W rozmowy zaangażowały się już lokalne samorządy oraz starostwo tatrzańskie.
Do ośrodka miałyby trafiać między innymi zwierzęta ranne w wypadkach drogowych. Dziś najbliższa specjalistyczna lecznica dla dzikich zwierząt znajduje się prawie 200 kilometrów od Podhala.
Niedźwiedzie do tej pory zwykle pojawiały się w pobliżu owiec i terenów rolnych. W tej chwili coraz częściej wychodzą w okolice dróg czy tras dojazdowych do Zazadniej albo Małego Cichego. To miejsca spacerowe dla mieszkańców i turystów. Przyglądamy się temu, na ile ten problem może się okazać poważny i niebezpieczny
mówi wójt gminy Poronin Anita Żegleń.
Do azylu mogłyby trafiać także zwierzęta wymagające czasowej izolacji lub opieki, na przykład łanie pojawiające się w centrum Zakopanego.
To kwestia nie tylko samego miejsca, ale także opieki weterynaryjnej i rehabilitacji. To podobne wyzwanie jak prowadzenie schroniska dla psów. Widzimy, że problem narasta. Będziemy musieli rozmawiać także z władzami Tatrzańskiego Parku Narodowego, bo w dużej części są to ich zwierzęta, i wspólnie uregulować sposób działania takiego ośrodka. Dziś często nawet służby nie wiedzą do końca, jak reagować w konkretnych sytuacjach
podkreśla starosta tatrzański Andrzej Skupień.
Na razie projekt pozostaje na etapie rozmów. Nieoficjalnie mówi się o terenach w rejonie Wielkiej Krokwi.
Władze Zakopanego przyznają, że kontakt ludzi z dzikimi zwierzętami staje się coraz częstszym problemem. Chodzi przede wszystkim o turystów próbujących podchodzić do jeleni i łań pojawiających się w centrum miasta.
Samorząd prowadzi działania informacyjne mające ograniczyć takie sytuacje. Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz podkreśla również, że lokalne służby coraz częściej są wzywane do interwencji związanych z dzikimi zwierzętami, mimo że nie dysponują specjalistycznym zapleczem.
Samorządowcy z Podhala zwracają uwagę, że podobnych sytuacji jest coraz więcej także w innych miejscach regionu. W Białym Dunajcu problemem stają się bobry pojawiające się w pobliżu terenów nadrzecznych. Z kolei w gminie Bukowina Tatrzańska coraz częściej dochodzi do potrąceń jeleni i lisów, między innymi w rejonie Głodówki oraz drogi krajowej prowadzącej do Jurgowa.