Zawiślak zwraca uwagę na brak konkretów: nie rozmawiano z mieszkańcami, nie określono kosztów, ani nie zlecono analizy hałasu.
- W social mediach dostajesz informację, że pan prezydent powraca do budowy tego toru. Należy tam wykonać ponad półtora kilometra drogi, więc to są miliony złotych, gdzie my w Płaszewie mamy problem z podstawowymi usługami społecznymi, typu brak żłobków, przedszkoli, szkół, a tu nagle pan prezydent wymyśla sobie tory - mówi.
W odpowiedzi na te zarzuty rzecznik Zarządu Infrastruktury Sportowej Sławomir Farbaniec wyjaśnia, że przybliżone kwoty będą znane po 19 maja, kiedy zostaną otwarte oferty w przetargu na projekt. Zapewnia, że wszystkie potrzebne analizy dotyczące hałasu zostaną wykonane przed oddaniem toru do użytku.
- Takim terminem, który możemy wskazać, to jest 19 maja - otwarcie ofert. Wtedy dopiero będziemy podejmować dalsze decyzje. Natomiast w kwestii samego hałasu pragniemy uspokoić, ponieważ na etapie przygotowania dokumentacji projektowej będą dokonywane wszelkie analizy środowiskowe, a także będą analizowane normy hałasu - wyjaśnia Farbaniec.
Budowa toru będzie wymagać między innymi stworzenia nowej, około półtorakilometrowej drogi dojazdowej. Ma to zostać uwzględnione w budżecie.