Według relacji strażnika przyjmującego zgłoszenie, mężczyzna usłyszał piszczenie, zainteresował się skąd dochodzi i odkrył początkowo sześć porzuconych szczeniąt. Zabrał je do domu, skąd małżeństwo zadzwoniło do strażników miejskich. Po przyjeździe na miejsce, okazało się, że piesków jest w sumie osiem.
Strażnicy skontaktowali się z wadowicką fundacją "Zaopiekuj się mną - razem dla zwierząt", która odebrała zwierzęta.
Zdaniem przedstawicieli fundacji szczeniaki najprawdopodobniej nie urodziły się w lesie. Gdyby przyszły na świat w takich warunkach, byłyby bardziej zabrudzone, a suka prawdopodobnie ukryłaby je w wykopanej norze. Tymczasem psy znaleziono na otwartej przestrzeni, co może wskazywać na to, że zostały tam porzucone.
– Podejrzewamy, że jednak zostały wyrzucone. Wiedzą też, co to jest buda. Kiedy tylko pojadły i włożyliśmy je do środka, wszystkie od razu poszły spać. Poczuły się bezpiecznie – mówiła reporterce Radia Kraków Marta Głuc, prezeska fundacji.
Fundacja prosi osoby, które mają czas, by przeszły się po okolicy ulicy Potrójnej we wsi Rzyki, gdzie zostały znalezione szczenięta, ponieważ jest prawdopodobieństwo odnalezienia ich matki.
Służby apelują do osób, które mogą wiedzieć, kto jest sprawcą porzucenia szczeniąt o kontakt z komisariatem policji w Andrychowie lub ze Strażą Miejską.
Porzucenie zwierząt to forma znęcania się, co jest przestępstwem, za które grozi nawet do 5 lat więzienia.
Szczenięta na razie nie trafią do adopcji
Jak zaznacza Marta Głuc z fundacji, do której trafiły szczenięta, pieski mają teraz sześć tygodni i są kundelkami. Są po wizycie u weterynarza, zostały odrobaczone - nic im nie dolega. Na razie jednak nie jest wskazane, żeby rozdzielać takie maleństwa, dlatego w najbliższym czasie nie trafią do stałej adopcji.
Jeśli są chętni do przygarnięcia piesków do domów tymczasowych - mogą one zostać wydane jedynie po kilka na raz, ponieważ zwierzęta muszą mieć ze sobą wzajemny kontakt: "Nie stosujemy rozdawania szczeniaków w tak młodym wieku, bo to nie jest prawidłowe. Poza tym muszą na razie przejść kwarantannę i przydałoby się je zaszczepić" - podkreśla prezeska fundacji.
Placówka obecnie potrzebuje karm mokrych dla juniorów i dużej ilości podkładów higienicznych. Karmy suche dla szczeniąt będą dopiero wprowadzane.