Od 1 września trasa zaprzęgów konnych na drodze do Morskiego Oka jest krótsza o ponad połowę. Zamiast około 7 kilometrów z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy, konie pokonują niespełna 3 - do Wodogrzmotów Mickiewicza. Pilotaż ma sprawdzić organizację przewozów przed wprowadzeniem docelowego systemu: zaprzęgów na krótszym odcinku i autobusów elektrycznych kursujących do Włosienicy. Takie zmiany mają ograniczyć pracę koni.
Według wcześniejszych zapowiedzi starosty tatrzańskiego, testy miały potrwać miesiąc. Fiakrzy liczyli więc, że w październiku znów będą wozić turystów na dawnej trasie. Wrzesień upłynął, a we wtorek przedstawiciele parku, samorządów i przewoźników spotkali się, by - jak wyjaśnia starosta - rozpocząć podsumowanie.
- Przewoźnicy liczyli na to, że w październiku będą jeździć po staremu. Do tego dzisiaj nie doszło - mówi starosta Andrzej Skupień. - Pewnie ten październik będzie jeszcze okresem pilotażowym - dodaje.
Niewykluczony jest natomiast powrót zaprzęgów na dawną trasę zimą. Skupień zapowiada, że od listopada transport ma działać według wcześniejszych zasad zimowych, a autobusy przestaną kursować ze względów bezpieczeństwa. Nie wskazuje jednak wprost, czy konie będą wtedy dojeżdżać do Włosienicy.
- Rozmawialiśmy też o tym, że zbliżająca się zima to jest powrót do tego, co zawsze zimą, tej formy, która zimą obowiązywała - mówi starosta.
Jak wyjaśnia, zimowe zasady przewidziano już we wcześniejszym porozumieniu. Zimą strony mają również pracować nad docelową organizacją transportu na kolejny sezon.
Pilotaż potrwa dłużej. Na podsumowanie trzeba poczekać
Fiakrzy przedstawili swoje uwagi. Park opracowuje odpowiedzi turystów. Wyniki ankiet i zastrzeżenia przewoźników mają następnie trafić do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Dopiero po wspólnej ocenie mają zapaść dalsze ustalenia. Pojawiła się też data. Na razie dotycząca informacji o podsumowaniu.
- Wstępnie się umówiliśmy, że w okolicach 15 października jakieś informacje dostaniemy - mówi wójt Bukowiny Tatrzańskiej, Andrzej Pietrzyk.
Termin zakończenia pilotażu pozostaje otwarty. Co dokładnie badano w ankietach i jak odpowiedzi turystów wpłyną na decyzję? Tego po spotkaniu nie udało się wyjaśnić. Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski odszedł, nie odpowiadając na pytania czekających dziennikarzy. Przebieg rozmów relacjonowali samorządowcy i przedstawiciel przewoźników.
Fiakrzy: zarobki spadły o 50-60 procent
Dla fiakrów jedną z najpilniejszych spraw są zarobki. Prezes stowarzyszenia przewoźników Andrzej Mąka szacuje, że we wrześniu były one o 50-60 procent niższe. Tłumaczy, że skrócenie trasy oznacza tańszy przejazd, ale nie zmniejsza kosztów utrzymania koni.
- Cena jest dużo mniejsza, a wydatki są te same - mówi.
Podkreśla, że pieniądze zarobione w sezonie muszą wystarczyć również na słabsze miesiące. Według Mąki część turystów rezygnuje z przejazdu, gdy dowiaduje się, że zaprzęgi kończą kurs przy Wodogrzmotach. Innych zniechęca oczekiwanie na komplet dziesięciu pasażerów. Jak opowiada, zdarza się, że osoby wybierające spacer docierają w okolice postoju, zanim dogoni je fasiąg.
Zastrzeżenia fiakrów dotyczą również postoju przy Wodogrzmotach. Wskazują na nawierzchnię, błoto po deszczu, brak ciepłej wody i turystów wchodzących między konie. Skarżą się także na hałas oraz zapachy z pobliskich toalet. Fiakrzy obawiają się skutków dłuższego postoju zwierząt w chłodzie i błocie. Podkreślają, że może to prowadzić do rozwijania się chorób.
Podczas spotkania rozmawiano o poprawie postoju. Według uczestników, Tatrzański Park Narodowy wyraził gotowość do wprowadzenia usprawnień. Fiakrzy mają przedstawić postulaty na piśmie. Zakres prac i termin ich wykonania pozostają do ustalenia.
Co z dostępnością Morskiego Oka?
Wójt Bukowiny Tatrzańskiej zwraca z kolei uwagę na dostępność Morskiego Oka. Jego zdaniem przewozy powinny umożliwiać dotarcie w okolice jeziora również osobom, które nie są w stanie przejść całej drogi, oraz rodzinom z małymi dziećmi.
- Kto może, to niech idzie - mówi Pietrzyk. Zastrzega jednak, że inni również powinni mieć możliwość zobaczenia jeziora.
Wójt nie spodziewa się pomyślnego dla fiakrów wyniku ankiety. Przyznaje przy tym, że nie zna pytań które w niej zawarto. Jak przekazał, dyrektor parku obiecał przyspieszyć prace nad podsumowaniem.
Na razie zaprzęgi pozostają na skróconej trasie, a strony czekają na zapowiedziane informacje. Data decyzji o dalszych zasadach przewozów jest nie znana.