„Mamo, kup mi!” – to jedno z tych zdań, które rodzice słyszą wyjątkowo często. Dziecko chce zabawkę, ubranie albo rzecz, którą właśnie zobaczyło u kolegi czy koleżanki. Gdzie kończy się zwykła dziecięca zachcianka, a zaczyna konsumpcjonizm? I czy można nauczyć dziecko odróżniać potrzebę od pragnienia posiadania?
O dziecięcych potrzebach, zachciankach i świecie konsumpcji rozmawiamy w „Radiowej Czytelni” z Agnieszką Karp-Szymańską, prezeską Fundacji Czas Dzieci. Tym razem przewodnikami po trudnym temacie są książki.
Różowy rowerek i wielka zachcianka
Pierwsza z nich to „Zoja i różowy rowerek” Agnieszki Filipowskiej, wydana przez Zieloną Sowę. Jej bohaterka ma zaledwie cztery lata. W sklepowej witrynie dostrzega wymarzony różowy rowerek. Problem w tym, że w domu ma już własny.
Zoja jednak bardzo chce nowego roweru. Nie pomagają tłumaczenia taty ani starszej siostry. Książka pokazuje dziecięce emocje, ale jednocześnie podsuwa rodzicom bardzo praktyczne rozwiązanie: zamiast kupować nową rzecz, można twórczo wykorzystać tę, którą już mamy. W przypadku Zoi wystarczają wstążeczki, naklejki i brokat, by stary rowerek stał się dla niej czymś wyjątkowym.
To także okazja do rozmowy z dzieckiem o reklamie, marketingu i sposobach, za pomocą których rynek próbuje wzbudzać w nas kolejne potrzeby. Autorka zostawia na końcu książki dziecięcy słowniczek wyjaśniający między innymi pojęcia związane z reklamą i marketingiem.
Kot, któremu ciągle burczy w brzuchu
Druga propozycja to „Kot o burczącym brzuchu” Magdaleny Haj, z ilustracjami Juhaniego, wydany przez Widnokrąg. To baśniowa, symboliczna opowieść, którą można odczytywać na wielu poziomach.
Dziewczynka spotyka ogromnego kota, który chce ją zjeść. Wyruszają razem w drogę i stopniowo okazuje się, że kot pochłonął właściwie cały świat. Zniknęły drzewa, zwierzęta, owady i inne elementy otoczenia. Jego nieustanny głód staje się metaforą pragnienia posiadania coraz więcej.
To książka, która pozwala zapytać dziecko: czy kolejna zabawka, ubranie albo gadżet rzeczywiście sprawi, że będziemy szczęśliwsi? Czy może po chwili pojawi się potrzeba następnej rzeczy? Starszym dzieciom opowieść może być także punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak nasze indywidualne pragnienia wpływają na innych ludzi, społeczeństwo i środowisko.
Kiedy reklama mieszka w głowie
Dla starszych odbiorców przeznaczona jest powieść „Fit” Emy T. Anderson, w tłumaczeniu Rafała Lisowskiego, wydana przez Dwie Siostry.
To dystopijna wizja przyszłości, w której ludzie mają wszczepiony do mózgu system zapewniający stałe połączenie z internetem, komunikatorami, rozrywką i reklamami. Bohaterowie spotykają dziewczynę, która próbuje wymknąć się spod kontroli korporacji i świadomie wprowadza algorytmy w błąd.
Książka stawia pytania o cenę życia w świecie, w którym technologia coraz dokładniej poznaje nasze wybory i może podsuwać nam kolejne produkty, treści i potrzeby.
Jak rozmawiać z dzieckiem o konsumpcji?
Nie chodzi o to, by całkowicie odciąć dzieci od świata zakupów, reklam i nowych technologii. Chodzi raczej o wykształcenie umiejętności świadomego wyboru.
Warto więc już z przedszkolakiem rozmawiać o tym, co daje mu nowa rzecz, czy rzeczywiście jej potrzebuje i czy jego pragnienie nie zostało wywołane przez reklamę albo wpływ otoczenia. A jeśli trudno znaleźć odpowiednie słowa, pomocne mogą być właśnie książki.
Bo najważniejsze słowo w rozmowie o konsumpcjonizmie brzmi chyba: równowaga.