Ta historia zaczyna się od rozbicia dzielnicowego. Bolesław Krzywousty chciał dobrze – każdemu synowi zapisał kawałek Polski. Pewnie pomyślał: niech mają swoje ziemie, nie będą się kłócić, kto ma rządzić. Plan wydawał się rozsądny. Tyle że ludzkie ambicje okazały się silniejsze od zapisów testamentu.
Kraj, który kiedyś był silny, rozpadał się na kawałki. Ten książę miał synów, więc potomstwo biło się między sobą; tamten też miał dzieci i im również trzeba było zapisać coś w testamencie. Krzywousty podzielił Polskę tylko raz, jego synowie, wnuki i prawnuki wiele razy. Powstawały kolejne dzielnice i księstwa tak małe, że można je było w sumie przejść pieszo w jeden dzień.
Z księstwa cieszyńskiego powstało Księstwo Oświęcimskie. Pierwszym jego władcą był Władysław.
O tym chcemy wam opowiedzieć, ale nie tylko. Bo Oświęcim nie jest miejscem, którego historia zaczęła się wraz z II wojną światową. Trudno uciec od historii byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, bo jest częścią tożsamości Oświęcimia. Ale miasto żyje obok pamięci, nie pod jej ciężarem.
Jak żyje? Co warto w mieście zobaczyć? Wybierzcie się z nami w tę podróż. To ponad osiem wieków historii Oświęcimia – od piastowskiego grodu i stolicy księstwa po współczesność.
Wsiąść do samochodu nie byle jakiego
Pójdziemy na oświęcimski zamek (jak pisze kronikarz: „Otoczony był Sołą na kształt fosy, nad którą książęcy młyn wodny ciągle był w ruchu”), bo tu historia się zaczyna. Opowieść o książętach, niezależności, współpracy z silniejszymi sąsiadami, o stracie, niefrasobliwości, konsekwencjach pochopnych decyzji i ratowaniu tego, co zostało. I oczywiście odwadze, lojalności.
Wielu miał oświęcimski zamek właścicieli, sporo złego go spotkało - a to pożar, a to rzeka Soła przecięła go na pół. Jak nie Tatarzy, to Szwedzi.
"Wchodząc do zamku jest most z dylów, z tego brama z wrotami podwójnemi (…). Za temi drzwiami ciągnie się mur z oboch stron ku dziedzińcowi, porysowany (…), na dziedzińcu archiwum ksiąg grodzkich, drzwi do niego żelazne z zamkiem(…) okno jednoz ołowiu z kratą żelazną(…). Dalej kuchnia (…), spiżarnia z zamknięciem, (…) stamtąd schody drewniane ciągnące się na drugą kondygnacyją gdzie ganek drewniany (…). po prawej stronie pokój, w którym okno taflowe, piec kaflowy (…). Dalej sala (…), w tej sali mur porysowany. Po tym kaplica spustoszała. Dalej izdebka (…). Wieża w narożniku murowana…” - to opis zamku z 1765 roku.
Poznamy historię oświęcimskich Żydów, którzy współtworzyli miasto - bez tego wątku nie da się zrozumieć Oświęcimia. Zaczyna się mniej więcej za czasów Kazimierza Jagiellończyka, który wykupił księstwo oświęcimskie z zależności od Czech. O tym, jak się kończy na pewno usłyszymy w Muzeum Żydowskim w Oświęcimiu; przysiądziemy w muzealnej Cafe Bergson, która mieści się w domu ostatniego oświęcimskiego Żyda Szymona Klugera. To przestrzeń, w której pamięć spotyka się z codziennością. I gdzie historia jest doświadczeniem konkretnych ludzi. Przy okazji zapytamy też o wyjątkowe odkrycie – drewnianą mykwę z XVIII wieku.
Do oświęcimskiego ratusza też damy się zaprosić, pewnie na przejażdżkę. W Oświęcimiu produkowano przecież przed wojną samochody i ciężarówki Praga (Zjednoczone Fabryki Maszyn i Samochodów S.A. Oświęcim-Praga), a jeden z takich pojazdów jest właśnie w ratuszu i można do niego wsiąść - nazywa się Praga-Oświęcim Baby (nie mamy pojęcia, skąd te "Baby", ale dopytamy).

