Strona https://www.szlakoscypkowy.pl/ jest cały czas rozbudowywana. Zebranie materiałów oznacza odwiedzenie kilkudziesięciu bacówek, wielogodzinne rozmowy, a później opracowanie zdjęć, filmów i archiwów.
Przyjechanie do kilkudziesięciu baców i spędzenie u każdego dwóch czy trzech godzin to kawał czasu. Potem trzeba jeszcze wszystko opisać, przerobić zdjęcia i zmontować filmy
– mówi autorka projektu Agnieszka Epler.
Docelowo w bazie mają znaleźć się wszystkie certyfikowane bacówki, a także inne miejsca, w których sezonowo przetwarzane jest mleko owcze. Przy każdym punkcie mają znaleźć się nie tylko podstawowe informacje, ale również historia gospodarza i samej bacówki.
Ślad po bacówkach, których już nie ma
Twórcy szlaku chcą wrócić także do miejsc, w których pasterstwa dziś już nie zobaczymy. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu owce wypasano w wielu częściach Tatr, które obecnie trudno kojarzyć z bacówkami.
Chcemy pokazać nie tylko baców, którzy są, ale też wspomnieć o tych, których już nie ma. Pokazać ludziom, gdzie kiedyś w Tatrach były bacówki
– tłumaczy Epler.
Przykładem jest Dolinka za Mnichem. Dawniej znajdowała się tam koliba, a owce wypasano również w rejonie Morskiego Oka czy pod Kominiarskimi Wierchami. Wciąż żyją osoby pamiętające tamte czasy, także okres sprzed powstania Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Ich wspomnienia mają trafić do internetowego archiwum. Chodzi o historie przekazywane dotąd głównie w rodzinach.. o miejscach wypasu, pracy przy owcach, dawnych bacach i zmianach, jakie zaszły w tatrzańskim pasterstwie.
Oscypek powinien kosztować więcej?
Osobnym wątkiem jest wartość samego oscypka. Zdaniem autorki szlaku prawdziwy, certyfikowany ser jest dziś produktem niedocenianym, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę ilość pracy potrzebną do jego wytworzenia.
Jedna owca daje około 250 mililitrów mleka. Do wyprodukowania oscypka potrzeba go około ośmiu litrów. Do tego dochodzi ręczna praca, sezonowość produkcji i doświadczenie bacy.
Mamy w ręku mały diamencik, który wymaga oszlifowania i przywrócenia mu świetności
– przekonuje Epler.
Za serem stoi też wiedza przekazywana często przez całe życie. Niektórzy bacowie zaczynali pracę przy owcach jako kilkuletnie dzieci i pozostali przy niej przez kolejne dekady.
Są ludzie, którzy mają po 85 lat, a przy owcach są od piątego roku życia. Ilu znamy fachowców, którzy mają 80 lat doświadczenia w jednym zawodzie? Grzechem byłoby pozwolić, żeby te historie odeszły razem z nimi.
Nie tylko oscypek
Elektroniczny Szlak Oscypkowy ma również ułatwić znalezienie miejsc, w których można kupić produkty wytwarzane tradycyjnymi metodami. Oprócz oscypka są to między innymi bundz, bryndza, redykołka, gołka i żętyca.
Ważnym elementem pozostaje certyfikacja. Nazwa „oscypek” jest unijnie chroniona i nie każdy wędzony ser sprzedawany na południu Polski może być pod nią legalnie oferowany. Szlak ma więc pomóc turystom dotrzeć bezpośrednio do producentów spełniających wymagania związane z tradycyjnym wyrobem sera.