Fot. PAP/Piotr Nowak
Donald Tusk i próba odbicia Trybunału
„Będę chciał oszukać siebie, że wszystko zmieni się na lepsze”. Tak to Skubas sobie wymyślił i nie tak planowałem zacząć tę rozmowę, ale jakoś mi ten cytat przypasował do Donalda Tuska w tym tygodniu. Prawa ręka premiera i były członek jego rządu, Maciej Berek, będzie kandydował do Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym szef Koalicji Obywatelskiej wykonuje spektakularne salto i robi to przeciwko czemu przez lata protestowali przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości. Przeciwko czemu on sam protestował. Panie redaktorze, jaki plan ma Donald Tusk tak właściwie w tym momencie?
Moja teoria jest taka, że Donald Tusk postanawia jeszcze raz wcisnąć gaz do dechy, jeżeli chodzi o spełnianie obietnic, realizowanie marzeń, ambicji i oczekiwań, często emocjonalnych, które w 2023 roku towarzyszyły wyborcom koalicji rządowej.
Donald Tusk chyba postanowił jeszcze raz po swojemu, czyli metodami politycznymi – oczywiście nie bezprawnymi, ale krążącymi gdzieś wokół interpretacji – przypuścić szturm i próbę odbicia Trybunału Konstytucyjnego. To jedna z tych instytucji, które pozostają w rękach pisowskich nominatów. Właściwie od samego początku to była chyba instytucja najważniejsza, w której niewiele udało się zrobić. Bardzo długo zwlekano.
Tak naprawdę nic się nie udało chyba zrobić.
Udało się powołać kilku sędziów i właściwie to tyle.
Część czeka też w przedpokoju.
Tak, część czeka w przedpokoju. Zdaje się, że czterech sędziów jeszcze nie zostało wpuszczonych do Trybunału Konstytucyjnego, bo na takim etapie jesteśmy.
W połowie września upływa kadencja sędziego dublera Justyna Piskorskiego, co pozwala na powołanie ósmego sędziego przez obecną koalicję rządzącą. Ósmy sędzia będzie dawał większość w Trybunale Konstytucyjnym. Sędziów jest piętnastu. To już stwarza jakieś pole.
Pole jest wąskie, ponieważ przede wszystkim trzeba by odwołać prezesa Bogdana Święczkowskiego, który według prawników został powołany niezgodnie z prawem czy wadliwie. To też jest trudne, bo właściwie prezes sam musiałby najpierw zwołać zgromadzenie.
Wracając do sedna, wydaje się, że premier tą nominacją trochę się tłumaczył i do pewnego poziomu te tłumaczenia są przekonujące. To znaczy: nic jeszcze nie udało się zrobić i trzeba spróbować innej metody. Może kogoś przekonuje to, że tam, gdzie prawo i standardy zawiodły, trzeba użyć polityki, twardej polityki, czasami na granicy prawa.
Natomiast są też argumenty dotyczące tego, że miały być nowe standardy, miało być inaczej. A chyba z tym będziemy musieli poczekać i najpierw pewne instytucje odbić, a dopiero potem je naprawiać w myśl pewnych standardów.
Najpierw odbicie, potem standardy
Pan właśnie o tym pisze w „Polityce”, że najpierw odbicie, potem standardy. Można się spierać, czy to właściwa metoda. Moim zdaniem nie. Wspomniał pan o tym, że Donald Tusk chce nacisnąć gaz do dechy. Pytanie tylko, czy na końcu tej szarży nie czeka ściana. A tą ścianą może być reakcja wyborców. Wydaje mi się, że to gra tylko dla najbardziej zatwardziałych wyborców Koalicji Obywatelskiej.
Dodam tylko, że pierwsza Ewa Siedlecka w „Polityce” pisała o tym, że najpierw polityka.
Natomiast myślę, że wszystko to, co Donald Tusk mówił i jak tłumaczył tę decyzję, miało dwie warstwy. Przedstawiłem część argumentacji merytorycznej. Była też argumentacja bardziej odwołująca się do emocji. Kierownik powiedział, że nogi nie wyciągnie, że będzie gaz do dechy, że pokaże determinację.
Wydaje mi się, że to jest zagrywka obliczona wyłącznie na wyborców. Można mówić, że na zatwardziałych, którzy chcą igrzysk. Natomiast moja teza jest taka, że koniec końców będziemy oceniać po skuteczności. Jeżeli uda się odbić Trybunał Konstytucyjny, to będziemy zupełnie inaczej na to wszystko patrzeć.
