W sprawie, którą przez lata uznawano za jedną z największych zagadek kryminalnych w Polsce, trwają mowy końcowe oskarżonych i ich obrońców.
Na ławie oskarżonych zasiada 17 osób, w tym 14 byłych policjantów ze Szczucina i Dąbrowy Tarnowskiej. Głównymi oskarżonymi o zabójstwo są Paweł K. i jego ojciec Józef K.
Przez większość procesu dziennikarze nie mogli relacjonować przebiegu rozpraw. Możliwość publicznego opisywania sprawy pojawiła się dopiero na etapie mów końcowych. Radio Kraków było jedyną redakcją obecną podczas części wystąpień oskarżonych.
Dwie różne opowieści o tej samej sprawie
Proces w Rzeszowie od początku opiera się na zderzeniu dwóch wersji wydarzeń. Prokuratura Krajowa i policyjne Archiwum X przekonują, że po latach udało się przełamać zmowę milczenia wokół zabójstwa nastolatki ze Szczucina. Według śledczych Iwona Cygan została pobita w barze „U Trabanta”, a następnie wywieziona nad Wisłę i zamordowana. Obrońcy oskarżonych twierdzą natomiast, że śledztwo zostało oparte przede wszystkim na zmienianych po latach zeznaniach świadków, domysłach i narracji budowanej wokół rzekomego „układu” w Szczucinie.
Paweł K., jeden z głównych oskarżonych, przed sądem podkreślał, że jest niewinny.
Nie mam z tą sprawą nic wspólnego. Jestem niewinny. Nie znałem Iwony Cygan ani jej przyjaciółki Renaty D.G. W 1993 wjechałem do Grecji, w której byłem pięć lat. W tym czasie ani raz nie byłem w Polsce. W 1998 roku wróciłem z Grecji i po trzech tygodniach wyjechałem do Austrii. Do Polski przyjechałem w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998, to był mój pierwszy przyjazd od dawna [to noc zabójstwa Iwony - przyp. RK]. Wnoszę o uniewinnienie, bo chciałbym w końcu wrócić do domu, do dzieci
- mówił Paweł K.
Mężczyzna spędził w areszcie 5,5 roku.
Jego obrońca mecenas Jan Kluklewicz zwracał uwagę na niespójności w materiale dowodowym i podważał budowany przez prokuraturę obraz Pawła K. jako osoby budzącej strach w Szczucinie, Kluklewicz przypominał, że Paweł K. został wcześniej skazany za pobicie dwóch nastolatków - ma to podważać tezę prokuratury, że oskarżony był w Szczucinie osobą nietykalną.
Renata D.G.: „Od lat noszę ciężar odpowiedzialności za coś, czego nie zrobiłam”
Jedną z najważniejszych postaci procesu pozostaje Renata D.G., przyjaciółka Iwony Cygan. Prokuratura zarzuca jej składanie fałszywych zeznań i domaga się dla niej 4,5 roku więzienia.
Według śledczych kobieta miała nakłonić Iwonę Cygan do wyjścia z domu i wejścia do samochodu sprawców. Sama oskarżona stanowczo temu zaprzecza:
Od tamtego momentu przestałam być zwykłą nastolatką. Stałam się „tą Renatą”, która wyciągnęła Iwonę z domu na śmierć. Nie byłam z Iwoną 13 sierpnia 1998 roku o godzinie 22 na Rynku w Szczucinie. Nie wsiadałam do samochodu Pawła K. Poznałam go, i innych oskarżonych, dopiero podczas procesu w sądzie w Rzeszowie. Po tym wszystkim, co przeszłam, czasem myślę, że wolałabym żeby te wszystkie straszne rzeczy opisane w akcie oskarżenia wydarzyły się naprawdę. Mogłabym wtedy powiedzieć, że to prawda, przeprosić i zakończyć ten koszmar. Niestety to nie jest prawda. Dlatego prokuratura wykorzystała cały aparat stosowany wobec najcięższych przestępców, żeby zmusić mnie do zmiany zeznań, zamiast sprawdzić podstawowe fakty, na przykład bilingi telefoniczne. Od lat noszę ciężar odpowiedzialność za coś czego nie zrobiłam.
