje droga krajów takich jak Rosja czy Białoruś, czyli wyjście z systemu konwencji i europejskiego sądownictwa.
Małżeństwa jednopłciowe i transkrypcja aktów. „To nie jest tylko kwestia wpisu do dokumentów”
Prof. Zoll podkreśla, że debata publiczna zbyt często upraszcza problem do samej transkrypcji aktów stanu cywilnego, podczas gdy konsekwencje orzeczenia są znacznie szersze. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE może oznaczać konieczność uznania skutków prawnych takich małżeństw w Polsce.
To orzeczenie zakłada, że jeżeli takie małżeństwo zostało zawarte w innym państwie europejskim, to z zasady swobody przemieszczania się obywateli wynika, że ten stan cywilny powinien być ujawniony w aktach stanu cywilnego. Ale problem jest głębszy. W aktach stanu cywilnego nie można ujawniać stanów, które z góry uznaje się za nieistniejące. To oznacza, że Polska musiałaby uznać także materialne skutki zawarcia tego małżeństwa. Nie można jednocześnie wpisać czegoś do aktu i twierdzić, że z punktu widzenia prawa to nie istnieje
- tłumaczy Fryderyk Zoll.
Profesor zwraca jednak uwagę, że sprawa jest bardziej złożona z punktu widzenia prawa międzynarodowego prywatnego i tzw. prawa kolizyjnego. Uważa, że nie wszystkie sytuacje można interpretować identycznie:
Pojawia się pytanie, czy w sytuacji, kiedy dwie osoby całe życie mieszkają w Polsce i wyjeżdżają tylko do Niemiec po to, żeby zawrzeć taki związek, nie dochodzi do obejścia prawa. Niemieckie przepisy są bardzo liberalne i pozwalają zawrzeć takie małżeństwo nawet wtedy, gdy według prawa ojczystego dana osoba nie miałaby takiej zdolności. To są bardzo skomplikowane zagadnienia prawa kolizyjnego i mam wrażenie, że w debacie publicznej bardzo się je upraszcza.
Referendum klimatyczne. „To debata o niczym”
Gość Radia Kraków bardzo krytycznie odniósł się do propozycji referendum dotyczącego polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Jego zdaniem pytanie referendalne zostało skonstruowane w sposób polityczny i nie wywoływałoby realnych skutków prawnych.
Mam wrażenie, że prezydent szuka jakiejś roli swojego urzędu w systemie, którego właściwie nie ma. To pytanie z prawem nie ma nic wspólnego. Nie wywołuje żadnych skutków normatywnych. To źle postawione pytanie sondażowe, dodatkowo z tezą, która jest fałszywa. Oderwanie się od polityki klimatycznej oznaczałoby praktyczne wyłączenie Polski ze wspólnego rynku i ogromne konsekwencje gospodarcze. Tego typu uproszczone pytanie jest po prostu pytaniem kłamliwym
- przekonuje profesor.
Jego zdaniem obecna debata wokół referendum ma przede wszystkim charakter polityczny i służy dalszemu pogłębianiu społecznych podziałów:
Funkcja prezydenta w polskim ustroju powinna polegać na tym, że jest to osoba odpowiedzialna za wspólny interes Rzeczypospolitej i za wspólnotę narodową. Tymczasem zadawanie tego typu pytań prowadzi do jeszcze większej polaryzacji społecznej. To jest szczególnie niebezpieczne w obecnej sytuacji geopolitycznej i uważam, że zasługuje na bardzo zdecydowaną krytykę.
Czy Polska potrzebuje nowej konstytucji?
Co z propozycją Karola Nawrockiego dotyczącą zmian w konstytucji? Prof. Zoll przyznał, że po doświadczeniach ostatnich lat potrzebna jest poważna dyskusja o zmianach konstytucyjnych, bo wydarzenia po 2015 roku ujawniły słabości obecnego systemu ustrojowego. Ale sceptycznie ocenia możliwość prowadzenia takiej debaty pod patronatem obecnego prezydenta:
W Polsce nie ma dziś pola do zwiększania kompetencji prezydenta. Wręcz przeciwnie – jest przestrzeń do dyskusji o ich ograniczeniu. Prezydent powinien być symbolem wspólnoty, osobą, z którą każdy obywatel może się identyfikować. Tymczasem obecny sposób sprawowania urzędu prowadzi do dalszej polaryzacji. To nie przekreśla samej potrzeby dyskusji o konstytucji. Po wydarzeniach od 2015 roku rzeczywiście musimy zastanowić się nad nowymi rozwiązaniami ustrojowymi, które lepiej zabezpieczą państwo przed podobnymi kryzysami.