Kiedy seks staje się sposobem na stres?

W rozmowie dużo miejsca poświęcono temu, jakie funkcje może pełnić seksualność. Psycholog tłumaczył, że problem pojawia się wtedy, gdy seks przestaje być źródłem bliskości czy przyjemności, a zaczyna służyć głównie redukowaniu napięcia, stresu albo samotności.

– Seks może być metodą radzenia sobie ze stresem czy smutkiem. Kiedy jednak staje się podstawowym sposobem regulacji emocji, powinna zapalić się czerwona lampka – mówił Szafrański.

Jak zaznaczał, osoby doświadczające problematycznej hiperseksualności często po aktywności seksualnej odczuwają nie ulgę czy radość, ale wstyd, poczucie winy albo zażenowanie. Nie zawsze oznacza to jednak zaburzenie psychiczne.

Psychoterapeuta zwracał uwagę, że ogromną rolę odgrywa kultura i społeczne podejście do seksualności. Z jednej strony współczesny świat jest silnie przesycony seksualnymi przekazami, z drugiej – seksualność nadal bywa oceniana i obciążana moralnie.

– Problem nie zawsze znajduje się w samej osobie. Czasem tkwi w przekonaniach, poczuciu winy i społecznych oczekiwaniach związanych z seksualnością – tłumaczył.

„Nimfomania” i podwójne standardy

W rozmowie pojawił się także temat historycznego podejścia do seksualności kobiet. Marcin Szafrański przypominał, że określenie „nimfomania” przez lata służyło przede wszystkim piętnowaniu kobiecej seksualności.

– Ta sama aktywność seksualna u mężczyzny często spotyka się z aprobatą, a u kobiety z oceną i stygmatyzacją – zauważał.

Psycholog mówił również o wpływie pornografii i samotności na współczesne zachowania seksualne. Jego zdaniem łatwy dostęp do treści pornograficznych zmienia sposób realizowania seksualności, ale nie musi automatycznie oznaczać wzrostu problemowych zachowań.

W audycji podkreślano także, że hiperseksualność może pojawiać się w przebiegu innych zaburzeń lub chorób – między innymi w chorobie afektywnej dwubiegunowej, podczas stosowania niektórych leków czy przy problemach hormonalnych.

Jak wygląda pomoc?

Zdaniem Marcina Szafrańskiego najważniejsze jest właściwe rozpoznanie przyczyn problemu. Terapia nie polega na „oduczaniu seksu”, ale na zrozumieniu mechanizmów stojących za zachowaniem.

– Nie chodzi o zniszczenie życia seksualnego. Chodzi o to, żeby seksualność nie była sposobem radzenia sobie z czymś, z czym nie umiemy sobie poradzić inaczej – mówił psychoterapeuta.

Podkreślał też, że wiele osób długo zwleka z szukaniem pomocy z powodu wstydu. Dlatego ważne jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozmowy.

– Psycholog nie jest jasnowidzem, ale może stworzyć atmosferę, w której człowiek odważy się mówić o swoich trudnościach – podsumował Marcin Szafrański.