Po referendum, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, w przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej nazwisk potencjalnych kandydatów na jego następcę. Wśród nich jest również Rafał Sonik, przedsiębiorca i zwycięzca Rajdu Dakar.
W rozmowie z Radiem Kraków Sonik potwierdził, że poważnie rozważa udział w przedterminowych wyborach.
Tak, rozważam, choć nie podejmę decyzji szybciej niż w ciągu tygodnia, dwóch. A jeśli decyzje innych podmiotów będą wcześniej podjęte, to się do nich dostosuję
- powiedział.
Sonik przyznał, że rozmawia z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, jednak – jak zaznacza – nie ma jeszcze żadnych wiążących ustaleń. "Jesteśmy dogadani kierunkowo, ale nie jesteśmy dogadani, czy tak na pewno będzie. Jeżeli partie uznają, że nie mają tyle czasu, ile ja potrzebuję do decyzji, to mamy ustalone, że podejmują swoje decyzje suwerennie" – mówił Radiu Kraków.
Pytany o to, czy KO i PSL rozmawiają również z innymi kandydatami na urząd prezydenta Krakowa, odpowiedział: "Nie chciałbym nawet mieć tej wiedzy. Kibicuję, żeby były to poważne kandydatury, ponieważ nie traktuję ewentualnego kandydowania jako fetyszu. Władza to służba. O tym trzeba pamiętać zawsze i każdy, kto ubiega się o jakikolwiek urząd, musi o tym pamiętać".
Dodał też, że jeśli zdecyduje się kandydować, pozostanie kandydatem niezależnym:
Nie jestem i nie byłem członkiem żadnej partii. Jeśli miałbym kandydować, to tylko dla większości Krakowian, którzy chcą dobra tego miasta, a nie jakichkolwiek barw partyjnych czy politycznych.
Na pytanie o najważniejsze wyzwania stojące przed Krakowem wskazuje przede wszystkim potrzebę odbudowy zaufania mieszkańców do miejskich konsultacji, wypracowania długofalowej wizji rozwoju miasta oraz znalezienia równowagi między ochroną dziedzictwa a nowoczesnym rozwojem: "Marzę o tym, żeby w Krakowie powstawały odważne obiekty, a nie wtórne. Żeby kompromis pomiędzy środowiskiem konserwatorskim a architektonicznym był twórczy, a nie zachowawczy".
Przedsiębiorca odniósł się także do referendum, które doprowadziło do przedterminowych wyborów. Jego zdaniem ujawniło ono słabości obecnych mechanizmów demokracji lokalnej:
Referendum pokazało również to, że progi referendalne i mechanizmy referendalne są anachroniczne. Nie odpowiadają dzisiejszemu stanowi mediów, social mediów i internetu, czyli możliwości wpływania na opinię publiczną w sposób dużo bardziej skuteczny i agresywny niż wtedy, gdy te przepisy były tworzone.
Sonik uważa również, że osoby, które doprowadziły do przeprowadzenia referendum, powinny ponosić odpowiedzialność za jego konsekwencje.
Ci, którzy zasiali wiatr, powinni zebrać burzę. Ktoś zainicjował to referendum i doskonale wiedział, jakie są mankamenty tego mechanizmu referendalnego w konfrontacji z obecnymi mediami. Niech teraz weźmie to na klatę
- przekonywał w Radiu Kraków.
Na razie Rafał Sonik nie przesądza swojej decyzji. Jak podkreśla, potrzebuje jeszcze czasu zarówno ze względu na sytuację zawodową, jak i rodzinną.