Teraz prawnicy, eksperci, dziennikarze, politycy są zgodni, że jest to pomysł kontrowersyjny, jeżeli nie skandaliczny. Ale zapewniam, że wszyscy inaczej na to spojrzymy, jeżeli uda się Trybunał naprawić, odzyskać i jakoś wyprowadzić na prostą. Nie dlatego, że wszyscy złamiemy swoje kręgosłupy i zmienimy zdanie, tylko dlatego, że sytuacja w Trybunale jest tak opłakana, że jakikolwiek krok do przodu będzie na wagę złota.
Jestem bardzo ciekaw tego, co się będzie działo, bo jakiś plan jest. Wiemy o tym.
Ale to jest all in, gra va banque. Jeśli się nie uda, Koalicja Obywatelska w temacie sądownictwa zostaje z niczym, przynajmniej w warstwie narracyjnej.
Trochę tak. Z drugiej strony, jeżeli się nie uda, to co? Jeżeli chodzi o Trybunał, to absolutnie – i tak mają nic. Myślę też jednak o polityce, o której partie myślą w kontekście przyszłego roku.
Jeżeli z Trybunałem się nie uda, to właściwie co się stanie? Mamy do rządu wiele wątpliwości w różnych sprawach: związków partnerskich, traktowania migrantów, tych, którzy są tutaj z Ukrainy, czy tego, co cały czas dzieje się na granicy z Białorusią. Jest dużo takich moralnych wątpliwości.
Kolejna rzecz będzie taka, że rząd czy Donald Tusk połknął swój język, jeżeli chodzi o standardy, jakie chciał wprowadzać do Trybunału Konstytucyjnego, ale mu się nie udało. Myślę, że to wybaczymy.
Z jednej strony to jest gaz do dechy i trochę wszystko na jedną kartę, ale z drugiej strony co się stanie, jak się nie uda? Wydaje mi się, że może jednak nic. A ci, którzy rząd krytykowali, jakkolwiek wybitnymi prawnikami czy publicystami by nie byli, pewnie już wcześniej mieli okazję skrytykować i jeszcze będą mieli okazję skrytykować.
Maciej Berek – polityk czy sędzia?
Czy wyborcy wybaczą, to się oczywiście zobaczy. Skupmy się na chwilę na samym Macieju Berku. Wydaje mi się, że w kontekście tej osoby najważniejsze pytanie nie brzmi, kim jest albo kim był Maciej Berek, ale kogo szef rządu chce wysłać do Trybunału. Polityka czy sędziego?
To bardzo ciekawe, jaka będzie rola Macieja Berka, bo w tej chwili wszyscy są zgodni – również ci, którzy krytykują ten pomysł – że to wybitny ekspert i specjalista. Sformułowania premiera, że to jego prawa ręka, jakkolwiek są nobilitujące, są też trochę mylące.
Maciej Berek kandydował kiedyś z list Platformy Obywatelskiej, ale jako kandydat bezpartyjny. Od wielu lat pracował w instytucjach państwa nad legislacją. To samo dotyczy tego, co robił teraz w rządzie. Wydaje mi się, że jego rolą było bycie kimś w rodzaju egzekutora. Brzydko to brzmi, ale chodzi o kogoś, kto wykonuje plan, dowozi plan i pomaga przy jego konstrukcji.
Przypomnijmy, był ministrem do spraw wdrażania polityki rządu.
Tak. Wcześniej był też szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów, jeszcze wcześniej Rządowego Centrum Legislacyjnego. To doświadczenie ma.
W rządzie pełnił również rolę takiego egzekutora. Koordynował ustawy, na przykład przy ustawie o związkach partnerskich godził racje PSL-u i Lewicy na etapie prac rządowych. Mówi się też, że brał udział w przygotowywaniu planów odbijania różnych instytucji, między innymi Trybunału Konstytucyjnego.
Może teraz jego rola faktycznie będzie taka, że ma iść do Trybunału, żeby ten plan egzekwować. Jest tam wielu sędziów, ale sędziowie nie mają doświadczenia politycznego. Maciej Berek, jakkolwiek jest bezpartyjny, doświadczenie polityczne ma świetne. Od wielu lat współpracuje z Donaldem Tuskiem i myślę, że nie boi się wejść w konfrontację, która będzie nieunikniona – i z posłami, i z politykami, i w samym Trybunale Konstytucyjnym.
