Akademia Przyszłości jest mniej znana niż Szlachetna Paczka, choć oba programy łączy podobna idea, by dostrzec człowieka, jego potrzeby i możliwości, a następnie dać mu impuls do zmiany. Estera Wierzchanowska jest wolontariuszką Akademii od ponad roku. Zaczynała jako osoba spotykająca się z dzieckiem, dziś jest także zastępczynią koordynatora. Jej zadanie nie polega jednak na prowadzeniu korepetycji ani odrabianiu z dzieckiem lekcji. Wolontariusz spotyka się ze swoim podopiecznym zazwyczaj raz w tygodniu, przez około godzinę. Czasami spotkania odbywają się także w weekendy. Najczęściej miejscem jest szkoła lub świetlica – przestrzeń, w której zarówno dziecko, jak i dorosły mogą czuć się bezpiecznie.
To absolutnie nie są korepetycje. To spędzanie czasu z dzieckiem przez osobę dorosłą, która z własnej woli deklaruje, że chce swój czas, energię i wszystkie swoje zasoby poświęcić właśnie dla podopiecznego – mówi Estera Wierzchanowska.
Nie trzeba być psychologiem, pedagogiem ani specjalistą od pracy z dziećmi. Wolontariusze otrzymują przygotowanie i szkolenia już po zgłoszeniu się do programu. W Akademii nie ma dwóch takich samych historii. Dziecko może mieć problemy w domu, trudności w relacjach z rówieśnikami, doświadczać odrzucenia albo mierzyć się z czymś, czego z zewnątrz zupełnie nie widać. W programie nie chodzi więc o to, by wolontariusz ukształtował dziecko według określonego wzorca. Ma raczej pomóc mu odkryć to, co już w nim jest. To przeciwieństwo doświadczenia, które wiele dzieci wynosi ze szkoły. Tam często słyszą przede wszystkim, co zrobiły źle, czego nie umieją i jaką dostały ocenę. Tutaj punkt ciężkości jest przesunięty na mocne strony.
Wolontariusz ma za zadanie pomóc mu to odkryć, a niekoniecznie uformować w procesie wychowawczym. Najważniejsze, żeby zmiana w życiu dziecka rzeczywiście się wydarzała – mówi Agnieszka Grzechnik.
W przypadku Szlachetnej Paczki praca wolontariusza wygląda inaczej. Tutaj pierwszym krokiem nie jest spotkanie z dzieckiem, ale dotarcie do osób i rodzin znajdujących się w kryzysie. Wolontariusze poznają ich sytuację, odwiedzają rodziny i próbują zrozumieć, czego naprawdę potrzebują. Dopiero na tej podstawie można właściwie zaplanować pomoc. To ważne, bo Szlachetna Paczka nie działa według zasady "wszyscy dostają to samo". Chodzi o konkretną odpowiedź na konkretną historię. Adam Dudzik jest wolontariuszem od czterech lat. Swoją przygodę zaczynał jako wolontariusz magazynowy – pomagał przy przyjmowaniu paczek od darczyńców i ich dalszym przekazywaniu rodzinom.
Samotność jest jednym z najpoważniejszych problemów, z jakimi mierzą się dziś ludzie. Dotyczy między innymi starszych osób, które po śmierci partnera zostały same, ale także dorosłych osób z niepełnosprawnościami, których rodzice zmarli. W takich przypadkach obecność drugiego człowieka może mieć znaczenie równie duże jak materialna pomoc.
Ta paczka jest oczywiście pewnego rodzaju ulgą, jest wsparciem materialnym. Sama obecność i właśnie to, że ktoś do tej rodziny dotarł, ma bardzo duże znaczenie – mówi Agnieszka Grzechnik.
Wolontariusz może być pierwszą osobą od dawna, która naprawdę wysłucha, nie oceni, nie przyjdzie z gotową receptą. Po prostu zainteresuje się tym, co dzieje się w życiu drugiego człowieka. Badania prowadzone przez Szlachetną Paczkę pokazywały zresztą, że dla rodzin ogromną wartością jest właśnie relacja – świadomość, że ktoś ich wysłuchał i poznał ich historię.