Nowelizacja przepisów w 2025 roku była długo wyczekiwana. Wprowadzenie definicji gwałtu opartej na braku świadomej zgody oznacza fundamentalną zmianę podejścia. Nie chodzi już o udowodnienie przemocy fizycznej, lecz o brak dobrowolnej zgody na kontakt seksualny. Zmiana ta przyszła w Polsce z dużym opóźnieniem, bo ponad dekadę po wejściu w życie standardów wynikających z konwencji stambulskiej. Jest to krok w dobrą stronę, ale na realne efekty trzeba jeszcze poczekać, szczególnie w kontekście praktyki śledczej i orzecznictwa sądów. Tym bardziej że już dziś system nie działa skutecznie. Kary za gwałt wynoszą od 2 do 15 lat pozbawienia wolności, jednak w praktyce często zapadają wyroki w zawieszeniu. Dodatkowo wiele spraw kończy się umorzeniem jeszcze na etapie postępowania.
Na razie trzeba poczekać, monitorować sytuację i przekonać się, o ile coś się zmieni w np. rzeczywistym procesie śledczym – mówi Ada Benio.
Skala problemu ukryta w statystykach
Jednym z najpoważniejszych problemów jest niska zgłaszalność przestępstw seksualnych. Z przywoływanych danych wynika, że nawet 92% gwałtów w Polsce nie jest zgłaszanych organom ścigania. Ponad połowa osób, które doświadczyły przemocy seksualnej, nie mówi o tym nikomu często przez długi czas. To zjawisko nie jest wyjątkowe dla Polski. W Stanach Zjednoczonych jedynie około 5% zgłoszeń kończy się skazaniem sprawcy. Rzeczywista skala przemocy pozostaje więc w dużej mierze niewidoczna.
To niestety pokłosie tego, jak bardzo jest to stabuizowane i jak duży wstyd spoczywa na osobie, która doświadczyła takiej przemocy. Po prostu nie jesteśmy gotowi na to, by mówić o tego typu krzywdzie. Jest bagatelizowana, co też jest elementem kultury gwałtu, którą badam – dodaje Ada Benio.
Wstyd, strach, brak wiary w skuteczność systemu, a przede wszystkim silne społeczne tabu. Jednym z kluczowych narzędzi do zrozumienia problemu jest tzw. piramida gwałtu. To model pokazujący, że przemoc seksualna nie pojawia się w próżni, lecz wyrasta z codziennych, często bagatelizowanych zachowań i przekonań.
Jej wizualizacja pozwala zrozumieć cały schemat działania kultury gwałtu. Na dole piramidy znajdują się seksistowskie żarty, stereotypy dotyczące roli kobiet. Wyżej pojawia się molestowanie, zaczepki uliczne czy niechciany dotyk – mówi Ada Benio.
To zjawisko wszechobecne, nie tylko w Polsce, ale globalnie. Przenika codzienne życie do tego stopnia, że niemal każdy w jakimś stopniu w niej uczestniczy, często nieświadomie. Jednym z jej filarów jest przerzucanie odpowiedzialności na kobiety. Często słyszy się stwierdzenia jak "pilnuj się", "nie wracaj sama", "uważaj na to, co pijesz". Zamiast edukować sprawców i uczyć szacunku do granic, społeczeństwo koncentruje się na "zapobieganiu" po stronie potencjalnych ofiar.
Gwałt to przemoc
Popularne wyobrażenie gwałtu jako ataku nieznajomego w odludnym miejscu jest jednym z najbardziej szkodliwych mitów. Statystyki pokazują, że tylko około 20-30% gwałtów popełniają osoby nieznajome, aż 70-80% sprawców to osoby znane ofierze – partnerzy, byli partnerzy, znajomi. To zmienia sposób myślenia o bezpieczeństwie. Największe zagrożenie często nie pochodzi z zewnątrz, lecz z najbliższego otoczenia. Kluczowe rozróżnienie, które wciąż nie jest powszechnie rozumiane: gwałt nie jest aktem seksualnym, lecz aktem przemocy przy użyciu seksualności. Nie wynika z namiętności czy zachwytu, lecz z potrzeby dominacji, kontroli i złamania oporu drugiej osoby. To także oznacza, że gwałt może mieć miejsce w związku i każda sytuacja wymaga świadomej, dobrowolnej zgody.
Istotna jest rola edukacji seksualnej. Jej brak sprzyja utrwalaniu mitów i stereotypów, które są fundamentem kultury gwałtu. Edukacja mogłaby uczyć rozpoznawania granic, promować świadomą zgodę, a także zmieniać sposób myślenia o relacjach i odpowiedzialności. Bez niej zmiana prawa może pozostać jedynie formalna.
Edukacja jest jedyną opcją, która mogłaby doprowadzić do tego, by ograniczyć kulturę gwałtu, zmniejszyć ją i złagodzić. Nauczyć ludzi, jak szanować granice i jak z szacunkiem odnosić się do drugiego człowieka w tej wrażliwej sferze – dodaje.