Święto Owocobrania co roku jest okazją do prezentacji tego, co wyrosło w sadach i na plantacjach w okolicach Łącka. W tym roku świętowaniu towarzyszy jednak podsumowanie wyjątkowo trudnego sezonu.
Jak mówi Tadeusz Kurzeja, sadownik ze wsi Zagorzyn, był to najgorszy rok dla miejscowych producentów owoców od dekady. Problemy zaczęły się od wiosennych przymrozków. Później uprawy niszczył grad, a latem przyszły susza i wysokie temperatury.
Trzy dni zadecydowały. Na niektórych plantacjach czarnej porzeczki 90 procent owoców zostało ugotowanych, jeszcze niedojrzałych. Spadły, a za nimi spadły liście. Zostały suche krzewy, jak w listopadzie
- mówi Tadeusz Kurzeja.
Trudny sezon mieli również producenci wiśni. Tam, gdzie gleba była żyzna, drzewa lepiej poradziły sobie z niesprzyjającą pogodą. Na słabszych stanowiskach część owoców nie urosła jednak na tyle, żeby spełnić wymagania dotyczące ich wielkości.
Zdaniem Tadeusza Kurzei zapowiadana przez państwo pomoc pokryje tylko część tegorocznych strat.
Mimo trudnego sezonu w Łącku tradycyjne Święto Owocobrania odbywa się jak co roku. W miejscowym amfiteatrze można spróbować regionalnych potraw przygotowanych przez koła gospodyń wiejskich.