- Co mają znaczyć te bazgroły? Wiosnę czy Dzień Dziecka? Nie rozumiem. Mam ambiwalentne uczucia. Jak zobaczyłam zdjęcia w internecie to powiedziałam nie, ale dzisiaj tutaj przyszłam, jest grupa dzieci, które są zainteresowane. Może to ma sens? Gdyby nie ta "afera", pewnie też jakoś by mnie to nie zainteresowało. To jest profanacja. Odnowić, ale naturalnie. W internecie to było przerażające. Sześć kolorów jaskrawych, ale na razie z daleka to całkiem przyzwoicie wygląda. Taka wizja artystyczna mogłaby kilka dni postać, ale to trzeba przemalować z powrotem. Nowy Sącz od dawna żył z kolejnictwa i to jest w pewnym sensie takie nieuszanowanie oryginału - mówią Sądeczanie.
Parowóz pomalował Mariusz Brodowski, znany jako Mgr Mors. Artysta tłumaczy, że jego praca nawiązuje do podróży i przedstawia rzeczywiste bagaże obserwatorów jego twórczości, z którymi wiążą się konkretne historie.
- To są po prostu namalowane plecaki, torby tych ludzi, którzy podróżowali, którzy mieli przygody. Na przykład ten plecak, który tutaj widzimy, Przemek kupił za pierwszą swoją wypłatę i ten plecak towarzyszy mu do dzisiaj. Nieznane jest zawsze krytykowane - tłumaczy Mgr Mors.
Ludomir Handzel, prezydent Nowego Sącza, odpowiada:
- W 1907 roku Pablo Picasso pokazał "Panny z Awinionu". Wtedy był szok, kontrowersje, ale później narodził się z tego kubizm. Później okazało się, że Pablo Picasso to wzięty artysta. Dlatego bardzo się cieszę, że dzisiaj mamy różne emocje związane z tą naszą lokomotywą. W szkole i na uniwersytecie uczono mnie, że sztuka powinna otwierać nam głowy. Sztuka powinna wywoływać emocje.
Lokomotywa stanęła przy ul. Kolejowej w 110. rocznicę otwarcia linii Tarnów-Leluchów. Nie była odnawiana od dekady.