Prezydent miasta ma bardzo szerokie kompetencje – od polityki kadrowej, przez przygotowanie budżetu, po wyznaczanie kierunków rozwoju miasta. Nie oznacza to jednak, że może działać bez żadnych ograniczeń. – Prezydent nie może wszystkiego, ale może dużo – mówił w Radiu Kraków prof. Andrzej Piasecki, politolog z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Jak podkreślał, władzę prezydenta ograniczają rada miasta, instytucje nadzorcze, sądy, a w ostateczności także sami mieszkańcy.
Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik powiedział dziś na naszej antenie, że miasto jest tak dużą strukturą, iż w dwa lata nie da się go zepsuć. Da się czy się nie da?
Prof. Andrzej Piasecki: Wiele rzeczy nowo wybrany prezydent miasta może zrobić – zarówno dobrych, jak i złych. Dwa i pół roku daje możliwość przygotowania trzech budżetów miasta: na 2027, 2028 i 2029 rok. To także duże możliwości zmian kadrowych, bo leżą one w kompetencjach prezydenta. Do tego dochodzą szeroko rozumiana polityka, strategia i wizja miasta.
Badania pokazują, że w 80–90 procentach to, co dzieje się w gminie w zakresie wydatków budżetowych czy kadr, zależy od polityki prezydenta. Ma więc bardzo duży wpływ na to, co będzie się działo – zarówno w dobrym, jak i złym znaczeniu. Nie wszyscy prezydenci polskich miast zawsze rządzili dobrze. Byli też odwoływani w referendach. To pokazuje, że błędy popełniane przez prezydenta są wychwytywane i weryfikowane.
Czy są zatem obszary, w których prezydent może zaskoczyć radnych jednoosobową decyzją?
Tak. Przede wszystkim są to kwestie kadrowe. Jeśli chodzi o wydatki, uchwały podejmuje rada miasta. Trzeba jednak pamiętać, że w około 500 ustawach wymieniony jest wójt, burmistrz albo prezydent miasta. Te akty prawne nadają mu konkretne kompetencje między innymi w zakresie oświaty, bezpieczeństwa, czystości czy zarządzania publicznego. Kompetencje dotyczące codzienności miejskiej są więc bardzo szerokie.
Jak skuteczne są bezpieczniki, które mają ograniczać władzę prezydenta?
Takie bezpieczniki istnieją. Konstytucja przewiduje nadzór nad samorządem terytorialnym jako kompetencję premiera, wojewody i regionalnych izb obrachunkowych. Pewne funkcje kontrolne pełni też Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a także organy ścigania i sądy.
Jest również nadzór wyborców. W Krakowie niedawno prezydent miasta został odwołany w referendum, ku zaskoczeniu wielu obserwatorów. Pod koniec kadencji prezydent jest też rozliczany w wyborach. Tych bezpieczników jest więc wiele i myślę, że prezydent wybrany tylko na połowę kadencji będzie o tym pamiętał.
Co się dzieje, gdy prezydent nie ma większości w radzie miasta, a radni odrzucają jego projekty albo nie udzielają mu wotum zaufania? Czy miasto może zostać sparaliżowane?
To jest już polityka. Kiedy prezydent nie ma większości w radzie, musi tę większość tworzyć, prosić o wsparcie, wchodzić w sojusze i koalicje. Poprzedni prezydent Jacek Majchrowski był w tym mistrzem. Chyba nigdy nie miał większości w radzie, a w pewnym momencie dysponował poparciem zaledwie dwóch radnych. Mimo tego udało mu się zarządzać miastem przez ponad 20 lat.
W wielu gminach mamy sytuację, w której większość w radzie ma inny komitet niż ten, z którego wywodzi się wójt czy prezydent. Przesłanie wyborców jest wtedy dość jasne: dogadajcie się, spróbujcie porozumieć i pogodzić sprzeczne interesy. Nowy prezydent Krakowa, jeśli nie będzie miał większości w radzie, również będzie musiał się z tym zmierzyć.
Zmiany kadrowe to obszar, w którym prezydent może działać praktycznie od razu?
