Lazurowe laguny, płyciutkie, że aż przyjemnie pospacerować; w oddali tropikalny las, ciepełko. Gdzie jesteśmy? W Bochni jesteśmy, proszę państwa. Tyle, że jakieś 14 milionów lat temu, w środkowym miocenie.
Tak, było tu morze. Nazywało się Paratetyda, a pod nim ukryła się południowa część Małopolski (której oczywiście wtedy jeszcze nie było, to tylko ćwiczenie z wyobraźni). Morze było duże, rozciągało się od Alp aż po Azję Środkową i szczęśliwie zahaczyło o Bochnię.
Morze jednak zaczęło wysychać, na jego dnie odkładały się kolejne warstwy soli - jedna na drugiej. Do tego jeszcze zaczęły wypiętrzać się Karpaty. I tak właśnie w Bochni powstała sól.
Opowiemy wam tę historię. Jest długa (w końcu miocen nie trwał rok), ale postaramy się przynajmniej pobudzić waszą wyobraźnię. Bochnia, do której się wybieramy, to jednak nie tylko sól.
Co się wydarzyło 27 lutego 1253 roku w Korczynie
Miliony lat minęły, zanim człowiek zaczął w Bochni wydobywać sól. Ta historia ma wiele zakrętów, odkryć, zachwytów i rozczarowań.
Najpierw były słone źródła, z których ludzie odparowywali solankę. Pod ziemię zeszli w średniowieczu. Potem powstało miasto, które lokował Bolesław Wstydliwy (mąż świętej Kingi, patronki Bochni i Wieliczki). Akt lokacyjny Bochni (niestety oryginał zaginął) jest długi, niczego nie pomija. Pierwsi górnicy nie pochodzili stąd, miejscowi zwyczajnie nie mieli doświadczenia, Bolesław nadał więc prawo do zarządzania miastem Mikołajowi, synowi Volkmara z Legnicy, Mikołajowi z Kijowa, Idziemu, synowi Henryka ze Słupi i Mikołajowi z Głupczyc.
„Na dostateczne i przyzwoite utrzymanie mieszkańców przydzielamy temuż miastu 60 łanów frankońskich w rolach uprawnych i nieuprawnych, z czego każdy piąty łan, wolny od czynszów i dziesięcin będzie dziedziczną własnością wymienionych wyżej czterech mężów oraz ich jakichkolwiek spadkobierców, jeden zaś łan, również całkowicie wolny od opłat czynszu i dziesięciny, przeznaczamy na przyzwoite utrzymanie kapelana tamtejszego kościoła św. Mikołaja” – to fragment aktu lokacyjnego Bochni, który przetłumaczył na język polski Stanisław Fischer.
Przywilejów nadanych przez księcia było sporo i zapewne ze wszystkich założyciele miasta obficie korzystali. Bolesławowi na Bochni zależało, w końcu to był bardzo dochodowy interes.
„Żeby zaś to nasze nadanie nie mogło być kiedyś po latach uważane przez nas czy naszych następców za nieważne i żeby jakieś wątpliwości, które zwykle prowadzą ludzi do sporów i zatargów nie mogły się odnośnie do niego budzić i - żeby to pismo nasze nabrało mocy publicznego aktu, kazaliśmy je powagą pieczęci naszej wzmocnić” – tak kończy się dokument, który książę przedstawił 27 lutego 1253 roku w Korczynie”.
I tak zaczęła się historia miasta zbudowanego na soli. Jak wyglądało życie górników? Łatwe nie było, ale mieli wszystko, czego potrzebowali (a co oferowało średniowiecze). W mieście powstał szpital dla górników z 12 miejscami, potem kolejny. Poszukamy kogoś w Bochni, kto opowie nam tę historię, ale też o tym, jak wydobywano sól i dlaczego górnicy tracili przytomność.

