O problemie choroby alkoholowej, terapii i wychodzeniu na prostą opowiedzą ks.Krzysztof Raj, psycholog, suicydolog, dyrektor Diecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Trzeźwości w Kowalewie oraz koordynator Zespołu Pomocowego dla Duchownych w Kryzysie. I ks.Marcin, trzeźwiejący alkoholik po terapii w Kowalewie.
Ksiądz też może zachorować na chorobę alkoholową
Ks. Marcin przyznaje, że alkohol pojawił się w jego życiu dopiero w kapłaństwie. Zaczęło się od wspólnych wieczorów z innymi księżmi, po pracy, dla „relaksu” i odreagowania trudnego dnia. Później, gdy był kapelanem w szpitalach, alkohol zastąpiły leki nasenne. Po zmianie placówki problem wrócił.
– Piłem sam. Ukrywałem to, piłem wieczorami, rano tak, żeby już funkcjonować. I trwało to lata – mówił ks. Marcin.
Jak podkreślał ks. Krzysztof Raj, duchowni podlegają tym samym mechanizmom uzależnienia co inni ludzie. Różnica polega jednak na tym, że księżom często trudniej poprosić o pomoc. Boją się reakcji przełożonych, parafian, utraty zaufania i pozycji.
– Za każdym uzależnionym kryje się ogromne cierpienie. Kapłan nie pije po to, żeby było mu fajnie. Za tym jest bardzo duża doza cierpienia – tłumaczył ks. Raj.
„Człowiekowi w depresji nie można powiedzieć: módl się więcej”
W rozmowie mocno wybrzmiało, że uzależnienia nie da się „przemodlić”. Ks. Marcin mówił, że z czasem alkohol stał się dla niego „bliższym przyjacielem” niż modlitwa. Dopiero po terapii zrozumiał, że alkohol pogłębiał także depresję.
– Człowiekowi, który ma depresję, nie można powiedzieć: módl się więcej. Jak człowiek w ogóle nie potrafi się modlić, to takie słowa jeszcze bardziej wpędzają go w depresję – mówił.
Ks. Raj zwracał uwagę, że uzależnienie to choroba, która wymaga specjalistycznej pomocy. Ważna jest terapia, leczenie, wsparcie psychologiczne i medyczne, ale także mądra reakcja otoczenia.
– Nie wolno pozostać biernym. Trzeba zareagować, ale nie atakować i nie oceniać. Najlepiej rozmawiać o faktach i przygotować się do takiej rozmowy – podkreślał.
Powrót do parafii i życie w trzeźwości
Po terapii ks. Marcin wrócił do parafii, choć – jak przyznał – bardzo się tego bał. Parafianie wiedzieli, dlaczego zniknął na kilka miesięcy. Spotkał się jednak z życzliwością i zrozumieniem.
– Alkohol zabrał mnie tym ludziom. Chcę do tych samych ludzi wrócić już jako trzeźwy alkoholik. Moja więź z nimi jest teraz bardziej szczera. Moje kazania są bardziej autentyczne, bo nie mówię z gwiazd, tylko z serca – mówił.
Przez ośrodek w Kowalewie w ciągu ponad 30 lat przeszło ponad 1200 kapłanów. Jak szacuje ks. Raj, około 30–40 procent z nich utrzymuje trzeźwość, choć choroba alkoholowa jest chorobą nawrotową. Dlatego tak ważne jest, by nie zostawiać osoby uzależnionej samej.
– Trzeba mieć odwagę nie walczyć samemu, ale poprosić o pomoc – podsumował ks. Marcin.