date_range
Dzisiaj 17:19
(
Edytowany Dzisiaj 18:46 )
Nie żyje pamięcią, ale obok pamięci; zna przeszłość, ale docenia teraźniejszość – „Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2” była w Oświęcimiu. I były to trzy dni zaskoczeń, zachwytów i odkryć.
Miasto, które nie budzi się z pamięcią o Zagładzie, ale potrafi żyć codziennością; które wie, że jego nazwa kojarzy się na całym świecie z tragedią, ale potrafi opowiadać historie sprzed wieków. A ma ich mnóstwo.
Wiedzieliśmy, że Oświęcim nas zaskoczy. Bywamy w tym mieście często, opowiadamy wam na antenie, jak się zmienia, jakie ma plany, jak się w nim żyje. Postanowiliśmy tu zostać na dłużej, bo poznanie miasta i jego mieszkańców wymaga czasu, a i tak mieliśmy go za mało.
W każdym mieście, do którego przyjeżdża „Małopolska na dwóch kółkach”, spotykamy świetnych ludzi. Pasjonatów, lokalnych patriotów i urzędników (którzy też bywają pasjonatami i lokalnymi patriotami). Takich spotkaliśmy również w Oświęcimiu.
Daliśmy się zaprosić do Muzeum Zamek i wy też powinniście tam zajrzeć. Bo Oświęcim ma 800 lat, jego historia nie zaczęła się w XX wieku. Najpierw była osada, potem był zamek, który miał wielu lokatorów, czasem szczęście, czasem nieszczęście.
- Chcieliśmy pokazać zamożniejszą część oświęcimskiego mieszczaństwa, bo eksponaty z XVI wieku praktycznie się nie zachowały. Sam zamek nie był przecież miejscem, w którym mieszkali mieszczanie. Najpierw był siedzibą książąt, później starostów i kasztelanów. Muzeum powstało dopiero w 2010 roku, dlatego od początku budowaliśmy jego zbiory dzięki pamiątkom przekazywanym przez mieszkańców. W ten sposób tworzymy opowieść o historii Oświęcimia. Nawiązujemy także do postaci Aleksandra Orłowskiego – autora hejnału Oświęcimia, społecznika i patrioty, który angażował się w działania na rzecz przyłączenia Śląska do Polski. Był również pasjonatem muzyki, dlatego zaczęliśmy gromadzić związane z nią pamiątki. Mamy gramofon, fonograf i wałki, z których część wciąż można odtworzyć – opowiadała nam Wioletta Oleś, dyrektorka Muzeum Zamek.
Byliśmy też w innym miejscu, które opowiada historię Oświęcimia (Oszpicin. Muzeum Żydowskie). To 400 lat współistnienia dwóch religii - chrześcijaństwa i judaizmu. Historia, która kończy boleśnie, bo wszyscy żydowscy mieszkańcy Oświęcimia zginęli podczas Zagłady. Było życie, zostały ślady – na szczęście ocalone, czule odrestaurowane. Tu też spędziliśmy trochę czasu, a potem zaszliśmy do Cafe Bergson, która jest tuż przy muzeum i mieści się w domu ostatniego oświęcimskiego Żyda – Szymona Klugera. Naszym przewodnikiem był Kamil Gut.
A wiecie, że podczas prac na bulwarach Soły (to ta rzeka, która przecięła oświęcimski zamek na pół, dowiecie się o tym w Muzeum Zamek), odnaleziono drewnianą mykwę z XVIII wieku? Tak, to unikat nie tylko na skalę europejską. Fragmenty mykwy można dziś oglądać w Muzeum Żydowskim. Dla takich historii warto podróżować.
Gdzie Oświęcim żyje? Na przykład na bulwarach nad Sołą. I to żyje naprawdę głośno. Jest tu wodny plac zabaw, park mgieł (zachwycający, serio), trasy dla rolkarzy, ścieżki rowerowe, alejki dla spacerowiczów. To nowe miejsce i trzeba tu przyjść, jeżeli zmęczy was wizyta w muzeach.
Oświęcim pływa też kajakami (po Wiśle i Sole), my również wskoczyliśmy do kajaka. Odwiedziliśmy przystań kajakową, gdzie spotkaliśmy Krzysztofa Adamskiego:
- Wszystko zaczęło się... w wannie. Pływamy od 30 lat. Pewnego dnia przypłynęliśmy z Tyńca do Oświęcimia. Kiedy zobaczyłem ten odcinek Wisły, pomyślałem, że trzeba stworzyć tu przystań. Dziś zapraszamy na nową, 12-kilometrową trasę przez starorzecze. Jest dzika, malownicza i dla wielu osób to największe zaskoczenie – że takie miejsce znajduje się właśnie w Oświęcimiu. Na zakończenie spływu kajakarze wpływają do śluzy w Dworach Drugich i unoszą się o siedem metrów.
