Wiadomość do Japonii przed kluczowym meczem
Zdarzenia miały miejsce 17 maja 2026 roku, w dniu meczu przedostatniej kolejki Ekstraklasy pomiędzy GKS-em Katowice a Jagiellonią Białystok. Białostocki klub walczył o wicemistrzostwo Polski, jednak sytuacja kadrowa zespołu była bardzo trudna. Aż ośmiu piłkarzom Jagiellonii groziła przymusowa pauza w ostatnim, decydującym meczu sezonu, jeśli w spotkaniu w Katowicach otrzymaliby żółtą kartkę.
O godzinie 9:54 trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec, wysłał wiadomość na komunikatorze WhatsApp do sędziego asystenta, Arkadiusza Kamila Wójcika, który przebywał wówczas na wymianie w Japonii. Szkoleniowiec poprosił, aby sędzia główny tego spotkania, Paweł Raczkowski, "współpracował" w temacie kartek. Siemieniec napisał m.in.: „jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować” oraz apelował o „pewną rozwagę”.
Wójcik odpisał trenerowi, radząc mu, aby przed meczem wziął sędziego głównego na bok i poinformował go, którym zawodnikom grozi zawieszenie, prosząc o wcześniejszy sygnał przed pokazaniem kartki.
Reakcja arbitra i przebieg spotkania
O 10:24 Arkadiusz Wójcik przesłał zrzut ekranu tej rozmowy bezpośrednio do sędziego Pawła Raczkowskiego, dodając dopisek „Pozdrawiam z Japonii”. Raczkowski odpisał „Pozdrawiam serdecznie”, a Wójcik zareagował emotikoną kciuka w górę. W korespondencji nie pojawiła się informacja o konieczności zgłoszenia tego niedozwolonego kontaktu.
Zgodnie z ustaleniami, przed pierwszym gwizdkiem trener Siemieniec faktycznie podszedł do sędziego Raczkowskiego i odbył z nim krótką rozmowę. W samym meczu, zakończonym remisem 2:2, arbiter główny pokazał piłkarzom Jagiellonii tylko jedną żółtą kartkę. Otrzymał ją Jesus Imaz – zawodnik, któremu nie groziło zawieszenie. Dwaj inni gracze zagrożeni pauzą rozegrali pełne 90 minut bez napomnień. Remis kosztował jednak Jagiellonię utratę wicemistrzostwa Polski na rzecz Górnika Zabrze.
Złamanie procedur i zatajenie sprawy na 53 dni
Konwencja Sędziowska PZPN kategorycznie zabrania nieuprawnionych kontaktów sędziów z przedstawicielami klubów, nakazując natychmiastowe raportowanie takich prób. Związek twierdzi, że Paweł Raczkowski zgłosił ten fakt przełożonemu w Kolegium Sędziów zaraz po meczu.
Jednak oficjalne organy dyscyplinarne dowiedziały się o sprawie ze znacznym opóźnieniem. Szef sędziów, Marcin Szulc, przekazał zrzuty ekranu rzecznikowi dyscyplinarnemu PZPN dopiero 9 lipca – dokładnie 53 dni po rozegranym meczu. Związek tłumaczy tę zwłokę koniecznością "ochrony sygnalisty", odmawiając odpowiedzi na pytania dziennikarzy Wirtualnej Polski o to, co działo się ze zgłoszeniem przez siedem tygodni.
Drugie dno: oskarżenia o mobbing i prokuratura
Ujawnienie wiadomości trenera zbiegło się w czasie z otwartym konfliktem między Arkadiuszem Wójcikiem a władzami sędziowskimi. Wójcik, który wcześniej przegrał wybory na szefa Kolegium Sędziów z Marcinem Szulcem, zarzucał nowym władzom mobbing, groźby i zniesławienie.
W czerwcu i lipcu doszło do serii spotkań Wójcika z najwyższymi władzami PZPN, w tym z prezesem Cezarym Kuleszą. Według sędziego, prezes miał mu obiecywać "opiekę" i międzynarodowe obsady w zamian za zrezygnowanie z drogi prawnej. PZPN stanowczo temu zaprzecza, twierdząc, że to Wójcik próbował wymusić awans, grożąc prokuraturą.
Kulminacja nastąpiła 8 lipca. Podczas spotkania w siedzibie związku władze PZPN wyciągnęły zrzuty ekranu korespondencji z trenerem Siemieńcem i skonfrontowały z nimi Wójcika, zapowiadając postępowanie dyscyplinarne. W odpowiedzi sędzia miał stwierdzić: "po dwóch miesiącach w końcu coś na mnie znaleźliście". Dzień później, 9 lipca, Wójcik złożył w prokuraturze oficjalne zawiadomienie o przestępstwie popełnionym przez władze Kolegium Sędziów. Tego samego dnia PZPN oficjalnie wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie wiadomości z 17 maja.
Konsekwencje i status spraw
Postępowanie dyscyplinarne wobec Adriana Siemieńca wszczęto 23 lipca. Jagiellonia Białystok twierdzi z kolei, że postępowanie miało jedynie charakter wyjaśniający, odbyło się za zamkniętymi drzwiami, a klub nie ma informacji o naruszeniu przepisów przez swojego trenera.
Od 27 sierpnia sprawy całej trójki – trenera Siemieńca, sędziego Raczkowskiego oraz sędziego Wójcika – znajdują się w Komisji Ligi Ekstraklasy. Zgodnie z regulaminami, szkoleniowcowi grozi kara finansowa (od 1000 zł), dyskwalifikacja lub zawieszenie licencji. Obu sędziom za naruszenie Konwencji grozi dyskwalifikacja, a nawet skreślenie z listy arbitrów. Do momentu publikacji ustaleń mediów nie zapadły żadne decyzje, a Paweł Raczkowski w nowym sezonie regularnie prowadzi mecze Ekstraklasy. Równolegle Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada zawiadomienie złożone przez sędziego Wójcika.
Jagiellonia Białystok już w piątek o godzinie 20:30 zagra przy Reymonta z Wisłą Kraków.