Tak. Chodzi o konkretne stanowiska. Oczywiście istnieją postępowania konkursowe, ale można je również omijać poprzez powierzanie pełnienia obowiązków. Jest to praktykowane w wielu służbach publicznych, choć nie sprzyja stabilności.
Prawdopodobnie kandydaci na prezydenta mają już swoje wizje kadrowe i osoby, które im pomagają. Kiedy jeden z nich przejmie stery miasta, zapewne te nazwiska się pojawią. Możliwości kadrowe są duże, ponieważ prezydent pośrednio lub bezpośrednio ma wpływ na kilkanaście tysięcy stanowisk pracy, w tym także kierowniczych.
A jakie ma możliwości w zakresie gospodarowania majątkiem gminy? Czy może na przykład samodzielnie sprzedać albo wydzierżawić atrakcyjną miejską działkę?
Jeśli chodzi o mienie komunalne oraz zaciąganie zobowiązań, rada daje prezydentowi pewne możliwości, ale tylko w określonych granicach. Tutaj jego władza jest ograniczona. Takie granice są wyznaczone w wielu przypadkach. Dotyczy to również chociażby wynagrodzenia prezydenta, gdzie obowiązują określone widełki.
W przypadku zobowiązań i zarządzania mieniem prezydent nie może więc wszystkiego, ale może dużo.
Czy prezydent może odpowiadać własnym majątkiem albo karnie za błędne decyzje administracyjne, które przyniosły miastu wielomilionowe straty?
Obok odpowiedzialności politycznej istnieje odpowiedzialność finansowa i karna. Na straży mienia i finansów komunalnych stoją takie instytucje jak Regionalna Izba Obrachunkowa. Jeśli wykryją nadużycia czy niegospodarność, muszą powiadomić odpowiednie służby.
Prezydent musi więc liczyć się z tym, że w przypadku niegospodarności może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Czy referendum jest skutecznym społecznym bezpiecznikiem? W Krakowie udało się odwołać prezydenta, ale w skali kraju próg frekwencyjny sprawia, że takie głosowania często są nieskuteczne.
Ponad 80 procent referendów kończy się brakiem skuteczności, ponieważ nie zostaje osiągnięty wymagany próg frekwencyjny. Jednak te kilkanaście procent przypadków, kiedy prezydent, burmistrz albo wójt rzeczywiście zostaje odwołany – najczęściej dzieje się to w małych gminach – jest pewnym memento.
To sygnał, że w przypadku silnej opozycji, złego zarządzania albo wystąpienia obu tych czynników jednocześnie można sięgnąć po ten nadzwyczajny środek nadzoru politycznego, społecznego i obywatelskiego. I jak na razie ten mechanizm działa.
Załóżmy, że wybory wygrywa Łukasz Gibała. Co wtedy jest bardziej prawdopodobne: współpraca z radą miasta czy konflikt i blokowanie jego pomysłów?
To jest polityka, więc dużo zależy od zdolności politycznych nowego prezydenta, jeśli zostanie nim Łukasz Gibała. Jako poseł, radny i kandydat na prezydenta w polityce już w pewnym stopniu się sprawdził.
Większość w radzie ma jednak wiele instrumentów, by oddziaływać na prezydenta. W małych gminach często to wójt narzuca swoją wolę radnym. Jako największy pracodawca, a także osoba powiązana poprzez różne relacje rodzinne czy towarzyskie, może oddziaływać nawet na kluby opozycyjne.
W Krakowie radni mają większą niezależność. Wiele zależeć będzie od stanowiska większości, jej jedności oraz tego, czy będzie w stanie przedstawić jasną alternatywę dla polityki prezydenta. Byłoby niedobrze, gdyby ta prezydentura zaczęła się od konfliktu na linii radni–prezydent.
Czy krakowskie wybory i późniejsze rządy nowego prezydenta mogą stać się politycznym poligonem przed kolejnymi wyborami ogólnopolskimi?
Myślę, że wkrótce wszyscy zapomną o tym, co wydarzyło się w Krakowie. Życie potoczy się dalej. Polska stoi przed poważnymi problemami związanymi z zagrożeniami zewnętrznymi czy finansami. To one będą skupiały uwagę Polaków, a nie sytuacja polityczna w jednym mieście, choćby tak zasłużonym i znanym jak Kraków.