Takiego rozwiązania Arkadiusz Boroń nie wyklucza. Na antenie Radia Kraków tłumaczył, że dalsze protesty będą zależały od reakcji rządu na postulaty środowiska.
Nauczyciele protestowali 31 sierpnia przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Domagają się między innymi powiązania swoich wynagrodzeń z przeciętną pensją w gospodarce oraz 15-procentowej podwyżki.
Zdaniem Boronia brak odpowiedzi rządu może doprowadzić do zaostrzenia protestu.
- Nastroje się radykalizują. Wypowiedź pani Katarzyny Lubnauer, wiceminister edukacji, o boomerach dolała oliwy do ognia i być może pani Lubnauer załatwiła nam strajk w przyszłym roku podczas matur. Jeśli do takiego strajku dojdzie, to będzie on bardziej bolesny i bardziej skuteczny niż ten w 2019 roku – mówił Boroń w Radiu Kraków.
Prezes Boroń nawiązał do dyskusji podczas Campusu Polska Przyszłości, kiedy prowadzący panel poseł KO Adrian Witczak zapytał, czy nauczyciele „nie są trochę boomerami” i nie nadążają za sposobem uczenia się współczesnych uczniów. Katarzyna Lubnauer odpowiedziała, że „dokładnie tak jest”, powołując się na wyniki badań międzynarodowych
Prezes małopolskiego ZNP podkreśla, że na razie nie ma decyzji o rozpoczęciu strajku. Związkowcy protestują i czekają na reakcję rządu.
W 2019 roku ogólnopolski strajk nauczycieli rozpoczął się 8 kwietnia. Został zawieszony pod koniec miesiąca, przed rozpoczęciem matur, dzięki czemu egzaminy mogły odbyć się zgodnie z planem.