Podstawowy problem zaczyna się już na poziomie definicji. „Suplementy diety […] są środkiem spożywczym”, a ich celem jest jedynie uzupełnianie codziennej diety, nie zaś leczenie chorób. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie, jednak w praktyce bywa często zacierane - mówi Aneta Żebrowska - kierownik sekcji żywności w krakowskim Sanepidzie.Jednym z największych obszarów nadużyć jest sposób prezentowania suplementów.
Producenci często przypisują im właściwości, których nie mają. Problemem jest kwestia opisu. Bardzo często przedsiębiorcy wpisują właściwości lecznicze, co nie jest zgodne z prawem.
W efekcie konsumenci mogą być wprowadzani w błąd – produkty sugerują działanie na konkretne choroby lub dolegliwości, choć formalnie nie mają prawa tego robić. Granica między wsparciem organizmu a obietnicą leczenia okazuje się bardzo cienka.
System z lukami
Kontrolą suplementów zajmuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna, jednak mechanizmy prawne nie zawsze nadążają za rzeczywistością rynku. Istotnym problemem jest fakt, że produkt może trafić do sprzedaży jeszcze przed pełną weryfikacją.Żebrowska przyznaje wprost:
Ustawa nie przewiduje zakazu wprowadzenia do obrotu suplementu diety od momentu, kiedy on jest zgłoszony […] aż do czasu, kiedy jest już wyjaśniona sprawa”. To oznacza, że konsument może kupić produkt, którego status nie jest do końca jasny.
Nie tylko reklama stanowi zagrożenie. Problemem są również dawki składników aktywnych. W praktyce zdarzają się suplementy zawierające znacznie wyższe ilości witamin czy minerałów niż zalecane.Choć niedobory mogą być groźne, nadmiar także niesie ryzyko. Dotyczy to m.in. witaminy D czy innych mikroelementów, które przy długotrwałym stosowaniu w wysokich dawkach mogą negatywnie wpływać na zdrowie.
W obliczu niedoskonałości systemu coraz większe znaczenie ma świadomość konsumentów. Eksperci podkreślają konieczność czytania etykiet, weryfikowania składu oraz konsultowania suplementacji z lekarzem – szczególnie w przypadku osób przewlekle chorych.Dodatkowym wyzwaniem są nowe, egzotyczne składniki pojawiające się na rynku, często słabo przebadane i nieznane europejskim regulacjom.
Eksperci są zgodni – kluczowa jest edukacja. Zarówno młodzież, jak i osoby starsze powinny być świadome, czym są suplementy i jakie mają ograniczenia. Bez tego łatwo ulec marketingowi, który często wykorzystuje niewiedzę odbiorców.