Chodzi zarówno o catering na wydarzenia wewnętrzne w urzędzie, jak i na przykład na imprezy sportowe, kongresy, konferencje czy jubileusze.
W oficjalnym komunikacie magistrat zaznacza, że wzrost wydatków w miejskich jednostkach - takich jak na przykład Zarząd Infrastruktury Sportowej - wynika ze zwiększonego zainteresowania imprezami. Urząd podkreśla, że w ubiegłym roku w miejskich wydarzeniach wzięło udział 35 tysięcy sportowców, a Kraków po raz pierwszy w historii zarobił na biegach.
A zaczęło się od interpelacji złożonej przez Łukasza Gibałę, szefa klubu Kraków dla Mieszkańców. Radny odpowiedź dostał - wynikało z niej, że w 2024 roku magistrat wydał na catering prawie 830 tysięcy złotych, w 2025 roku już prawie 2 miliony 700 tysięcy.
W takiej sytuacji, jakiej jest Kraków, w trudnej sytuacji budżetowej, to jest po prostu przepalanie pieniędzy
- komentuje radny Gibała.
Wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk, który zabrał głos w tej sprawie stwierdził, że to manipulacja danymi poprzez zestawienie różnych kosztów:
Państwo zestawili inne dane, inne wydatki - za rok 2024 i 2025. Doliczyli wydatki Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej na obiady dla osób potrzebujących, chociażby w kryzysie bezdomności. Można było jeszcze doliczyć, nie wiem, wydatki na obiady w szkołach na przykład, to wtedy by wyszedł wzrost jeszcze dziesięcio- czy dwudziestokrotny. I z sugestią, że prezydent Miszalski jada na złotych talerzach.
Sęk dodaje, że rzeczywiste zeszłoroczne wydatki Urzędu Miasta na catering to 1,1 mln zł.. Czyli jest wzrost kosztów, ale mniejszy, niż twierdziło stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców.