Andrzej Guła zrezygnował z uczestnictwa w prezydenckiej Radzie do spraw Energii i Zasobów Naturalnych. Prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego tłumaczy swoją decyzję zawodem propozycji referendum wysuniętej przez Karola Nawrockiego. Miałoby ono dotyczyć europejskiej polityki klimatycznej.
Dziś podjąłem decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w Radzie ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP. O powodach swojej decyzji piszę w liście do Przewodniczącego Rady @IzdebskiMarc 👇
— Andrzej Guła (@AndrzejGu) May 7, 2026
Szanowny Panie Przewodniczący,
Wchodząc do Rady Energii i Zasobów Naturalnych…
Guła napisał w liście do przewodniczącego rady Marcina Izdebskiego, że referendum będzie się składało z jednego pytania z jasno zarysowaną tezą. Pytanie brzmi: "Czy jest pan/pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?"
Prezes KAS twierdzi, że także widzi potrzebę reformy polityki klimatycznej, ale wyrzucanie całego konceptu polityki gospodarczej do kosza byłoby ogromnym błędem. Podkreśla też, że dzięki niej milion 600-set tysięcy gospodarstw domowych ma tańszą energię z paneli fotowoltaicznych.
"Decyzje podejmowane dziś będą wpływać na nasze życie przez długie lata"
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w środę (7 maja) o skierowaniu do Senatu wniosku o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum dotyczącego polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Jak podkreślił, Polacy powinni mieć możliwość bezpośredniego wyrażenia opinii na temat skutków Europejskiego Zielonego Ładu.
"Decyzje podejmowane dziś będą wpływać na nasze życie przez długie lata. Dotyczy to szczególnie europejskiej polityki klimatycznej" - powiedział prezydent w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych Kancelarii Prezydenta.
Karol Nawrocki przypomniał, że zapowiedź referendum znalazła się wcześniej w podpisanym przez niego porozumieniu z NSZZ „Solidarność”. Ocenił też, że Zielony Ład i system ETS przyczyniają się do wzrostu cen energii, spadku konkurencyjności gospodarki oraz problemów sektora rolnego.
Proponowane pytanie referendalne brzmi:
„Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”
Zgodnie z wnioskiem referendum miałoby odbyć się 27 września 2026 roku.
Na kartach do głosowania miałyby znaleźć się także przykłady regulacji związanych z unijną polityką klimatyczną. Wśród nich wymieniono m.in. planowane opłaty za emisję CO2 od ogrzewania paliwami kopalnymi i transportu, ograniczenie sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku oraz dodatkowe obciążenia dla rolnictwa.
Aby referendum mogło się odbyć, zgodę musi wyrazić Senat bezwzględną większością głosów. Już teraz sceptycznie do pomysłu odniosła się wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat. "Ten wniosek wyląduje tam, gdzie jego miejsce – w koszu" – napisała w serwisie X.