Pamiętamy, jak Adam Bodnar jako prokurator generalny wchodził do Prokuratury Krajowej. On również musiał konfrontować się z ówczesnym kierownictwem prokuratury.
Różnie to wychodziło, bo Adam Bodnar stracił stanowisko właściwie za zbyt łagodną rękę do rozliczeń.
Adam Bodnar i Waldemar Żurek, obecny minister, nie mają tego, co ma Maciej Berek. Poza merytorycznym przygotowaniem on naprawdę ma doświadczenie polityczne i myślę, że przez ostatnie lata u boku Donalda Tuska bardzo dużo się nauczył.
Oczywiście to stawia pod znakiem zapytania jego niezależność.
To jest człowiek pewnej strony i trzeba to powiedzieć otwarcie. Nawet jeśli bezpartyjny, jest człowiekiem strony, która chce zrobić porządek z Trybunałem Konstytucyjnym po swojemu. Na koniec – czy z politycznego punktu widzenia ktoś na tym całym zamieszaniu wokół Trybunału Konstytucyjnego i Macieja Berka może zyskać? Jeśli ja miałbym wskazać kogoś, to nie będzie to Prawo i Sprawiedliwość, tylko Konfederacja.
Tak, Konfederacja. Konfederacja zawsze zyskuje, kiedy kłóci się Prawo i Sprawiedliwość z Koalicją Obywatelską. Konfederacja firmuje również pomysł resetu konstytucyjnego. Może Mateusz Morawiecki odezwie się w tej sprawie, bo też ostatnio o tym wspominał.
Uważam, że największym zagrożeniem jest to, że jeżeli Maciej Berek trafi do Trybunału Konstytucyjnego, to w oczach sympatyków Prawa i Sprawiedliwości czy obecnej opozycji Trybunał zostanie uwiarygodniony. Krystyny Pawłowicz, Stanisława Piotrowicza czy Bogdana Święczkowskiego nie da się bronić. To byli politycy.
Do tej pory rząd nie obsadzał polityków w Trybunale Konstytucyjnym. Teraz może się to zmienić. Jakkolwiek świetnym urzędnikiem jest Maciej Berek, sam o sobie mówił, że jest politykiem.
00.01.76
"Będę chciał oszukać siebie, że wszystko zmieni się na lepsze". Tak to Skubas sobie wymyślił i nie tak planowałem zacząć tę rozmowę, ale jakoś mi ten cytat przypasował do Donalda Tuska w tym tygodniu. Prawa ręka premiera i były członek jego rządu, Maciej Berek, będzie kandydował do Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym szef Koalicji Obywatelskiej wykonuje spektakularne salto i robi to, no, przeciwko czemu przez lata protestowali przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości. Tak się wydaje. Przeciwko czemu on sam protestował. O tym, czy takie akro-- czy z takiej akrobacji da się wyjść bez połamanych nóg porozmawiam teraz z Michałem Tomasikiem, reporterem sejmowym i komentatorem tygodnika Polityka i autorem wideocastu Polskie Demo. Dzień dobry, panie redaktorze.
Speaker 0
00.41.01
"Wszędzie tam, gdzie władza rzuca się na niezależne sądownictwo, zawsze w końcu okazuje się, że chodzi jej o to samo, żeby móc bezkarnie kraść". Wie pan, z kogo to cytat?
Speaker 1
00.50.96
Oj, nie pamiętam.
Speaker 0
00.52.36
Z Donalda Tuska. Z jego książki. Panie redaktorze, jaki plan ma Donald Tusk tak właściwie w tym momencie?
Speaker 1
01.00.26
No moja teoria jest taka, że, mm, Donald Tusk postanawia jeszcze raz wcisnąć gaz do dechy, jeżeli chodzi o spełnianie obietnic, o realizowanie, mm, takich, yy, marzeń, ambicji, trochę oczekiwań, często emocjonalnych, które w dwa tysiące dwudziestym trzecim roku towarzyszyły wyborcom koalicji rządowej. I, mm, Donald Tusk chyba postanowił jeszcze raz po swojemu, czyli takimi metodami politycznymi, yy, oczywiście do pewnego-- oczywiście nie bezprawnymi, ale krążącymi gdzieś wokół interpretacji, mm, przypuścić, yy, szturm i próbę odbicia Trybunału Konstytucyjnego, który jest jedną z trzech instytucji, które, yy, jeszcze pozostają, yy, czy-czy-czy dwóch instytucji, które pozostają w-w-w rękach, yy, pisowskich nominatów. No i jest to Trybunał Konstytucyjny, który-- właściwie instytucja chyba najważniejsza od samego początku, w której niewiele się udało zrobić, bardzo długo zwlekano.
