Robot Barbara w studiu Radia Kraków/ Fot. Emilia Wietecha.
Posłuchaj rozmowy Piotra Jędrzejewskiego z Janem Tycem.
Humanoidalny robot coraz bliżej naturalnej rozmowy
Barbara — humanoidalny robot rozwijany przez Centrum Doskonałości Sztucznej Inteligencji AGH — potrafi już mówić, reagować i chodzić. Najważniejszy etap rozwoju dopiero jednak przed nim. Zespół pracuje nad tym, by robot prowadził swobodne rozmowy, zapamiętywał ludzi i rozpoznawał rozmówców dzięki kamerom oraz analizie kontekstu.
To moment, w którym robot przestaje być jedynie maszyną wykonującą polecenia, a zaczyna przypominać uczestnika relacji społecznej. Nie chodzi już wyłącznie o generowanie odpowiedzi, ale o pamięć interakcji i rozpoznawanie człowieka. Twórcy Barbary przyznają, że taki etap może nadejść szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano. Jan Tyc tłumaczy:
Jesteśmy praktycznie kilka tygodni, może kilka dni nawet od tego, żebyśmy mogli spokojnie z Barbarą porozmawiać i żeby mogła pamiętać nas i to, w jaki sposób rozmawiamy. Chcemy zamontować na niej kamerę, żeby miała kontekst z kim rozmawia.
Roboty domowe przestają być science fiction
Jeszcze kilka lat temu wizja humanoidalnego robota pomagającego w domu wydawała się bardziej filmową fantazją niż realnym kierunkiem rozwoju technologii. Dziś coraz częściej mówi się o konkretnych zastosowaniach: przenoszeniu przedmiotów, pomocy osobom starszym czy wykonywaniu prostych obowiązków domowych.
Pozornie banalne czynności okazują się jednak ogromnym wyzwaniem dla robotyki. Przeniesienie kubka z kawą wymaga utrzymania równowagi, kontroli ruchu, orientacji przestrzennej i ciągłego reagowania na zmieniające się warunki.
Według Jana Tyca pierwsze komercyjne humanoidy zdolne do wykonywania codziennych prac mogą pojawić się w ciągu pięciu, dziesięciu lat:
Gdyby zapytał mnie pan pięć lat temu, to bym powiedział, że nie wiem, czy to w ogóle możliwe, ale patrząc na ten wzrost w przeciągu ostatnich kilku lat, to naprawdę możemy być optymistycznie nastawieni do tego, co może się wydarzyć w przyszłości.
Barbara jeszcze ciężko stąpa, ale uczy się płynności
Dziś Barbara porusza się ostrożnie i dość ciężko stawia kroki. Wynika to z działania w trybie bezpieczeństwa, który ma minimalizować ryzyko utraty równowagi. W bardziej zaawansowanych trybach robot potrafi jednak chodzić znacznie płynniej i bardziej naturalnie.
Rozwój humanoidalnych robotów wymaga jednoczesnej pracy nad wieloma obszarami: motoryką, stabilizacją ruchu, koordynacją, a także nad precyzją dłoni i palców. W laboratorium AGH powstają już moduły przypominające ludzkie dłonie, które mają pozwolić Barbarze podnosić i przenosić przedmioty.
Jest jednak mnóstwo pytań, chociażby tych znanych z literatury science fiction. Trzy prawa robotyki Isaaca Asimova — zakaz krzywdzenia człowieka, obowiązek posłuszeństwa oraz ochrona samego siebie — coraz częściej wracają w dyskusjach o sztucznej inteligencji.
Barbara nie działa jeszcze autonomicznie w takim sensie, żeby samodzielnie interpretować polecenia i podejmować decyzje dotyczące ruchu czy zachowania. Moduł rozmowy i system sterowania pozostają oddzielone. Robot nie analizuje sytuacji jak niezależny byt.
Jednocześnie w świecie sztucznej inteligencji funkcjonują już tzw. guardrails — zabezpieczenia mające ograniczać niebezpieczne lub niemoralne działania modeli językowych. Podobne mechanizmy prawdopodobnie staną się standardem także w robotyce.
Używa się już pewnych takich systemów, które sprawiają, że robot nie wyrządzi nam krzywdy albo nie zrobi czegoś niemoralnego. To już trochę się dzieje
- uspokaja Tyc.
Dlaczego humanoidalne roboty wywołują niepokój?
Humanoidalne maszyny fascynują właśnie dlatego, że są jednocześnie podobne do człowieka i wyraźnie od niego różne. Człowiek intuicyjnie wychwytuje brak naturalnych mikroruchów, spontanicznej mimiki i drobnych gestów obecnych w ludzkim zachowaniu. To poczucie „nienaturalności” wywołuje dyskomfort znany w robotyce jako efekt uncanny valley.
Z tego powodu część konstruktorów świadomie rezygnuje z budowania robotów nadmiernie przypominających ludzi. Granica między człowiekiem a maszyną staje się niepokojąco cienka.
Dobrze pokazują to doświadczenia z humanoidalnymi robotami wykorzystywanymi w centrach nauki — małe dzieci potrafią czasem traktować je jak zwykłych ludzi.
Jeżeli nie wiemy, że to jest robot, no to już faktycznie zacierają się granice
- uważa Tyc.
Piotr Jędrzejewski, Jan Tyc i Barbara/ Fot. Emilia Wietecha.