Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Z tej rozmowy dowiesz się:
- Andrzej Guła zrezygnował z udziału w Radzie ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP.
- Powodem decyzji była propozycja referendum dotyczącego polityki klimatycznej UE.
- Guła uważa, że pytanie referendalne zostało sformułowane w sposób tendencyjny.
- Prezes KAS podkreślał korzyści wynikające z transformacji energetycznej, m.in. rozwój fotowoltaiki i termomodernizacji.
- Jego zdaniem Polska zamiast prowadzić spór ideologiczny powinna koncentrować się na modernizacji gospodarki i bezpieczeństwie energetycznym.
Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z Andrzejem Gułą.
Prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego Andrzej Guła zrezygnował z udziału w Radzie ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP. Bezpośrednim powodem decyzji była propozycja referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej, przedstawiona przez prezydenta Karola Nawrockiego. Guła tłumaczy, że nie zgadza się ani z treścią pytania referendalnego, ani z kierunkiem debaty wokół transformacji energetycznej w Polsce. Podkreśla, że polityka klimatyczna wymaga zmian i korekt, ale jej całkowite odrzucenie byłoby – w jego ocenie – błędem gospodarczym i cywilizacyjnym.
„To pytanie z tezą”. Guła o referendum klimatycznym
Andrzej Guła ocenia, że zaproponowane pytanie referendalne zostało skonstruowane w sposób sugerujący obywatelom jednoznacznie negatywną ocenę polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Jego zdaniem debata została sprowadzona do prostego przeciwstawienia: Zielony Ład albo wysokie koszty życia.
Mówi, że taka narracja pomija korzyści związane z transformacją energetyczną, w tym rozwój odnawialnych źródeł energii, poprawę efektywności energetycznej budynków czy ograniczenie zależności od importowanych paliw kopalnych:
Jestem bardzo mocno rozczarowany decyzją pana prezydenta o zaproponowaniu referendum z bardzo tendencyjnym pytaniem, które już z góry sugeruje, że polityka klimatyczna oznacza większe koszty dla obywateli niż korzyści. Tymczasem politykę klimatyczną trzeba reformować, ale proponowanie wyjścia z całego tego konceptu gospodarczego uważam za najzwyczajniej szkodliwe. Mieliśmy przecież konkretną propozycję ustawy obniżającej ceny energii dla obywateli i przedsiębiorców. Teraz zamiast tego proponowane jest referendum, które moim zdaniem doprowadzi przede wszystkim do ogromnej politycznej kłótni.
„Moja czerwona linia”
Prezes KAS przyznaje, że decydując się na udział w radzie przy prezydencie, liczył na merytoryczną dyskusję o modernizacji energetycznej kraju. Chciał reprezentować bardziej „promodernizacyjne” podejście do transformacji. Zaznacza, że przed ogłoszeniem swojej decyzji rozmawiał z przewodniczącym rady Marcinem Izdebskim i wyjaśnił mu motywy rezygnacji:
Dla mnie to była taka czerwona linia, którą sobie wytyczyłem. Chciałem, żeby w tej radzie był głos bardziej promodernizacyjny, głos mówiący o tym, jak budować bezpieczeństwo energetyczne i modernizować gospodarkę. Ale wyszło, jak wyszło. Mamy propozycję referendum i dyskusję, która coraz bardziej idzie w kierunku czystej polityki. A ja miałem nadzieję, że będzie tam więcej przestrzeni do rozmowy o konkretnych rozwiązaniach dla obywateli.
Część efektów polityki klimatycznej jest już dziś widoczna w codziennym życiu milionów Polaków - uważa Guła. I przypomina, że dzięki wsparciu publicznemu oraz funduszom unijnym rozwijała się w Polsce fotowoltaika i programy poprawy efektywności energetycznej. Jego zdaniem pomijanie tych efektów prowadzi do uproszczonego obrazu transformacji energetycznej.
Dzięki właśnie tej polityce klimatycznej milion sześćset tysięcy gospodarstw domowych ma dziś panele fotowoltaiczne na swoich dachach i korzysta z tańszej energii. Dzięki tej polityce udało się finansować termomodernizację budynków i poprawę efektywności energetycznej. W dużej mierze były to środki unijne związane właśnie z polityką klimatyczną. Dlatego stawianie pytania z tezą, że polityka klimatyczna nam się nie opłaca, jest po prostu nieuczciwe wobec obywateli
- tłumaczy.
„Możemy zostać z tyłu Europy”
Andrzej Guła ostrzegał również przed konsekwencjami politycznego konfliktu wokół transformacji energetycznej. W jego ocenie Polska zamiast koncentrować się na modernizacji gospodarki i reformowaniu europejskiej polityki klimatycznej, coraz częściej skupia się na sporze ideologicznym. Co może doprowadzić do utraty konkurencyjności wobec państw, które szybciej inwestują w nowe technologie i modernizację energetyczną.
Jeżeli będziemy antagonizować społeczeństwo i sprowadzać wszystko do politycznej wojny wokół Zielonego Ładu, to po prostu stracimy wiele lat. Będzie nam uciekał europejski peleton, a dystans do nowoczesnych gospodarek będzie coraz większy. Ta polityka wymaga reform, ale nie możemy proponować rozwiązań, które są po prostu antyrozwojowe. Bardzo się boję, że zamiast modernizacji będziemy mieli niekończące się polityczne kłótnie
- uważa
Prezes KAS podkreśla, że transformacja energetyczna nie powinna być traktowana wyłącznie jako projekt klimatyczny, ale także jako kwestia bezpieczeństwa państwa i odporności gospodarki.
Odwołuje się przy tym do doświadczeń ostatnich lat związanych z kryzysem energetycznym i uzależnieniem Europy od importowanych paliw kopalnych:
Przystępując do tej rady, chciałem przekonywać, że postawienie na transformację energetyczną i poprawę efektywności energetycznej leży w naszym żywotnym interesie. To oznacza mniejsze zużycie paliw, mniejsze uzależnienie od importu i większe bezpieczeństwo państwa. Niestety mam wrażenie, że te argumenty przegrywają dziś z logiką bardzo ostrego politycznego sporu.