Kibice przed meczem otwarcia mistrzostw świata FIFA 2026 pomiędzy Meksykiem a Republiką Południowej Afryki/ EPA/ISAAC ESQUIVEL Dostawca: PAP/EPA.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Mundial w USA odbywa się w wyjątkowych okolicznościach – równolegle z konfliktem amerykańsko-irańskim.
- Na razie nic nie wskazuje na wykluczenie reprezentacji Iranu z turnieju, ale rozwój sytuacji wojennej może wpłynąć na decyzje polityczne.
- Według dr. Fatalskiego konflikt z Iranem nie rozwija się zgodnie z pierwotnymi założeniami administracji Donalda Trumpa.
- Kluczowe znaczenie dla świata mają konsekwencje gospodarcze konfliktu, zwłaszcza związane z eksportem ropy przez Cieśninę Ormuz.
- Mundial prawdopodobnie nie doprowadzi do trwałej poprawy relacji USA z Kanadą i Meksykiem, a sport pozostanie jedynie tłem dla sporów politycznych.
Posłuchaj rozmowy Rafała Nowaka-Bończy z dr. Marcinem Fatalskim.
Mundial jako wydarzenie sportowe i polityczne jednocześnie
Dr Marcin Fatalski przypomina, że mistrzostwa świata odbywały się już w krajach rządzonych przez autorytarne reżimy, ale dziś sytuacja jest wyjątkowa. Gospodarzem turnieju są Stany Zjednoczone, które jednocześnie prowadzą działania militarne przeciwko Iranowi – jednemu z uczestników mistrzostw.
Rodzi to pytania o atmosferę wokół turnieju, zachowania kibiców, polityczne demonstracji oraz reakcję FIFA. Szczególnie istotna może okazać się obecność irańskiej diaspory mieszkającej w Stanach Zjednoczonych, która nie zawsze identyfikuje się z obecnymi władzami w Teheranie.
Wiadomo, że na mecz przyjdą Irańczycy, którzy mieszkają w Stanach Zjednoczonych, bo goście z Iranu przyjechać nie mogą. Diaspora irańska ma swój profil polityczny - w mniejszym lub większym stopniu jest niechętna ekipie rządzącej Iranem. Teheran domagał się, aby nie można było wywieszać symboli państwowych, które nawiązują do czasów sprzed Islamskiej Republiki. Jak będzie na to FIFA reagowała? Jest mnóstwo znaków zapytania
- mówi dr Marcin Fatalski.
Czy reprezentacja Iranu może mieć problem z wjazdem do USA? Rozmówca podkreśla, że na razie oficjalnym stanowiskiem administracji Donalda Trumpa jest umożliwienie udziału drużynom zakwalifikowanym do turnieju. Przypomina, że jeszcze podczas starań o organizację mistrzostw wprowadzono rozwiązania pozwalające sportowcom z państw objętych ograniczeniami wjazdowymi przyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych. Jednak w przypadku gwałtownej eskalacji konfliktu amerykańsko-irańskiego decyzje polityczne mogą okazać się ważniejsze niż wcześniejsze deklaracje:
Jeżeli dojdzie do sytuacji, w której władze polityczne uznają, że wydarzyło się coś, co sprawia, że obecność irańskiej ekipy sportowej na terytorium Stanów Zjednoczonych jest niepożądana, będzie uznawana za okaz słabości, to wówczas taka decyzja może zapaść. Będzie miała charakter polityczny. Ale ogólne założenie Donalda Trumpa i jego administracji jest takie, żeby ci ludzie przyjechali.
Trump chciał kontrolować konflikt. Dziś sytuacja wymyka się prostym scenariuszom
Zdaniem dr. Fatalskiego amerykańska administracja zakładała początkowo, że presja militarna i wewnętrzne problemy Iranu doprowadzą do osłabienia reżimu lub zmuszą go do ustępstw. Tak się jednak nie stało.