Speaker 0
02.10.16
Tak naprawdę nic się nie udało chyba zrobić.
Speaker 1
02.13.02
Udało się powołać kilku sędziów i właściwie to tyle. Udało się jakoś-
Speaker 0
02.16.13
No część czeka też w przedpokoju, prawda?
Speaker 1
02.18.94
Część czeka przed-- w przedpokoju. Zdaje się czterech sędziów jeszcze nie zostało... Te-te ślubowania nie zostały przy-- czy nie zostali wpuszczeni do, do Trybunału Konstytucyjnego właściwie, bo na takim etapie jesteśmy. W połowie września mija, upływa kadencja sędziego dublera Justyna Piskorskiego, co pozwala na powołanie ósmego sędziego przez koalicję obecnie rządzącą. Ósmy sędzia będzie dawał większość w Trybunale Konstytucyjnym. Sędziów jest piętnastu. No i to już stwarza jakieś pole. Pole wąskie, ponieważ przede wszystkim trzeba by odwołać, mm, prezesa Bogdana Święczkowskiego, który powołany został według prawników niezgodnie z prawem czy wadliwie. Yy, co też jest trudne, bo, bo właściwie prezes sam by musiał zwołać najpierw zgromadzenie. Ale wracając do, yy, do-do sedna. I wydaje się, że premier taką nominacją, z której trochę się tłumaczył i, i do pewnego poziomu te tłumaczenia są przekonujące. To znaczy, że nic się jeszcze nie udało zrobić i trzeba spróbować innej metody. Może kogoś przekonuje to, że tam, gdzie prawo i standardy zawiodły, trzeba użyć polityki, twardej polityki, czasami na granicy prawa. Natomiast, no, są takie argumenty dotyczące tego, że miało-miały być nowe standardy, miały być, miało być inaczej, mm, a chyba z tym będziemy musieli, yy, poczekać i najpierw pewne instytucje odbić, a dopiero potem je naprawiać w myśl pewnych standardów.
Speaker 0
03.55.62
No pan właśnie o tym też pisze, oczywiście w tygodniku, w Polityce, w internecie. O tym, że najpierw odbicie, potem standardy. Można się spierać, czy-czy to jest właściwa metoda. Moim zdaniem nie. Wspomniał pan o gazie do dechy, o tym, że Donald Tusk chce nacisnąć teraz gaz do dechy. Pytanie tylko, czy na końcu tego, tego naciśnięcia, tej szarży, tego właśnie, mm, tej jazdy nie czeka ściana. A jaką miałaby być ta ściana? A mianowicie reakcją wyborców. Bo wydaje mi się, że to jest gra tylko dla tych najbardziej zatwardziałych, byśmy powiedzieli brzydko, twardogłowych wyborców Koalicji Obywatelskiej.
Speaker 1
04.31.76
Ja jeszcze dodam tylko, że pierwsza Ewa Siedlecka w Polityce pisała o tym, że, że najpierw polityka-
Speaker 0
04.37.07
Odbijemy tę ścianę oczywiście.
Speaker 1
04.38.32
Tak, tak. Natomiast, yy, ja myślę, że, że w ogóle wszystko to, co Donald Tusk mówił i też tłumaczył i w jaki sposób tłumaczył, ja przedstawiłem tę część argumentacji merytorycznej. A jeszcze była taka argumentacja bardziej, bym powiedział, odwołująca się do emocji. To znaczy kierownik powiedział, że nogi nie wyciągnie, że będzie gaz do dechy-
Speaker 0
04.58.14
Kierownik, czyli Donald Tusk dla państwa.
