O decyzji sądu poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Piotr Antoni Skiba. Jak przekazał, podczas posiedzenia odbyły się dwie przerwy. Prokuratura zapowiedziała przekazanie szerszych informacji w czwartek.
Podejrzenie zamachu na premiera i wicepremiera
Sprawa rozpoczęła się od informacji, która trafiła do policji, dotyczącej możliwego zamachu na premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza.
W niedzielę Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że w Centrum Antyterrorystycznym Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zorganizowano spotkanie przedstawicieli policji, Służby Ochrony Państwa i ABW.
Jeszcze tego samego dnia zatrzymano 66-letniego mężczyznę.
We wtorek Krzysztof N. usłyszał w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie dziewięć zarzutów. Najpoważniejszy dotyczy planowania obalenia siłą władz państwowych. Grozi za to kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.
Pozostałe zarzuty dotyczą między innymi publikowanych w internecie nagrań, propagowania przemocy jako sposobu osiągania celów politycznych, promowania wojny napastniczej oraz nawoływania do przestępstw motywowanych nienawiścią na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym i politycznym.
Kilkanaście przedmiotów przypominających granaty
Podczas przeszukania mieszkania podejrzanego funkcjonariusze znaleźli kilkanaście przedmiotów, które według wstępnej oceny mogą być improwizowanymi urządzeniami wybuchowymi.
– Wstępna opinia jest taka, że są to improwizowane materiały, urządzenia wybuchowe podobne do granatów odłamkowych. Te ustalenia powinny być zweryfikowane w drodze eksperymentu procesowego – przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba.
Zabezpieczono również przedmioty przypominające broń, wstępnie zakwalifikowane jako broń alarmowa lub pneumatyczna.
Śledczy przejęli także sprzęt informatyczny oraz listę osób, które kontaktowały się z 66-latkiem. Zgromadzone materiały są analizowane.
Podejrzany mówił o tworzeniu radykalnych oddziałów
Według prokuratury zatrzymany twierdził, że miała powstać grupa o radykalnych poglądach, propagująca siłowe przejęcie władzy w Polsce.
Mężczyzna mówił o trzech oddziałach oraz formowaniu czwartej grupy. Śledczy sprawdzają, czy deklaracje te odpowiadały rzeczywistym działaniom i czy w sprawę mogły być zaangażowane inne osoby.
Prokuratura bada również ewentualne powiązania z obcymi służbami. Dotychczasowe ustalenia nie wskazują jednak, by grupa była przez nie inspirowana.
– Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z jakimś gangiem Olsena, ale biorąc pod uwagę fakty, sprawa wydaje się dość poważna – ocenił prokurator Skiba.
Dlaczego sąd zdecydował o areszcie?
Prokuratura, występując o tymczasowe aresztowanie Krzysztofa N., wskazywała między innymi na grożącą mu surową karę, obawę utrudniania postępowania oraz ryzyko popełnienia poważnego przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.
Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy.
Do warszawskiego postępowania dołączono również materiały śledztwa prowadzonego wcześniej przez Prokuraturę Okręgową w Kielcach. Dotyczyło ono internetowych wpisów propagujących działania sprzeczne z prawem.
Krzysztof N. pozostanie w areszcie przez dwa miesiące.