Nie było tu ani za czysto, ani nazbyt “grzecznie”. Było jednak ciekawie. Berlin przedzielony murem różnił się od innych niemieckich miast. Przyciągał artystów z całego świata i ludzi którzy żyją “pod prąd”.
Był zmaterializowanym symbolem żelaznej kurtyny. Wywołującym respekt budowlanym dziwolągiem, który miał chronić mieszkańców Wschodniej Europy przed pokusami płynącymi z maleńkiej enklawy wolności. Wielokrotnie odwiedzaliśmy naszą Przyjaciółkę w Berlinie Zachodnim. Byliśmy też świadkami stopniowego kruszenia muru i wolnego scalania się niemieckiej metropolii.
Mur Berliński może nasuwać skojarzenia z Wielkim Murem Chińskim. Ale tamten, choć także dzielił świat na lepszy i gorszy, powstał ponad dwa tysiące lat temu, budowano go dziesięć lat i ma długość znacznie przekraczającą sześć tysięcy kilometrów. Zawsze był bardziej solidny i trwały od swego europejskiego brata.
Ale nie tylko te dwa historyczne i sławne mury miały i mają wpływ na historię świata. Było ich wiele, a wciąż rosną nowe. Pamiętamy cypryjską Nikozję i Betlejem oddzielone od Izraela murem i zasiekami. Wciąż podzielona jest Korea, a mur oddziela Maroko od dwóch hiszpańskich enklaw w Afryce. Tak dzieje się też na granicy USA - Meksyk. A były też w głębokiej historii mniej znane mury. Najmłodszym jest mur konsumpcji, o którym mówił amerykańskim krytykom teatralnym Tadeusz Kantor.
O murach świata, w kolejną rocznicę powstania Muru Berlińskiego, już w najbliższej podróży z „Południkiem Cafe" (niedziela, godz. 13.05)
Elżbieta i Andrzej Lisowscy
Radio Kraków: https://www.radiokrakow.pl/player/