Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Prof. Dariusz Kozerawski uważa, że obecne procedury powinny zostać dostosowane do realiów zagrożenia na wschodniej flance NATO.
- Zdaniem rozmówcy największym problemem była skuteczność ostrzegania mieszkańców i opóźnione przekazywanie informacji.
- Profesor ocenia, że Polska powinna rozwijać zdolności do szybkiego neutralizowania obiektów naruszających przestrzeń powietrzną.
- W jego opinii nieobecność Polski w europejskiej koalicji antybalistycznej ogranicza możliwości wpływu na rozwój nowych systemów obronnych.
- Rozmówca podkreśla, że Tarcza Wschód to przede wszystkim nowoczesne systemy rozpoznania i obrony, a nie wyłącznie fizyczne umocnienia przy granicy.
Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z prof. Dariuszem Kozerawskim.
Obowiązujące procedury nie odpowiadają sytuacji na wschodniej flance NATO
Prof. Dariusz Kozerawski ocenia, że reakcję służb należy rozpatrywać nie tylko przez pryzmat zgodności z obowiązującymi procedurami, ale także ich adekwatności do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Podkreśla, że skoro polskie władze mówią o stanie przedwojennym, procedury również powinny uwzględniać taki poziom zagrożenia.
Zdaniem rozmówcy państwo powinno dysponować zdolnościami do możliwie szybkiego neutralizowania obiektów naruszających przestrzeń powietrzną NATO:
Sam premier wielokrotnie powtarza, że jesteśmy w stanie przedwojennym. No to i procedury powinniśmy mieć nie pokojowe, a przedwojenne. (...) Po wtargnięciu jakiegokolwiek środka napadu powietrznego w przestrzeń powietrzną NATO i Rzeczypospolitej powinniśmy mieć zdolności, aby tego typu środki możliwie szybko neutralizować.
Samo uruchomienie syren nie wystarcza. Liczy się czas i skuteczność ostrzegania
Prof. Kozerawski zwraca uwagę, że alarmy zostały uruchomione już po uderzeniu rakiety. Jego zdaniem państwo powinno przede wszystkim skutecznie ostrzegać obywateli przed zagrożeniem, a następnie na bieżąco przekazywać jasne instrukcje. Komunikacja kryzysowa nie może ograniczać się odsyłania obywateli do informacji publikowanych w internecie - uważa rozmówca.
- Tu nie chodzi o konferencję prasową na miejscu zdarzenia i robienie sobie PR-u politycznego. Chodzi przede wszystkim o to, aby skutecznie najpierw ostrzegać, a później na bieżąco informować obywateli. (...) Obywatele mają mieć bieżące informacje, które najpierw informują, co się stało i bardzo krótko i zwięźle wskazują, co należy w danym momencie zrobić - przekonuje prof. Kozerawski.
Profesor podkreśla, że incydent należy analizować w szerszym kontekście rosyjskich ataków na Ukrainę. Zwraca uwagę, że Ukraina każdego dnia mierzy się z masowymi uderzeniami rakiet i dronów, podczas gdy Polska miała do czynienia z pojedynczym obiektem. Dodaje, że państwo powinno rozwijać zarówno własne możliwości, jak i współpracę w ramach NATO, żeby skutecznie reagować na podobne sytuacje:
Powinniśmy mieć procedury, ale i zdolności, żeby siłami Sojuszu Północnoatlantyckiego i naszymi narodowymi mieć zdolności do neutralizowania tego typu zagrożeń. (...) Ukraina została zaatakowana ponad 70 rakietami i 250 dronami bojowymi. A my mamy tutaj jedną rakietę. No i co? No i de facto spadła.
Brak Polski w koalicji antybalistycznej osłabia nasze możliwości
Prof. Kozerawski odnosi się także do powstającej europejskiej koalicji antybalistycznej. Jak tłumaczy, uczestnictwo w takim projekcie oznacza nie tylko dostęp do nowych technologii, ale również wpływ na rozwój przyszłych systemów obronnych.
Jego zdaniem Polska, jako jedno z kluczowych państw wschodniej flanki NATO, powinna brać udział w takich przedsięwzięciach. "Powinniśmy zasiadać przy głównym stole obrad. (...) Jeśli będziemy tylko petentem i klientem, to nie będziemy mieli wpływu na kierunki rozwoju tych technologii"- uważa.
Rozmówca podkreśla, że publiczna dyskusja o Tarczy Wschód zbyt często koncentruje się na fizycznych przeszkodach przy granicy. Jak wyjaśnia, równie ważne, a nawet ważniejsze są systemy rozpoznania, cyberbezpieczeństwo oraz nowoczesne technologie wspierające obronność.
Dodaje, że skuteczność programu należy oceniać nie przez wysokość wydatków, lecz przez realne zdolności do reagowania na zagrożenia:
Tarcza Wschód to oczywiście nie tylko jeże i nie tylko zapory o charakterze inżynieryjnym. (...) Kluczowym elementem są systemy antydostępowe, cyberbezpieczeństwo i systemy rozpoznania radioelektronicznego. (...) Nie chodzi o to, ile wydajemy, tylko o to, czy poprzez tego typu wydatkowanie środków zyskujemy realne zdolności obronne.