Speaker 1
04.59.94
Tak, że pokaże determinację. I, i wydaje mi się, że to jest właśnie taka zagrywka obliczona wyłącznie na wyborców. I oczywiście można mówić, że na zatwardziałych, którzy chcą po prostu igrzysk. Natomiast moja teza jest taka, że koniec końców po skuteczności będziemy oceniać. To znaczy, jeżeli uda się odbić Trybunał Konstytucyjny, to będziemy zupełnie inaczej na to wszystko patrzeć. I teraz oczywiście prawnicy, eksperci, dziennikarze, politycy, wszyscy jak dawno są zgodni, że jest to pomysł, yy, kontrowersyjny, jeżeli nie skandaliczny. Ale zapewniam państwa, że wszyscy inaczej na to spojrzymy, jeżeli uda się Trybunał naprawić, odzyskać i-i jakoś wyprowadzić na prostą. Nie dlatego, że, mm, że my tu wszyscy co-- jakoś złamiemy swoje kręgosłupy i zmienimy zdanie, tylko że sytuacja w Trybunale jest tak opłakana, że jakikolwiek krok do przodu będzie na wagę złota. Yy, i ja jestem bardzo ciekaw tego, co się będzie działo Bo plan jakiś jest. Wiemy o tym-
Speaker 0
06.12.02
Ale to jest all in, prawda? To jest gra va banque, bo jeśli się nie uda-
Speaker 0
06.15.89
To, to tak naprawdę Koalicja Obywatelska w temacie sądownictwa zostaje z niczym. W warstwie takiej narracyjnej.
Speaker 1
06.23.48
Z drugiej strony, a jeżeli się nie uda, to co? Ja myślę, że wokół rządu jest-
Speaker 0
06.27.82
I tak mają nic, prawda?
Speaker 1
06.30.06
I tak mają. I tak nie jest źle-
Speaker 1
06.33.14
Jeżeli chodzi o rząd. Oczywiście jeszcze może brakuje, żeby władze-
Speaker 0
06.36.45
Mówię o trybunale oczywiście, że, że nic. Mhm.
Speaker 1
06.39.30
Aha. Tak, tak, tak. Nie. Jeżeli chodzi o Trybunał, to absolutnie. Ja myślę też o, o polityce. O takiej polityce, o której partie myślą w kontekście przyszłego roku. Jeżeli z Trybunałem się nie uda, to co? To, to, to właściwie nic. Mamy do rządu wiele wątpliwości w różnych sprawach. Czy jeżeli chodzi o związki partnerskie, czy jeżeli o to, jak się migrantów traktuje, tych, którzy tutaj są z Ukrainy na przykład, czy, czy to, co się dzieje cały czas na granicy z Białorusią. Dużo mamy różnych takich wątpliwości moralnych. Więc kolejna rzecz, że, że rząd właściwie czy Donald Tusk połknął swój język, jeżeli chodzi o standardy, jakie chciał wprowadzać do Trybunału Konstytucyjnego, ale mu się nie udało. Myślę, że to wybaczymy i i z drugiej strony, chociaż to jest gaz do dechy i trochę wszystko na jedną kartę, to z drugiej strony co się stanie, jak się nie uda? Wydaje mi się, że może jednak nic. A ci, którzy rząd krytykowali, jakkolwiek wybitnymi by nie byli prawnikami czy publicystami, to pewnie już i tak wcześniej mieli okazję skrytykować i jeszcze będą mieli okazję skrytykować.
Speaker 0
07.49.12
Czy wyborcy wybaczą? To oczywiście się zobaczy, czy wybaczą, czy też zaakceptują, kiedy się uda. A skupmy się na chwilę na samym Macieju Berku, bo wydaje mi się, że w kontekście tej osoby najważniejsze pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć, nie jest to, kim jest lub kim był Maciej Berek. Z całym szacunkiem dla niego oczywiście, ale kogo szef rządu chce wysłać do Trybunału? Polityka czy sędziego?
Speaker 1
08.12.86
I to jest bardzo ciekawe, jaka będzie rola Macieja Berka, bo w tej chwili wszyscy są zgodni, że i to wszyscy, którzy nawet krytykują ten pomysł, mówią wybitny ekspert, specjalista. Te sformułowania premiera, że to jego prawa ręka, jakkolwiek nie są nobilitujące, to są trochę mylące. Bo Maciej Berek fakt kandydował kiedyś z list Platformy Obywatelskiej, ale jako nie, nie bezpartyjny kandydat i od wielu, kilkunastu, kilkudziesięciu lat pracował we wszystkich instytucjach państwa, po prostu państwa nad legislacją i i też to, co robił teraz w rządzie. Wydaje mi się, że jego rolą miało być takie-
Speaker 0
08.52.96
Przypomnijmy był ministrem do spraw wdrażania polityki rządu, tak to chyba się nazywało.
