Cztery protesty referendalne wpłynęły do krakowskiego sądu. Dwa z nich zgłosiły pojedyncze oby prywatne, pod jednym podpisało się 15 osób, a jeden protest zgłosił prezes fundacji. Sąd ma 14 dni na ich weryfikację i rozstrzygnięcie czy oskarżenia wnioskodawców są prawdziwe i czy miały znaczący wpływ na wynik referendum. Jak mówi Radiu Kraków sędzia Zbigniew Zgud rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie - te zarzuty są różne.
Jeden z protestów dotyczy wyłącznie kart do głosowania w jednej z komisji wyborczych. Jeden protest dotyczy ogólnie ważności przeprowadzenia referendum dotyczącego odwołania Rady Miasta Krakowa. Dwa protesty dotyczą naruszenia ciszy wyborczej.
Termin przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa może zostać ogłoszony dopiero po ostatecznej decyzji sądu. Jeśli jednak sąd uzna te oskarżenia za uzasadnione, może unieważnić referendum. Wtedy głosowanie zostanie powtórzone.