Jak ustaliło Radio Kraków, wierni poczuli się głęboko urażeni, gdy duszpasterz ograniczył im możliwość modlitwy w świątyni. Do tej pory część mieszkańców Damienic dysponowała własnymi kluczami do obiektu. Dzięki temu mogli tam wchodzić o dowolnej porze, aby się pomodlić, przygotować dekoracje lub posprzątać. Jakiś czas temu ks. Durlak zdecydował się na wymianę zamków, odcinając lokalną społeczność od dotychczasowego swobodnego dostępu do miejsca kultu.
Jak się okazuje kaplica w Damienicach jest zamknięta ze względu na remont. Formalnie nie ma jeszcze wymaganych odbiorów, a decyzja o wymianie zamków - podjęta przez kierownika budowy - została podyktowana względami bezpieczeństwa.
Pomimo takiej argumentacji ze strony parafii, wierni zdecydowali się podjąć radykalne kroki uderzające w finanse oraz frekwencję. Parafianie przestali składać ofiary na tacę, a część z nich całkowicie zrezygnowała z uczestnictwa w nabożeństwach w kościele parafialnym. Co więcej, chcąc zamanifestować swój protest, mieszkańcy zaczęli przyjmować sakramenty - takie jak chrzty czy śluby - w sąsiednich parafiach.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, próbę rozwiązania konfliktu podjęto 12 czerwca. W remizie w Damienicach odbyło się spotkanie z udziałem mieszkańców oraz samego proboszcza. Niestety nie osiągnięto satysfakcjonującego porozumienia. Parafianie skierowali oficjalny list do biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża z żądaniem odwołania proboszcza oraz przeprowadzenia kontroli finansowej i duszpasterskiej.
Nieoficjalnie wiadomo, że we wrześniu ma odbyć się wizytacja w parfaii św. Antoniego. Nie wiadomo jednak, czy ma coś wspólnego z narastającym konfliktem. Zarówno tarnowska kuria, jak i sam proboszcz odmawiają komentarza w tej sprawie.