Speaker 1
08.57.54
Tak, wcześniej jeszcze Komitetu Stałego Rady Ministrów, wcześniej jeszcze Rządowego Centrum Legislacyjnego. Więc, więc to doświadczenie ma. Natomiast w rządzie pełnił również rolę takiego, brzydko to brzmi, ale egzekutora. Chodzi o kogoś, kto wykonuje plan. O kogoś, kto dowozi plan, pomaga przy jego konstrukcji, bo Maciej Berek był poza tym, że koordynował ustawy i na przykład we wspomnianej ustawie o związkach partnerskich godził racje PSL-u i Lewicy na etapie rządowych prac. No, to też mówi się o tym, że brał udział w przygotowywaniu planów odbijania różnych instytucji, między innymi Trybunału Konstytucyjnego. Więc może teraz jego rolą faktycznie będzie to, że on ma do Trybunału iść, żeby ten plan egzekwować. Jest tam wielu sędziów, ale sędziowie nie mają doświadczenia politycznego. Maciej Berek, jakkolwiek jest bezpartyjny, doświadczenie polityczne ma świetne. Od wielu lat współpracuje z Donaldem Tuskiem i myślę, że, że też będzie człowiekiem, który raczej nie boi się wejść w konfrontację, która będzie nieunikniona i konfrontacja z posłami i politykami, ale i konfrontacja w samym Trybunale Konstytucyjnym. Pamiętamy zresztą, jak Adam Bodnar jako prokurator generalny wchodził do Prokuratury Krajowej, to również musiał się konfrontować z ówczesnym kierownictwem prokuratury, konfrontować na takiej zasadzie po prostu.
Speaker 0
10.25.40
Różnie to wychodziło tak naprawdę, bo wiemy, że Adam Bodnar stracił stanowisko tak naprawdę za zbyt łagodną rękę do rozliczeń.
Speaker 1
10.31.14
Ale Adam Bodnar, Adam Bodnar i Waldemar Żurek, obecny minister, nie mają tego, co ma Maciej Berek. Poza merytorycznym przygotowaniem on naprawdę ma doświadczenie polityczne i myślę, że też przez ostatnie lata u boku Donalda Tuska bardzo dużo się nauczył. Oczywiście to stawia pod znakiem zapytania jego taką niezależność. No, czy nie będzie znowu tak, że premier z-
Speaker 0
10.56.70
To pewno jest człowiek pewnej strony i to trzeba sobie powiedzieć otwarcie, nawet jeśli bezpartyjny, to jest to człowiek strony, no ale ta strona w tym momencie chce zrobić, powiedzmy, porządek z Trybunałem Konstytucyjnym po swojemu. Jeszcze na koniec zapytam, bo mało czasu mamy dosłownie kilka zdań. Z politycznego punktu widzenia, czy ktoś na tej całej, na tym całym zamieszaniu wokół Trybunału Konstytucyjnego i Macieja Berka może zyskać? Jeśli ja miałbym wskazać kogoś, to nie będzie to Prawo i Sprawiedliwość, tylko Konfederacja.
Speaker 1
11.25.18
No tak, Konfederacja. Przy czym Konfederacja zawsze zyskuje, kiedy, kiedy kłóci się Prawo i Sprawiedliwość z Koalicją Obywatelską. Konfederacja, która również firmuje pomysł resetu konstytucyjnego. Może Mateusz Morawiecki się odezwie w tej sprawie. Też ostatnio o tym wspominał. Ja uważam, że największym zagrożeniem jest to, że jeżeli Maciej Berek trafi do Trybunału Konstytucyjnego, to sympatycy Prawa i Sprawiedliwości czy obecnej opozycji, że Trybunał Konstytucyjny w ich oczach zostanie uwiarygodnia, uwiarygodniony. Bo tak jak Krystyny Pawłowicz, Stanisława, Stanisława Piotrowicza czy Bogdana Święczkowskiego nie da się bronić. To byli politycy. Tak, do tej pory rząd nie obsadzał polityków w Trybunale Konstytucyjnym. Teraz się to może zmienić. Jakkolwiek świetnym urzędnikiem jest Maciej Berek, sam o sobie mówił, że jest politykiem.
Speaker 0
12.17.12
I taka łatka może zostać niestety przypisana kolejnemu sędziemu, powiedzmy kolejnemu członkowi Trybunału Konstytucyjnego oczywiście. Michał Tomasik, tygodnik Polityka, był gościem Radia Kraków. Bardzo Panie redaktorze dziękuję za ten komentarz.
Speaker 1
12.30.84
Dziękuję. Miłego popołudnia.