Co rzeczywiście wynika z policyjnych danych. Czy ulica Solna przez ostatnie lata była drogową oazą spokoju, czy jednak stwierdzenie, że „nic się tam nie wydarzyło”, mija się z faktami? Zdecydowanie tak jest. Stanisław Kracik zastosował klasyczną polityczną „obronę Częstochowy”. Przekonywał, że skoro ulicą Solną codziennie przejeżdżają tysiące samochodów i dotąd nie doszło tam do tragedii, miasto nie miało powodów do paniki ani do montowania progów zwalniających.
Problem w tym, że dane z policyjnego systemu SEWIK oraz Polskiego Obserwatorium Ruchu Drogowego pokazują zupełnie inny obraz. Wspomniany przez urzędników odcinek ulicy Solnej – od Nadwiślańskiej do estakady – wcale nie był pustą kartą w policyjnych statystykach. Od sierpnia 2021 roku odnotowano tam łącznie 20 zdarzeń drogowych.
Wśród nich był poważny wypadek, w którym pieszy został potrącony na przejściu. Co najmniej 12 innych kolizji wydarzyło się w strefie, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę. W rejonie ulicy Zabłocie policja odnotowała kolejne cztery zdarzenia.
Mieszkańcy Zabłocia nie protestowali więc z nudów. Od dawna alarmowali o urządzanych w tej okolicy rajdach i kierowcach jeżdżących z nadmierną prędkością. W tej sprawie składali petycje i interpelacje.
Jeśli kierowca pędzi 70 kilometrów na godzinę w strefie, w której obowiązuje „trzydziestka”, tłumaczenie braku działań rzekomym brakiem historii wypadków brzmi trochę tak, jakby lekarz przekonywał, że pacjent jest zdrowy, bo przecież jeszcze nie umarł – choć właśnie dostał zawału.