Rozmówca przypomina, że irańskie władze mają ograniczone poparcie społeczne, czego dowodem były protesty brutalnie tłumione przez aparat państwowy. Mimo to system polityczny przetrwał, a konflikt wszedł w nową fazę.
Głównym problemem nie jest już szybkie osiągnięcie politycznego celu, mówi dr Fatalski, ale znalezienie sposobu na zmuszenie Iranu do negocjacji. Przywołuje historyczne analogie związane z wojną wietnamską, podkreślając jednak, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana ze względu na kwestie programu atomowego i znaczenie regionu dla światowego rynku energii. Tłumaczy:
Donald Trump już nie kontroluje tego konfliktu tak, jak wydawało mu się na początku. Zasadnicze założenie było takie, że reżim nie wytrzyma uderzeń albo pod ich wpływem dojdzie do przesilenia wewnętrznego. Ten plan zawiódł. Teraz jesteśmy w sytuacji, w której Amerykanie mogą uznać, że muszą bardzo mocno uderzyć nie po to, by osiągnąć pierwotny cel, ale po to, by zmusić Iran do rozmów.
W rozmowie pojawia się również gospodarczy wymiar konfliktu. Dr Fatalski wskazuje, że kluczowe znaczenie ma sytuacja wokół Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie. Jego zdaniem przedłużający się konflikt może oznaczać zarówno dalsze problemy z eksportem surowców energetycznych, jak i wzrost napięć między największymi mocarstwami zainteresowanymi dostawami ropy, w tym Chinami.
Rozmówca nie wyklucza kompromisu wymuszonego przez presję międzynarodową, ale obecnie za bardziej prawdopodobny uważa scenariusz dalszej eskalacji:
Jesteśmy w takiej sytuacji, że raczej spodziewałbym się albo krótszej, albo dłuższej eskalacji. Możemy mieć do czynienia z trwałym rozregulowaniem eksportu ropy albo z problemami wynikającymi z blokady Cieśniny Ormuz. To konflikt, którego skutki wykraczają daleko poza sam Iran i Stany Zjednoczone.
Mundial nie naprawi relacji między Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Meksykiem
Współorganizatorami mistrzostw są także Kanada i Meksyk, czyli państwa, z którymi Donald Trump w ostatnich latach wielokrotnie wchodził w spory polityczne i gospodarcze.
Dr Fatalski nie spodziewa się jednak, by turniej stał się przełomem w relacjach między sąsiadami. Jego zdaniem mundial może chwilowo złagodzić atmosferę, ale nie zmieni fundamentalnych różnic dotyczących handlu, migracji czy bezpieczeństwa.
Szczególnie istotne są tutaj zmiany zachodzące w relacjach amerykańsko-kanadyjskich, które przez dekady należały do najbliższych na świecie.
Ja bym nie widział mundialu jako ścieżki do radykalnej poprawy stosunków. Dobrze by było, ale byłbym zaskoczony, gdyby to odniosło aż taki skutek. Nie wiem, dlaczego miałoby odnieść. Spory dotyczące handlu czy polityki bezpieczeństwa mają znacznie głębsze przyczyny niż wydarzenie sportowe, nawet tak duże jak mistrzostwa świata
- przekonuje ekspert.
Gość Radia Kraków odnosi się przy okazji do organizowanej przez Donalda Trumpa gali UFC na terenie Białego Domu. Uważa, że wydarzenie dobrze wpisuje się w styl polityczny obecnego prezydenta i jego bliskie związki ze światem sportów walki.
Ale badania opinii publicznej pokazują, że nawet część republikańskich wyborców nie jest przekonana, czy siedziba prezydenta Stanów Zjednoczonych powinna stawać się miejscem tego typu widowisk:
Amerykanie, nawet ci, którzy lubią sporty walki, często uważają, że Biały Dom nie jest właściwym miejscem dla takiego wydarzenia. Donald Trump zwykle ma bardzo dobry słuch społeczny, ale w tym przypadku być może nie do końca trafnie ocenił oczekiwania nawet własnego elektoratu.