Hiszpańskie flamenco i sevillanas od niemal dwudziestu lat mają swoje miejsce także w Krakowie. Klub Fuente de la Amapola powstał z fascynacji Katarzyny Dziurdzik kulturą Andaluzji, którą odkryła podczas kilkuletniego pobytu w Hiszpanii. Jak podkreśla, choć inspiracja przyszła z południa Europy, między hiszpańskim folklorem a polską tradycją dostrzega wiele podobieństw. Stąd klubowe hasło: „Olé i hej!” – symboliczne połączenie obu kultur.
Flamenco, jak przekonują rozmówczynie, nie jest tańcem wyłącznie dla zawodowców. Zajęcia rozpoczynają zarówno kilkuletnie dzieci, jak i osoby po osiemdziesiątce. Nie liczy się wiek, lecz chęć nauki i otwartość na nowe doświadczenia. Sam taniec nie należy do łatwych, ale – jak mówią uczestniczki – właśnie dlatego daje dużą satysfakcję i rozwija na wielu płaszczyznach.
Rozmówczynie zwracają uwagę, że flamenco uczy nie tylko rytmu i kroków. Pomaga nabrać pewności siebie, przełamać nieśmiałość i zaakceptować własną kobiecość. Jednym z pierwszych wyzwań okazuje się... patrzenie drugiej osobie w oczy. To ćwiczenie z czasem przenosi się również do codziennego życia.
W audycji wielokrotnie podkreślano również, że wokół tańca powstała społeczność osób, które wspierają się także poza salą treningową. Członkinie klubu mówią o przyjaźniach, wzajemnej pomocy i atmosferze, która sprawia, że wiele osób zostaje w grupie przez lata.
Jesienią krakowską akademię ponownie odwiedzi Luisa Morea z Malagi – nauczycielka flamenco, która od kilku lat przygotowuje choreografie dla tancerzy z Krakowa. Klub zaprasza także nowych uczestników na zajęcia rozpoczynające się we wrześniu.