Jej obrońca Tomasz Początek szczegółowo analizował bilingi telefoniczne z 13 sierpnia 1998 roku. Sprawdził, że to nie Renata dzwoniła do Iwony na kilka godzin przed zabójstwem. Tymczasem - jak podkreślał mecenas Początek - oskarżenie i rodzina zamordowanej nastolatki przez lata przekonywali, że "Iwona nie chciała wychodzić wieczorem z domu, ale to Renata ją wyciągnęła telefonem".
Byli policjanci: „Zarzuty oparto na niesprawdzonych informacjach”
Wśród oskarżonych jest 14 byłych policjantów. Część odpowiada za niedopełnienie obowiązków i utrudnianie śledztwa prowadzonego po zabójstwie nastolatki.
Bogusław P., były funkcjonariusz pełniący kierownicze funkcje w Komendzie Powiatowej Policji w Dąbrowie Tarnowskiej, mówił przed sądem, że zarzuty wobec niego są oparte na niesprawdzonych informacjach i relacjach świadków incognito. Prokuratura domaga się dla niego sześciu lat więzienia.
Uważam te zarzuty za absurdalne i niepoparte żadnymi dowodami. Jak każdy normalny człowiek współczuje rodzinie Iwony Cygan; wiem, jak wielka dotknęła ją tragedia. Sam mam dzieci w podobnym wieku. Nie zasługuję na to, żeby traktować mnie jak człowieka pozbawionego uczuć i empatii
- mówił P.
Były policjant odnosił się też do zarzutu dotyczącego rzekomej podmiany śladów DNA. Jak podkreślał, świadek incognito, na którego powołuje się prokuratura, sam nie miał bezpośredniej wiedzy o takich działaniach:
Kiedy zapytałem o to świadka incognito rozprawie, nie potwierdził, że słyszał osobiście o wydanym przeze mnie poleceniu podmiany śladów DNA. Na takiej zasadzie można każdego oskarżyć o popełnienie każdego przestępstwa
Bogusław P. podkreślił, że opinia w sprawie badania włosów zamordowanej Iwony była gotowa już 17 grudnia 1998 roku. Jak dodał - wtedy ze względu na zajmowane stanowisko nie mógł polecić komukolwiek podmianę śladów. Przekonywał, że "absurdalne jest podmienianie śladów już przebadanych, udokumentowanych opinią".
Policjanci z Archiwum X w ramach pracy operacyjnej zaatakowali dom oskarżonego?
P. wspominał przed sądem o incydentach, do których dochodziło w czasie śledztwa wokół jego domu - chodziło o zastraszenie i wywarcie presji. Według jego relacji podczas jednego ze zdarzeń wybito okno w domu, oblano elewację łatwopalną substancją i pozostawiono napis „morderca Cygan”. Innym razem na posesję miały zostać wrzucone petardy wypełnione gwoździami.
Były policjant sugerował, że za tymi działaniami mogli stać funkcjonariusze policyjnego Archiwum X. Jako jeden z argumentów wskazywał ustalenia dotyczące śladów zapachowych oraz trasy przejazdu służbowego samochodu używanego przez jednego z funkcjonariuszy w dniu jednego z incydentów. Zwracał także uwagę, że śledztwo dotyczące tych zdarzeń początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu, która miała przygotowywać przeszukania mieszkań funkcjonariuszy Archiwum X. Ostatecznie sprawę przeniesiono jednak do Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie decyzje o przeszukaniach uchylono.
Obrona podważa wiarygodność kluczowych świadków
Jednym z najważniejszych elementów procesu pozostają zeznania świadków, które po latach stały się podstawą aktu oskarżenia.
Kluczowym świadkiem prokuratury jest były policjant Leszek W., który w noc zabójstwa Iwony Cygan pełnił służbę patrolową w Szczucinie razem z Grzegorzem J. Bezpośrednio po wydarzeniach z sierpnia 1998 roku zeznawał, że nie zauważył tamtej nocy niczego niepokojącego poza gwałtowną burzą.
Po latach, już po wejściu do sprawy policyjnego Archiwum X i Prokuratury Krajowej, zmienił jednak swoje zeznania. Według nowej relacji miał widzieć, jak Iwona Cygan została wyniesiona z baru „U Trabanta” i wsadzona do samochodu razem z Pawłem K.
Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze w zawieszeniu, jednak po kilku miesiącach częściowo wycofał swoje zeznania. Twierdził, że został zmuszony do ich złożenia.
