Wydarzenie zorganizowano w piątek na katowickim rynku. Policjanci, którzy zabezpieczali zorganizowaną przez narodowców manifestację w centrum Katowic, nałożyli 6 mandatów, skierowali też dwa wnioski o ukaranie do sądu. Prokuratura oceni, czy jeden z uczestników odpowie za publiczne propagowanie faszyzmu.
Do sprawy odniósł się prezydent Katowic. Marcin Krupa napisał na Facebooku, że "prezentowanie nazistowskich gestów, które wprost nawiązują do zbrodniczego reżimu, są wyrazem nie dającej się opisać pogardy dla milionów ludzi, którzy oddawali życie w walce z tym reżimem". Podkreślił, że "Katowice od zawsze były miejscem spotkania różnych kultur i religii" i że "każdy ma prawo manifestować swoje poglądy, jeśli nie naruszają one wolności ludzi i obowiązującego prawa".
W piątek w Katowicach zorganizowano trzy demonstracje. Uczestnicy jednej z nich solidaryzowali się z Białorusinami, druga była manifestacją solidarności ze środowiskami LGBT. Z kolei środowiska narodowe zorganizowały marsz anty-LGBT.
Śląska policja, która w sobotę podsumowała przebieg zgromadzeń, zapewniła, że funkcjonariusze zabezpieczający te manifestacje „zdecydowanie reagowali na wszelkie przejawy łamania prawa”.
W trakcie ostatniego zgromadzenia – marszu narodowców - wylegitymowano prawie 30 osób, 6 z nich ukarano mandatami, sporządzono 2 wnioski do sądu o ukaranie. Na opublikowanych przez prasę zdjęciach z tej demonstracji widać, jak jeden z uczestników wykonuje gest nazistowskiego pozdrowienia.
„W związku z bulwersującym zachowaniem co najmniej jednego uczestnika zgromadzenia przeprowadzono czynności sprawdzające pod kątem art. 256 kk tj. publiczne propagowanie faszyzmu. Policja zabezpieczyła również nagrania z monitoringu, zgromadzony materiał zostanie przekazany do prokuratury” - poinformował zespół prasowy śląskiej policji.
Mł. asp. Maciej Bajerski z katowickiej komendy policji powiedział PAP, że inni uczestnicy zgromadzenia zostali ukarani za wykroczenia, m.in. za posiadanie podczas zgromadzenia wyrobów pirotechnicznych, spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, używanie wulgarnych słów i zaśmiecanie.
Sprawę „hajlowania” ma ocenić prokuratura, do której trafią materiały z policji. Bajerski zaznaczył, że policja będzie jeszcze przeglądała materiał filmowy z demonstracji. „Jeśli okaże się, że ktoś jeszcze złamał prawo, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności” - zaznaczył Bajerski.
W lipcu w stolicy woj. śląskiego środowiska narodowe zorganizowały w zgromadzenie pod hasłem „Katowice miastem nacjonalizmu”. Choć było ono legalne i wszystkie formalności zostały spełnione, po demonstracji władze Katowic zapowiedziały pozew przeciwko organizatorom. Chodzi o naruszenie dobrego imienia miasta poprzez posługiwanie się takim hasłem.
"W naszej ocenie ta nieprawdziwa, bo uogólniająca i generalizująca teza jest krzywdząca dla naszego miasta. Nie ma naszej zgody na takie zawłaszczanie nazwy miasta, na tak instrumentalne i niesprawiedliwe dla katowiczanek i katowiczan określanie naszych poglądów” - napisał w oświadczeniu wiceprezydent miasta Bogumił Sobula.
(Bartłomiej Bujas/PAP/IAR/jp)
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.