Kolejny popis snajperski "Lewego"
Już w 10. minucie spotkania polski napastnik wprawił w euforię trybuny w Chicago. Lewandowski doskonale odnalazł się w polu karnym rywali i z niezwykłą precyzją wykorzystał wysokie podanie od Andrew Gutmana. Uderzając piłkę z powietrza, nie dał żadnych szans bramkarzowi Interu Miami i efektownie otworzył wynik meczu. Trafienie to po raz kolejny potwierdziło, że letni transfer z FC Barcelony do "Strażaków" był dla Polaka doskonałym ruchem.
Imponujące statystyki w USA
Zdobyta bramka była już szóstym ligowym trafieniem Lewandowskiego w jego zaledwie dziewiątym występie na boiskach Major League Soccer. Biorąc pod uwagę również rozgrywki Leagues Cup, Polak ma na swoim koncie 7 goli w 13 spotkaniach za oceanem. Co więcej, nocny strzał przedłużył jego znakomitą serię do trzech ligowych meczów z rzędu ze zdobyczą bramkową.
Odpowiedź z Florydy i podział punktów
Radość gospodarzy z prowadzenia trwała do pierwszych minut drugiej połowy. W 48. minucie o swoim kunszcie przypomniał Leo Messi, precyzyjnie dośrodkowując piłkę z rzutu rożnego. Akcję skutecznym strzałem głową zamknął Casemiro, doprowadzając do wyrównania. Obie supergwiazdy spędziły na murawie pełne 90 minut, pozostając kluczowymi postaciami swoich zespołów, jednak mimo starań wynik nie uległ już zmianie.
Sytuacja w tabeli i nerwowy finał
Remis sprawia, że układ sił w ścisłej czołówce Konferencji Wschodniej został zachowany. Inter Miami utrzymuje pozycję wicelidera, natomiast Chicago Fire plasuje się tuż za nim, na trzecim miejscu ze stratą pięciu punktów. Spotkanie, choć toczone na wysokim poziomie sportowym, zakończyło się dość napiętym akcentem. W doliczonym czasie gry na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, a w polu karnym doszło do sporego zamieszania i przepychanek, w których aktywny udział brał również Robert Lewandowski. Emocje ostatecznie udało się ostudzić, a sędzia zakończył ten niezwykle emocjonujący pojedynek.