Obrona kwestionowała również wiarygodność relacji Tadeusza Draba, który według prokuratury miał widzieć część wydarzeń związanych z zabójstwem nastolatki. Jak przypominał podczas mowy końcowej mecenas Jan Kluklewicz, kilka miesięcy po śmierci Iwony Cygan Tadeusz Drab zeznawał, że nic nie widział i nic o sprawie nie wie.
Mecenas Tomasz Początek, próbował także wykazać, że część opisywanych przez świadków obserwacji mogła być fizycznie niemożliwa. Podczas prezentacji zdjęć i map Szczucina argumentował między innymi, że z miejsca wskazywanego przez Tadeusza Draba nie było możliwości dostrzeżenia świateł samochodów zza wału nad Wisłą. Początek podważał również wersję dotyczącą wydarzeń w barze „U Trabanta”. Jak zaznaczał, żadna z osób obecnych tam feralnej nocy nie potwierdziła, by widziała Iwonę Cygan lub oskarżonych ani by doszło tam do pobicia nastolatki.
W 1999 roku Tadeusz Drab utopił się w Wiśle. Prokuratura i Archiwum X, gdy ogłosili przełom w śledztwie na przełomie 2016 i 2017 roku sugerowali, że to mógł nie być przypadek. Nie wspominali jednak, że badania wykonane po ekshumacji zwłok Tadeusz Draba nie wykazały nic niepokojącego w tym skrępowanych rąk. Jak spekulowano.
Krytyka sposobu prowadzenia śledztwa i kontaktów śledczych z mediami
W czasie mów końcowych obrońcy wielokrotnie wracali do sposobu prowadzenia śledztwa przez Prokuraturę Krajową i policyjne Archiwum X.
Podkreślali, że prokuratura celowo wypuszczała do mediów informacje o innych niewyjaśnionych lub tragicznych zdarzeniach ze Szczucina i okolic, żeby zbudować obraz miasteczka zbrodni i rzekomych powiązań oskarżonych z policjantami. Jedną z takich tajemniczych spraw była śmierć Marka Kapeli, którego ciało odnaleziono w 2014 roku pod betonowymi elementami ogrodzenia. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Dąbrowie Tarnowskiej zostało umorzone (nieszczęśliwy wypadek).
Zdaniem obrońców przez lata budowano obraz Szczucina jako miejsca lokalnego układu i przemilczeń, co miało wzmacniać narrację śledczych dotyczącą zabójstwa Iwony Cygan.
Obrona wracała też do relacji śledczych z mediami - dziennikarze mieli dostawać informacje o planowanych działaniach procesowych, między innymi dotyczących ekstradycji Pawła K. z Austrii czy jego transportu do Polski.
Prokurator Piotr Krupiński nie odnosił się poza salą rozpraw do zarzutów formułowanych przez oskarżonych i ich obrońców. Zapowiedział jednak, że odpowie na nie podczas repliki przed ogłoszeniem wyroku.
W trakcie procesu pojawiały się również okoliczności niekorzystne dla części oskarżonych. Obrona Józefa K. musiała odnosić się między innymi do informacji dotyczących jego nadmiernego zainteresowania planowaną ekshumacją zwłok Iwony Cygan.
Znaczna część argumentacji obrońców koncentrowała się jednak przede wszystkim na krytyce sposobu prowadzenia śledztwa oraz oceny materiału dowodowego przez prokuraturę.
W tle procesu pojawiła się także sprawa tzw. „Skóry”, czyli zabójstwa studentki w Krakowie. Śledztwo prowadzili wówczas między innymi ci sami śledczy związani później ze sprawą Iwony Cygan. Ostatecznie Robert J. został prawomocnie uniewinniony od zarzutu zabójstwa z powodu niewystarczających dowodów winy. Obecnie domaga się wielomilionowego odszkodowania za lata spędzone w areszcie.
Wyrok po latach śledztwa
Śledztwo w sprawie zabójstwa Iwony Cygan przez lata pozostawało nierozwiązane. Przełom Prokuratura Krajowa i policyjne Archiwum X ogłosiły w 2016 roku. Proces rozpoczął się dwa lata później.
Termin ogłoszenia wyroku nie został jeszcze wyznaczony. Sprawa pozostaje jednym z najdłuższych i najbardziej skomplikowanych procesów karnych w Polsce ostatnich lat.