Uważajmy. Jeśli dostaliśmy taką wiadomość, weźmy głęboki oddech i pod żadnym pozorem nie klikajmy w ten link. To jest klasyczny fake, tylko w wersji premium. Oszuści stali się bezczelni. Wykorzystują tzw. spoofing. To taka techniczna sztuczka, która sprawia, że nasz telefon daje się nabrać i myśli - o, nadawca nazywa się mObywatel, więc wrzucę go do jednej szuflady z tymi prawdziwymi urzędowymi wiadomościami.
To trochę tak, jakby ktoś podrzucił kukułcze jajo do gniazda. Wygląda podobnie, leży w tym samym miejscu, ale jak się wykluje, to wyczyści nam portfel do zera.
Co się dzieje, gdy klikniemy? Trafiamy na stronę, która jest kopią rządowego serwisu CEPiK. Są tam orzełki, logotypy, profesjonalne czcionki i tam miły pan oszust prosi - podaj dane karty. Szybko to zrobimy i po sprawie. Jednak zamiast opłacić mandat, właśnie dałeś złodziejowi klucze do swojego sejfu.
Jak się przed tym bronić? Po pierwsze, zasada ograniczonego zaufania. Państwo nigdy nie wysyła linków do płatności w smsach. Jeśli mamy mandat, informacja o nim pojawi się wewnątrz aplikacji mObywatel po bezpiecznym zalogowaniu, a nie w treści wiadomości. Po drugie, spójrzmy na adres strony. Jeśli zamiast oficjalnych rządowych końcówek gov.pl widzimy tam jakieś dziwne literki, cyfry albo adres typu mandacikonline.pl, uciekajmy stamtąd.
Po trzecie, emocje to zły doradca. Oszuści zawsze nas gonią. "Szybko, natychmiast, bo przyjdzie komornik". W internecie pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu biletów na koncert. Nigdy przy podawaniu numeru karty.
Na koniec jeszcze jedna ważna sprawa. Jeśli dostaniemy taką wiadomość, nie kasujmy jej od razu. Prześlijmy ten sms pod darmowy numer 8080. To taka bezpieczna linia do ekspertów z CERT Polska. Oni te kukułcze jaja potrafią bardzo skutecznie rozbijać.