Sądeckie Wodociągi będą walczyć z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w Krakowie przed sądem administracyjnym.
Spółka złożyła w maju kolejny wniosek o pozwolenie na zrzut podczyszczonych ścieków do Dunajca. RZGW odrzucił go jednak, argumentując, że był identyczny z ubiegłorocznym, który - według urzędników - zawierał błędy i był niekompletny.
Wody Polskie twierdzą, że od początku 2026 roku oczyszczone ścieki trafiają do Dunajca bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego. To może oznaczać wysokie kary finansowe dla spółki. Z tym stanowiskiem nie zgadza się prezes Sądeckich Wodociągów Jerzy Szczecina, który skierował skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Z wyroków sądów administracyjnych, do których spółka ma dostęp, może wynikać, że skarga zostanie rozpatrzona zgodnie z wolą i wnioskami spółki - mówi Jerzy Szczecina.
Spór między Sądeckimi Wodociągami a Wodami Polskimi trwa od końca ubiegłego roku. Dotychczasowe pozwolenie wodnoprawne wygasło z końcem 2025 roku, a nowy wniosek został zakwestionowany przez RZGW w Krakowie.
Według urzędników dokumentacja nie zawierała między innymi pełnych danych dotyczących ścieków przemysłowych trafiających do kanalizacji obsługiwanej przez spółkę. RZGW wezwał przedsiębiorstwo do uzupełnienia dokumentów, jednak - zdaniem Wód Polskich - poprawki nie zostały wprowadzone. W styczniu odmówiono wydania nowego pozwolenia, a w marcu decyzję podtrzymał prezes Wód Polskich.
Sądeckie Wodociągi nie zgadzają się z tą oceną i przekonują, że dokumentacja została przygotowana prawidłowo.
Sprawa budzi duże emocje także dlatego, że ewentualne konsekwencje finansowe mogłyby poważnie odbić się na sytuacji przedsiębiorstwa, którego udziałowcami są Nowy Sącz i okoliczne gminy.