O rowerach też porozmawialiśmy, bo w Oświęcimiu i okolicy jest gdzie jeździć (wszystkie trasy zaczynają się na bulwarach nad Sołą). Krzysztof Kamiński z oświęcimskiego Centrum Informacji Turystycznej opowiedział nam coś, o czym nie mieliśmy pojęcia:
- Jedną z moich ulubionych wycieczek jest trasa do pałacu w pobliskim Osieku. To wyjątkowy obiekt wybudowany w stylu mauretańskim, a jego dekoracje – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz – naprawdę warto zobaczyć. Trasa ma około 30 kilometrów. Wyruszamy z bulwarów nad Sołą i jedziemy wzdłuż rzeki. Po drodze mijamy ścieżkę edukacyjną z Bobrem Bobusiem oraz Jezioro Kamieniec. To kolejne miejsca, przy których warto się zatrzymać.
Pałac w stylu mauretańskim pod Oświęcimiem? Też nie mogliśmy uwierzyć, a jednak. Nie dotarliśmy tam, ale może wam się uda?
A skoro jesteśmy przy wycieczkach – wybraliśmy się na taką... stacjonarną. W oświęcimskim ratuszu można wsiąść do oryginalnego pojazdu, który w tym mieście produkowano przed wojną (to cudo nazywa się Praga-Oświęcim Baby i jeździł nim Jan Kiepura) i wyruszyć w wirtualną podróż po przedwojennym Oświęcimiu.
Posłuchaj opowieści Krzysztofa Kamińskiego.
Murale, hokej, węgiel
Co jeszcze widzieliśmy? Murale. Jakiś czas temu miasto wymyśliło projekt ozdabiania muralami przestrzeni wspólnych. Jakub Szymeczko, muralista i tatuażysta tłumaczył nam:
Każde osiedle ma swoją opowieść, podobnie jak mieszkańcy. My przede wszystkim ich słuchamy i szukamy pomysłu, który będzie bliski właśnie tej społeczności. Dzięki temu każdy mural jest inny i opowiada własną historię.
To trzeba zapamiętać: murale nie powstają dla artystów, tylko dla mieszkańców. Szymeczko, razem z kolegą, przypomniał muralem Oświęcimianina – filmowca Henryka Lehnerta.
Nie zajrzeliśmy już do Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej, ale wy możecie, nawet jeżeli nie jesteście kibicami hokeja. Mają tu wystawą czasową „Historia oświęcimskiego hokeja. Osiemdziesiąt lat Unii Oświęcim” (pospieszcie się, bo jest czynna do końca sierpnia).
Za to wybraliśmy się do pobliskich Jawiszowic, gdzie jest nieczynna już kopalnia węgla. Oprowadzał nas po niej Grzegorz Samborski z Fundacji Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau. Posłuchajcie:
- Wycofujące się w 1945 roku wojska niemieckie planowały wysadzić kopalnię w ramach polityki spalonej ziemi. Dzięki determinacji miejscowych górników udało się temu zapobiec i zakład przetrwał wojnę. Lata 50. i 60. upłynęły pod znakiem odbudowy. Brakowało ludzi, dokumentacji, części zamiennych i sprzętu. To był bardzo trudny, ale jednocześnie pionierski czas. Z kolei lata 70. i 80. były okresem największego rozwoju kopalni i całego polskiego górnictwa.
Czy czegoś nam zabrakło? Chyba tylko miejsca, w którym można dobrze zjeść (może wy będziecie mieć więcej szczęścia).
Jeźdźcie do Oświęcimia, szukajcie historii, odkrywajcie po ją po swojemu. My byliśmy tym miastem, które kiedy było przecież księstwem, zachwyceni.
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z
opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 –
recepcja), a także na nasz profil na
Facebooku oraz
Twitterze
Radio Kraków informuje,
iż od dnia 25 maja 2018 roku wprowadza aktualizację polityki prywatności i zabezpieczeń w zakresie przetwarzania
danych osobowych. Niniejsza informacja ma na celu zapoznanie osoby korzystające z Portalu Radia Kraków oraz
słuchaczy Radia Kraków ze szczegółami stosowanych przez Radio Kraków technologii oraz z przepisami o ochronie
danych osobowych, obowiązujących od dnia 25 maja 2018 roku. Zapraszamy do zapoznania się z informacjami
zawartymi w Polityce Prywatności.