Rzeczywiście jest zielone światło na zmiany w przyjętym już przez rząd projekcie dotyczącym najmu krótkoterminowego? Czy projekt rzeczywiście zostanie uzupełniony o możliwość weta wspólnot mieszkaniowych? Czy pan to potwierdzi dzisiaj?
- Jakaś korekta nastąpi w autopoprawce. Zapowiedział to premier. Pracujemy nad tym. Początek września pokaże, jaka korekta będzie. Ona się będzie opierała na tym, co początkowo rekomendowaliśmy Radzie Ministrów. Cały projekt ze strefami. To było wypracowane.
Czyli to będzie korekta o możliwość weta tylko dla wspólnot, czy też dla wspólnot i samorządów? O to między innymi apelowała Rada Miasta Zakopanego.
- Samorządy w tej części, która miała iść w drugim tempie… Tylko złośliwi krytykowali to, co nie miało sensu… Cała ustawa składała się z pakietu startowego, który mam nadzieję, jak najszybciej będziemy mogli zrobić, czyli rejestracja, eliminowanie zakłóceń, które mieszkańcy zgłaszali. Oddawaliśmy przepis, który umożliwiał samorządom na wniosek wspólnot i spółdzielni wykreślanie obiektów, które nie spełniają standardów ciszy nocnej. To miało być od 31 października. Nie wszystkie środowiska to dosłyszały. Potem miały być przepisy o strefach, ale po rejestracji. Chcieliśmy znać natężenie tego najmu. Zakładamy, że szara strefa to co najmniej 35%. Niektórzy mówią o 50%. Nie wiemy, ile tych lokali się dopisze do rejestrów centralnych. Dopiero jakbyśmy zobaczyli skalę, można dać prawo samorządom do układania tego według swojego pomysłu i skonsultowania lokalnego.
Jak tutaj tłumaczył w zeszłym tygodniu burmistrz Zakopanego, to wpływa na politykę mieszkaniową samorządów...
- Z burmistrzem mam jedno zdanie. Dziwne, że pan chce tu powiedzieć, że nie ma między nami zgody. To jest uzgodnione. Te przepisy są opiniowane przez Zakopane. Jest akceptacja.
Czyli w pierwszym kroku jest rejestr…
- Będzie jeden krok. Przepisy będą wchodzić. Strefy będą pewnie od 1 stycznia 2028 roku. Będzie ta korekta, na którą zwracała uwagę jedna z partii koalicyjnych. Może to się uda przyspieszyć. Korekta będzie. O ostatecznych zapisach korygujących będzie można mówić, gdy Rada Ministrów przyjmie autopoprawkę.
Czyli, żeby wyjaśnić do końca, w tej autopoprawce będą wspólnoty mieszkaniowe uwzględnione?
- W pierwszym kroku już były. Teraz dookreślimy nowe kompetencje, żeby wyeliminować poczucie, że przepisy nie będą eliminować zakłóceń przez te obiekty w miejscach, gdzie to nie powinno mieć miejsca. Zgadzam się, że strefy wypracowane przez resort zakładały narzędzia, które spowodują, że w pewnych obszarach w gminach turystycznych tkanka mieszkaniowa nie będzie eliminowana. To prawo powinny mieć gminy. Dlatego przepisy wracają.
Autopoprawka już w przyszłym tygodniu? Takie wiadomości do mnie dotarły. To może się w przyszłym tygodniu dokonać?
- Mam nadzieję. Potem trzeba to wdrożyć z gminami, stworzyć rejestr, panować nad tym. Oby to było jak najszybciej. Prawo weszło 20 maja w UE. Stąd moje zabiegi. Nie chce, żeby Polska płaciła kary za opieszałość. Na szczęście tylko kilka krajów wprowadziło te przepisy. Nie jesteśmy w oślej ławce, ale chcieliśmy być liderami.
Pan proponował też licencję dla samorządów, żeby samorządy udzielały licencji. Rozumiem, to w drugim kroku nie jest wykluczone?
- To nie jest drugi krok, ale pierwszy. Licencje to jest coś, co działa na wyobraźnię, ale ona polega na tym, że gmina będzie robiła strefę, czasem będzie to całe miasto, i sobie ustali, że chce mieć tego najmu liczbę X. Zarejestrowane lokale na dziś w pierwszym kroku, nie mogą być eliminowane, bo przewyższają licencję. Gmina nie będzie rejestrowała nowych lokali, chyba że spadnie poniżej tej liczby w całym mieście. Można uznać, że gmina ustala jakąś liczbę, jakąś licencję. Wpis jest licencją. Nie będzie nowej formuły prawnej. Licencja na alkohol i to, to dwa różne obszary w samorządach.
Czyli wpis do rejestru równoznaczny z czymś, co moglibyśmy nazwać licencją?
- Może to tak być. Gmina może wprowadzić ograniczenia ilościowe – 90 dni, 120 dni może ten przedsiębiorca prowadzić działalność, w pozostałe dni nie może to być wynajmowane na usługę hotelarską.
W tej kadencji parlamentu doczekamy się także zmian dotyczących opłaty turystycznej? Od samorządów słyszę słowa powątpiewania. Pan kiedyś stawiał sprawę jasno - albo te dwie rzeczy dowiozę, albo odejdę z ministerstwa.
- Walczę o to. Nie zmieniam swojego stanowiska. Dla nas to bardzo ważne. Pewne przepisy, które były mi bliskie… Rozmawiałem z samorządowcami. Przyspieszamy te rozmowy. Dwa kluby koalicyjne przedłożyły już projekty o opłacie turystycznej. Druk ma już swój numer. Będzie pierwsze czytanie. Oby we wrześniu ta debata się odbyła. Oby była skuteczna i oby na końcu podpisał to prezydent. Mam nadzieję, że on dojdzie do tych samych wniosków co ja.
Kto będzie mógł pobierać taką opłatę turystyczną? Jakie będą warunki? Będą musiały być spełnione warunki klimatyczne i krajobrazowe, czy też klimatyczne lub krajobrazowe, czy w ogóle bez warunków?
- Ja jestem zwolennikiem, że bez warunków. Nie ma ich w 30 krajach Europy, gdzie jest taka opłata. My ją płacimy. To nie są duże opłaty, ale one rekompensują gminom turystycznym przyjęcie tych turystów. Turystyka w naszym regionie to bardzo ważna część gospodarki. Dla Krakowa i regionu trzeba to zharmonizować. Bez tej opłaty nie da się tego zrobić. Powtarzam to. Gminy decydują. My możemy wypracować widełki, które gminy mają, żeby określić wysokość w danym czasie i przez ile dni. Niektórzy mylą. Jak Sejm zaproponuje maksymalną opłatę, nie można liczyć tego razy 14, razy każdy członek rodziny. Gminy tak tego nie robią. Jest to zwykle za 2-3 doby, są zwolnienia dla dzieci.
Czyli idzie to w tę stronę, żeby nie było żadnych warunków? Te warunki sprawiały, że można było skarżyć opłatę w sądach. Były takie przypadki.
- Wiemy o tym. Jak chcemy to utrzymać, po co to zmieniać? My musimy to rozstrzygnąć. To jest potrzebne. Polska turystyka przyczynia się do rozwoju kraju. Są wzrosty dwucyfrowe w tej części gospodarki. Wczoraj zaprezentowaliśmy mocną kampanię Poland Travel – „Polska – więcej niż myślisz”. To idzie na USA, Wielką Brytanię, Hiszpanię, Włochy, Czechy. Tu jest atak. To największy atak od czasu Euro 2012.