Samo stworzenie azylu dla dzikich zwierząt nie rozwiąże problemu jeleni i łań regularnie pojawiających się w centrum Zakopanego – uważa wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Filip Zięba. Jego zdaniem kluczowe są edukacja mieszkańców i turystów oraz eliminowanie zachowań, które zachęcają zwierzęta do przebywania w pobliżu ludzi.
Pomysł utworzenia ośrodka dla tzw. problematycznych zwierząt pojawił się w ostatnich tygodniach. Trafiałyby do niego między innymi jelenie i łanie regularnie pojawiające się w centrum Zakopanego.
Zdaniem Filipa Zięby skupianie się wyłącznie na przenoszeniu zwierząt z miejskiej przestrzeni nie usunie przyczyn problemu.
Co z tego, że wywieziemy 20 łań, skoro nadal będą kosze na śmieci, a turyści wciąż będą je dokarmiać? Za chwilę trzeba będzie wywozić 40 kolejnych. Nie skupiamy się wtedy na przyczynach problemu
– podkreśla wicedyrektor TPN.
Jak dodaje, potrzebna jest także lepsza edukacja przyrodnicza. "Bardzo często mamy wycieczkę szkolną z klasy biologiczno-chemicznej i dzieci wiedzą, jak działa kwas dezoksyrybonukleinowy, ale nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, czy patrzą na modrzew, czy na świerk" – zauważa.
Wicedyrektor TPN podkreśla, że ludzie muszą nauczyć się funkcjonować w sąsiedztwie dzikich zwierząt. Oznacza to przede wszystkim niedokarmianie ich, niepłoszenie oraz ograniczenie dostępu do odpadków, które przyciągają zwierzęta do terenów zamieszkanych.
Jednym z analizowanych rozwiązań pozostaje utworzenie tymczasowego azylu dla zwierząt wymagających pomocy lub dalszego transportu do specjalistycznych ośrodków.
Tatrzański Park Narodowy monitoruje obecnie telemetrycznie sześć niedźwiedzi. Jak podkreśla Filip Zięba, wszystkie obserwowane osobniki regularnie opuszczają teren parku i pojawiają się w rejonach zamieszkanych przez ludzi.