Tegorocznym laureatem Nagrody Wisławy Szymborskiej za tom tłumaczony na język polski został chilijski poeta Raúl Zurita. Uhonorowana została jego książka "Zurita", wydana przez wydawnictwo Lokator. Nagroda trafi również do tłumaczki tomu, Marty Eloy Cichockiej. To wyróżnienie podkreśla jeden z ważnych wymiarów nagrody – otwartość na literaturę światową i docenianie pracy tłumaczy, dzięki którym czytelnicy mogą poznawać najważniejsze głosy współczesnej poezji.
O główną nagrodę walczy w tym roku pięcioro autorów. Na krótkiej liście znaleźli się:
Zofia Bałdyga – "Nauka oddychania” (Wydawnictwo Warstwy),
Maria Kwiecień – "Outback" (Wydawnictwo Warstwy),
Jerzy Jarniewicz – "Trzy kobiety" (Biuro Literackie),
Agata Puchalska – "Alice Ubbo" (Biuro Literackie),
Marlena Niemiec – "Skroń" (Convivo).
Nawet jeśli podczas obrad pod koniec kwietnia pojawiały się jakieś wskazania, wszystko mogło się zmienić. Jurorzy przez kolejne tygodnie wracają do książek, analizują je i interpretują. Z doświadczenia wiem, że pierwsze wrażenia potrafią się bardzo zweryfikować – mówi Joanna Bociąg.
Nagroda Wisławy Szymborskiej uchodzi dziś za jedno z najważniejszych wyróżnień poetyckich w Polsce. Laureat lub laureatka otrzymują 100 tysięcy złotych, a pozostali nominowani po 8 tysięcy. W środowisku literackim to kwoty, które mogą realnie wpłynąć na codzienne życie twórców. Jednym z wyróżników nagrody jest międzynarodowy skład kapituły. Wśród jurorów znajdują się nie tylko krytycy i poeci, ale także tłumacze z różnych krajów. W tym roku do grona jurorów dołączył Mark Tardi, tłumacz literatury polskiej na język angielski mieszkający w Łodzi. W kapitule zasiadają również chorwacka tłumaczka Đurđica Čilić oraz ukraiński poeta i tłumacz Jurij Zawadski. W ciągu czternastu lat istnienia nagrody wiele nominowanych tomów znalazło czytelników w innych językach właśnie dzięki obecności zagranicznych jurorów.
Jurorzy zagraniczni są ambasadorami polskiej poezji. Często przyczyniają się do tego, że książki finalistów i laureatów trafiają do tłumaczeń. Nawet jeśli sami ich nie przekładają, rekomendują je wydawcom i tłumaczom w swoich krajach – dodaje.
Czy Wisława Szymborska miałaby dziś szansę znaleźć się w finale konkursu noszącego jej imię? Joanna Bociąg nie ma wątpliwości, że tak. Choć przypomina, że nagroda przyznawana jest za konkretną książkę, a nie za całokształt twórczości.
Trudno całkowicie oddzielić jeden tom od dorobku autora, ale regulamin jest jasny: oceniamy książkę wydaną w poprzednim roku. Gdybym miała wskazać tom Szymborskiej, który najlepiej pasowałby do charakteru tej nagrody, wybrałabym "Sól" – mówi.